Rzeczywiście pracy

Pamiętacie sprawę "pobicia na śmierć za ochlapanie wodą z kałuży"?

2020.09.17 09:53 kezu_reddit Pamiętacie sprawę "pobicia na śmierć za ochlapanie wodą z kałuży"?

Pamiętacie sprawę

https://preview.redd.it/ehdp3zh4wnn51.png?width=630&format=png&auto=webp&s=efd55f1f7f5a099511a3024b7f23c1247e79ac9d
Narrację w tej sprawie utorowały media: "Skatowany na śmierć, za ochlapanie błotem". A to Polska w pigułce. W tej sprawie widać potworność tła, na którym to wszystko się rozegrało:
  • ofiarą był ktoś, kto w lokalnej społeczności uważany był za bardzo brutalnego bandytę;
  • sprawcy nie mieli planu zatłuczenie ofiary na śmierć;
  • biorąc powyższe pod uwagę, zapewne kiedy już go zaczęli bić, to bili tak, żeby nie wstał i on ich nie zabił.
To właśnie takie m. in. niuanse, różnią "zabójstwo" od "pobicia ze skutkiem śmiertelnym". Ciężka sprawa dla sędziego. Jednocześnie woda na młyn dla takiego polityka, jakim jest obecny prokurator generalny... Także woda na młyn dla mediów...
Dziś pisze o tym wyborcza, znacznie lepiej niż w styczniu, pokazując więcej tła całej sprawy:
"21-letni Patryk to złota rączka. Nie miał stałej pracy, ale nieźle sobie radził, bo wszystko potrafił naprawić. O dziesięć lat starszego Pawła też w Bzitem wszyscy znają. Z wykształcenia mechanik samochodowy, pisał teksty dla wiejskiego zespołu ludowego, grał w nim na bębnie i udzielał się w ochotniczej straży pożarnej.
Obaj mieli dziewczyny, planowali przyszłość. Nigdy nie byli karani.
38-letni Henryk, ich sąsiad, zwykle był zamknięty w sobie, ale wystarczyła iskra, by wystrzelił. Wtedy bywał porywczy, nieobliczalny, lepiej było omijać go szerokim łukiem. Taki postrach okolicy. We wsi do dziś pamiętają, jak kilka lat temu ciężko pobił żonę. Nie wiadomo, o co poszło. Kobieta doczołgała się do samochodu i pojechała do szpitala. Przytomność straciła przed drzwiami wejściowymi. Lekarze ją uratowali. Henryk trafił do aresztu, wyrok, więzienie. Żona z trojgiem małych dzieci już nigdy do niego nie wróciła".
[...]
"Jest koniec stycznia zeszłego roku, leniwe niedzielne popołudnie. Odwilż. Paweł właśnie wybrał się z narzeczoną na spacer. Pod sklepem zobaczył znajomego złotego citroena. Wewnątrz siedział Patryk z dziewczyną. Paweł nachylił się nad otwartą szybą auta. Kumple planowali wspólny wyjazd na kilka dni.
Obok sklepu przejeżdża Henryk, wracał z cmentarza, gdzie zapalił świeczkę na grobie rodziców. W aucie siedzi Kasia.
Tu zeznania zaczynają się różnić. Według jednej wersji kierowca specjalnie z impetem wjechał w kałużę, by obryzgać błotem parę stojącą obok citroena. Inni świadkowie będą utrzymywali, że kierowca passata ominął kałużę, jadąc środkiem drogi, ale mimo to Paweł z dziewczyną zostali ochlapani.
Widząc, że za kierownicą volkswagena siedzi Henryk, Paweł wskakuje do środka citroena i obaj ruszają za passatem. Po dwóch minutach są przed domem Heńka.
Dalej zaczęło się kulturalnie. Patryk podszedł do passata i grzecznie zapukał w szybę. – Ochlapałeś nas, mógłbyś uważać – zwrócił uwagę kierowcy. Henryk z uśmiechem na twarzy zaprzeczył. To chyba zirytowało Partyka i Pawła. – Okejos. Przeprosisz i nie ma sprawy – zaproponowali. I wtedy Henryk miał wybuchnąć. – Wypad z mojego podwórza, bo was zaraz kultury nauczę – rzucił w stronę sąsiadów.
Wszystko, co działo się później, trwało 15, może 30 sekund. Przedstawione przez strony sporu okoliczności i wersje zaczynają się różnić diametralnie".
[...]
"Napastnicy trafili do aresztu jeszcze tej samej niedzieli. Patryk po czterech godzinach, Paweł po ośmiu. Zostali szybko aresztowani, zresztą mimo licznych wniosków obrońców o wypuszczenie na wolność za kratami przebywają do dziś.
Już w prokuraturze tłumaczyli, że zostali przez Heńka napadnięci, a ciosy zadali w samoobronie.
Świadczyć miały o tym wdeptane w śnieg druciane okulary Patryka, które zostały na miejscu. Napastnicy zmienili front, kiedy sąsiad zmarł. Wtedy zaczęli tłumaczyć, że rzeczywiście bili, ale tylko dlatego, by nie zostać pobitymi. – Wiedzieliśmy, kto to jest. Baliśmy się – zeznał Paweł. Potem, wraz z upływem miesięcy spędzonych w areszcie, zaczęli oskarżać się nawzajem o główny udział w pobiciu.
Do dziś śledczym nie udało się odnaleźć narzędzia zbrodni, czyli pałki/pałek. Konkubina ofiary wraz z dziećmi zeznała, że napastnicy wrzucili je do swojego samochodu i odjechali z nimi. Obrona z kolei sugerowała, że narzędzie zbrodni zostało schowane/zniszczone przez rodzinę zmarłego. Ale na to żadnych dowodów nie ma".
[...]
"Śledztwo przebiegło sprawnie. Prokuratorowi zgromadzenie dowodów zajęło cztery miesiące. Pod koniec maja Paweł z Patrykiem zostali oskarżeni o śmiertelne pobicie. Prokurator oparł się na opinii biegłych, według których zmarły otrzymał ciosy przede wszystkim w plecy i tył głowy, kiedy już leżał. Więc absolutnie nie mógł atakować. Poza tym sami napastnicy podczas zajścia nie doznali najmniejszych obrażeń.
[...] Prokurator w mowie końcowej domagał się dla Pawła i Patryka po 10 lat więzienia, czyli kary maksymalnej za przestępstwo pobicia ze skutkiem śmiertelnym, i 70 tys. zł zadośćuczynienia dla czwórki dzieci zmarłego.
Dzień przed zeszłorocznym sylwestrem zapadł wyrok. Paweł został skazany na cztery lata więzienia, a Patryk na pięć. Obaj muszą też zapłacić zadośćuczynienie dzieciom, jak chciał prokurator – po 50 tys. zł każdemu z dzieci. Czyli w sumie są winni po 200 tys.
Jeszcze tego samego dnia minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na antenie TVP Info nie przebierał w słowach:
– Nawet gdyby przyjąć, że tutaj mamy do czynienia z pobiciem ze skutkiem śmiertelnym, to kara orzeczona jest znacząco niższa od grożącej za tego rodzaju przestępstwo. Już poleciłem swojemu zastępcy, prokuratorowi Robertowi Hernandowi, aby dokonał analizy tej sprawy i zbadał ją pod kątem zmiany oceny prawnej z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo z zamiarem ewentualnym, za co grozi dożywocie. W Polsce zbyt często nadużywa się pobicia ze skutkiem śmiertelnym w sytuacji, kiedy sprawcy poprzez swoje działania musieli zdawać sobie sprawę z dużego prawdopodobieństwa, że ich brutalność i użyte narzędzia mogą spowodować skutek śmiertelny.
Łagodny wyrok jak ulał wpisywał się w stereotyp sędziowskiej „kasty” złodziei chroniących innych przestępców. Ale sędzia Paweł Tobała, który skazał Pawła i Patryka, to klasyczny przykład „dobrej zmiany” w sądach. Przez zdecydowaną większość kariery orzekał w mało znaczących sprawach w Sądzie Rejonowym w Krasnymstawie. W zeszłym roku przeniósł się do Sądu Okręgowego w Zamościu, a potem z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy otrzymał nominację na sędziego okręgowego. Nazwisko Tobały można znaleźć na listach poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, które przez ponad rok tak ukrywała Kancelaria Sejmu.
Po miesiącu prokuratura odwołała się od wyroku sędziego Tobały. Śledczy z Zamościa nie zmienili kwalifikacji czynu z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo. I tak jak w grudniu domagali się dla Pawła i Patryka po 10 lat więzienia.
Prokurator w apelacji szczegółowo wyjaśnił, dlaczego nie zmienił kwalifikacji czynu. Bo sprawcy udali się pod dom ofiary jedynie celem zwrócenia uwagi, bo jadąc na miejsce, nie planowali pobicia, bo rozpoczynając konwersację z ofiarą, zapukali w szybę samochodu, bo nie mieli z ofiarą zatargów, bo zadali jedynie dwa ciosy, bo nie byli karani, bo w miejscu zamieszkania mieli dobrą opinię.
Ostatniego dnia sierpnia odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna. Kolejną wyznaczono na listopad".
całość tu: https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,26307603,wjechal-passatem-w-kaluze-i-ochlapal-sasiadow-nie-przeprosil.html
submitted by kezu_reddit to Polska [link] [comments]


2020.09.14 09:26 BalQn Przegląd Partii - Liga Polskich Rodzin

W trakcie przygotowywania tego przeglądu jego obszerność powiększyła się ponad przewidywania, a zarazem nie chciałem ciąć materiału w moim przekonaniu potrzebnego do zrozumienia całościowego obrazu LPR – zdecydowałem się zatem na pewien podział: główny post dotyczy kwestii programowych i ideowych Ligi z różnych lat, natomiast w komentarzach pod postem znajdzie się wykonany przeze mnie opis działań politycznych LPR w ujęciu chronologicznym.
PROGRAM PARTII. Na sam początek przytoczę ciekawsze punkty z dostępnych na stronie internetowej LPR – której prezesem od października 2009 r. jest Witold Błażak – założeń programowych ruchu. Wydaje mi się, że dla czytelników Przeglądu Partii program partii to zazwyczaj najważniejszy element opisu. Owe ,,Założenia Programowe’’ zostały uchwalone 21 października 2017 r.:
,,1. Jako Naród powstały na fundamencie chrześcijaństwa opowiadamy się za zorganizowaniem życia zbiorowego naszego Państwa w zgodzie z etyką katolicką, gdzie prawo stanowione odzwierciedla moralne wzorce z nią zgodne, stąd musi być chronione najbardziej podstawowe prawo człowieka, jakim jest obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, zaś małżeństwo – rozumiane, jako związek mężczyzny i kobiety – i rodzina, jako podstawowa komórka społeczna, znajdują się pod ochroną i opieką Państwa. Uznając autonomię władzy świeckiej i duchowej jesteśmy przeciw klerykalizacji państwa – co dotyczy także stanowienia prawa, którego nie determinuje religia – a z drugiej strony odrzucamy próby podporządkowania sobie religii przez Państwo. Prawem i obowiązkiem Kościoła jest recenzowanie władz świeckich z punktu widzenia etycznych zasad stanowionego i przestrzeganego prawa.
  1. Wychowanie dzieci jest obowiązkiem i prawem rodziców, natomiast Państwo, poprzez szkoły i inne instytucje, pomaga rodzicom, zaś w kwestiach spornych, choćby nauczania prywatnego czy indywidualnego, ostateczna decyzja należy do rodziców. Zapewnienie bezpieczeństwa obywateli jest podstawowym obowiązkiem Państwa. W sposób szczególny dotyczy to dzieci i młodzieży, stąd z wielką bezwzględnością i stanowczością muszą być tępione wszelkie próby demoralizacji i antychrześcijańskiej indoktrynacji (typu genderyzm, feminizm, socjalizm).
  2. Fundamentalną i główną rolą Państwa jest zabieganie o kompleksowe bezpieczeństwo polskich rodzin ze szczególnym uwzględnieniem demograficznej przyszłości Narodu, co musi prowadzić do wdrażania i upowszechniania systemów polityki prorodzinnej w dziedzinie własności, spadków, podatków, finansów, polityki społecznej, budownictwa, bankowości, kredytów, służby zdrowia itd. Najlepsza inwestycja w przyszłość, to promocja normalności, jaką jest zdrowa rodzina, czyli priorytetem Państwa musi być wspieranie postaw moralnych kosztem patologicznych. Koniecznie trzeba docenić ogromną rolę kobiet (żon, matek, babć) w rodzinie i społeczeństwie, stąd warto spowodować, aby ich praca zarobkowa była dobrowolnym wyborem, a nie ekonomicznym przymusem.
  3. Własność, to podstawa nie tylko niezależności i samodzielności gospodarczej, ale także zdrowia społecznego i obywatelskiej odpowiedzialności. Bardzo ważną rzeczą jest wzmacnianie, propagowanie i wspieranie, poprzez politykę podatkową, finansową i gospodarczą, postaw aktywności gospodarczej, praktyki samozatrudnienia się we własnej firmie, czy budowania się i zamieszkania na własnej działce, we własnym domu. Uwłaszczenie Polaków, to droga do niezależności, samodzielności i wzrostu odpowiedzialności za własną rodzinę oraz za wspólne dobro, jakim jest Państwo. Poprzez obserwację i naśladownictwo tych zdolniejszych, pracowitszych, bogatszych wzrasta motywacja pozostałych, następuje mobilizacja generująca proces dołączania do nich, czyli równania wzwyż, czym zapewniany jest postęp ogółu. Generalną rolą państwa jest tworzenie zewnętrznych i wewnętrznych ram dla realizacji wolności obywatelskiej. Chcemy państwa europejskiego w zakresie wyłącznie pomocniczej, a nie totalnej roli państwa.
  4. Gospodarka wolnorynkowa powinna być celem, ponieważ im mniej ingerencji Państwa, tym mniej ono kosztuje, a więc potrzeba mniej podatków. Generalnie Państwo powinno dążyć do zmniejszania swej roli w gospodarce, czyli do maksymalnej prywatyzacji, co nie wyklucza konieczności zachowania pod kontrolą strategicznych dziedzin takich jak: energetyka, przemysł zbrojeniowy, kolej, drogi itp. Maksymalne uproszczenie i obniżenie obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców i obywateli – aby umożliwić maksymalne zatrudnienie eliminujące bezrobocie, ograniczenie kosztów funkcjonowania Państwa, by osiągnąć zrównoważenie jego budżetu – to droga i cel, zarówno do ograniczenia szarej strefy, jak i do wzrostu dochodów Polaków oraz Państwa. Kluczową rolę w rozwoju i umacnianiu pozycji naszej gospodarki powinna odgrywać polska myśl techniczna, promująca i zachęcająca do innowacyjności i nowatorskich rozwiązań oraz patentów inspirowanych i motywowanych badaniami naukowymi, jak również tworzeniem dobrego klimatu dla polskiej zaradności i pomysłowości, co powinno skutkować tworzeniem „polskich marek”. Takie wolnościowe i prorozwojowe podejście do gospodarki pozwoli na ekspansję polskich produktów na rynki światowe, wzrost eksportu i polskich wpływów w dziedzinie handlu międzynarodowego. Stąd istnieje konieczność zwiększenia nakładów na naukę i wynalazczość, aby poprawić niechlubną pozycję Polski w Europie, jeżeli chodzi o procentowy udział w PKB na powyższy cel.
  5. Priorytetowym i wyłącznym zadaniem Państwa jest prowadzenie odpowiedzialnej polityki zagranicznej, co w sytuacji geopolitycznego usytuowania Polski ma szczególnie ważne znaczenie. Położenie między Niemcami a Rosją, na skraju euroatlantyckiego sojuszu militarnego (NATO) – ze szczególną i niezbędną rolą USA – i zachodnioeuropejskich struktur gospodarczych (UE) – jako aktywny ich członek – w sposób szczególny obliguje do trwałości i skuteczności dyplomatycznych działań wzmacniających oraz ugruntowujących naszą pozycję, jako ważnego czynnika w polityce europejskiej, a przez to również światowej. Dążyć musimy do trafnych i sprawiedliwych rozwiązań w sytuacjach kryzysowych. Musimy być odporni na sugestie i działania szkodzące naszym interesom. Ponieważ dziedzina polityki zagranicznej jest szczególnie mocno osadzona w realiach współczesności, stąd tak groźne i niebezpieczne – szczególnie w polskim położeniu – jest opieranie jej na oderwanych od rzeczywistości wyobrażeniach, ahistorycznych formułach, czy pobożnych życzeniach.
  6. Bezwzględną i konieczną prerogatywą Państwa musi pozostać zdolność tworzenia pieniądza, co jest jedną z najważniejszych cech państwa suwerennego, stąd zdecydowanie opowiadamy się przeciw wejściu Polski do strefy euro, co byłoby jednoznaczne z likwidacją złotówki i oddaniem nie tylko dużej części suwerenności obcym, ale także naszych rezerw dewizowych „pod opiekę” Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie. Generalnie opowiadamy się za jak najniższą państwową stopą kredytową, tak, aby wspierać rozwój nowych polskich przedsiębiorców, na dogodnych warunkach pożyczać małym podmiotom, co powinno budować i stabilizować polską gospodarkę.
  7. Koniecznym warunkiem zasady sprawiedliwości w Państwie musi być niezależność władzy sądowniczej od wykonawczej, czyli przestrzeganie trójpodziału władzy, oraz równość wszystkich obywateli wobec prawa. Ważną sprawą jest zmiana optyki patrzenia w relacji: ofiara – przestępca. Zadaniem Państwa i zasady sprawiedliwości jest w takim wypadku rozpatrywanie spraw z perspektywy ofiary, a nie przestępcy. Trzeba koniecznie uwzględnić sprawdzony fakt, że skuteczne ściganie oraz nieuchronność kar za nawet małe przestępstwa, czy chuligańskie wybryki, hamuje wzrost tych poważniejszych. Ogólną zasadą i przesłaniem, wynikającym z działań organów bezpieczeństwa i sprawiedliwości Państwa musi być lęk ewentualnych przestępców przed konsekwencjami, a nie lęk społeczny przed przestępcami, co można zagwarantować przez nieuchronność i proporcjonalność kar w stosunku do przestępstw oraz warunki ich odbywania.
  8. Kluczową rolę w naszych priorytetach politycznych odgrywa wielka odpowiedzialność za polskie rolnictwo, co wiąże się z zasadniczą potrzebą Narodu, jaką jest maksymalna samowystarczalność żywnościowa. Znakomita jakość i uznana w świecie marka polskich produktów spożywczych daje ogromne możliwości do szerokiej wymiany handlowej w tej dziedzinie. Doskonale wiemy, jak ważną rolę odgrywają w dziedzinie rolnictwa warunki, na które rolnik zupełnie nie ma wpływu, a o których decyduje Państwo, takie jak: podatki, wolny rynek, również dla handlu ziemią, cła, kursy walut, itd., co musi być uwzględniane i brane pod uwagę w całokształcie polityki Państwa w kontekście specyfiki rolnictwa.
  9. Polityka społeczna i jej organiczny związek z polityką gospodarczą, to konieczny warunek programu narodowego. Im bardziej przejrzyste są zasady gospodarowania, proste procedury i niższe podatki, tym więcej ludzi gospodarujących na swoim, otwierających firmy, samodzielnych, posiadających nieruchomość, dorabiających się własną pracą, tym sprawniej funkcjonuje całe Państwo. Im więcej będzie promocji oraz wspierania normalności i zdrowych rodzin, tym mniej będzie potrzebnych domów dziecka, domów poprawczych, więzień i domów starców. Mniej będzie narkomanii, alkoholizmu, bezdomności, przestępstw. Inwestycja w zdrową rodzinę, to najlepsza recepta na przyszłość narodu. W dziedzinie pomocy społecznej opowiadamy się za stosowaniem zasady pomocniczości (subsydiarności), czyli pomocy umiejscowionej jak najniżej (gmina, parafia), więc jak najbliżej znanej i widocznej potrzeby, stąd najskuteczniejszej, która pozwala trafnie docierać do rzeczywiście potrzebujących’’.
IDEE PARTII. Przytoczę teraz kilka konkretnych pojęć, którymi LPR posługiwała się począwszy od utworzenia w 2001 r. i przy których chyba nadal trwa. Ustalenie już na samym początku, co konkretnie dla tej partii oznaczał na przykład ,,naród polski’’, jest kluczowe dla późniejszego wywodu – wszelkie kwestie gospodarcze i społeczne Liga będzie poruszała z odniesieniem się do tego, jakie znaczenie mają one dla narodu (czy gospodarka sprzyja prawdziwym Polakom? jaką rolę powinna pełnić kobieta w narodzie polskim? czy mniejszości narodowe, etniczne, religijne i seksualne są wrogami polskiej racji stanu?), bo też jej elektorat zazwyczaj nie interesował się zbytnio konkretnymi rozwiązaniami dla polskiej gospodarki, ufając zamiast tego niemalże populistycznym sloganom.
Dwoma kluczowymi dla LPR pojęcia są ,,naród’’ (rozumiany jako organiczna wspólnota Polaków o etniczno–kulturowym charakterze – uwzględnia przy tym również Polaków żyjących poza granicami państwa, którzy w podzięce za ich uwzględnienie powinni promować interesy Polski w aktualnych krajach zamieszkania) i ,,państwo’’ (rozumiane jako polityczna reprezentacja narodu). Na ,,naród’’ składają się trzy podstawowe elementy: ,,ludzie, ich tożsamość narodowa i zajmowane przez nich terytorium’’. ,
,,Rodzina’’ – złożona z kobiety i mężczyzny spełniających role zgodne z psychiczno-fizycznymi cechami swoich płci – to według LPR podstawowa komórka społeczna narodu i integralna część, która umożliwia jego egzystencję i rozwój poprzez prokreację utrzymującą ciągłość biologiczną, wychowywanie Polaków zgodnie z dobrymi wzorami, przekazanie im przed dorosłością niezbędnej wiedzy i umiejętności oraz kreowanie popytu i uczenie oszczędności.
Kobieta odgrywa wyjątkową rolę w światopoglądzie LPR – ze względu na inną od mężczyzny konstrukcję psychiczno-emocjonalną uznaje się ją za istotę o lepiej rozwiniętych zmysłach oraz bardziej wrażliwą, troskliwą i opiekuńczą, lecz ze względu na te cechy niezdolną do oddzielenia rozumu od emocji. Ze względu na wspomniane powyżej cechy przeznaczona jest jej rola wiernej żony i matki troszczącej się o innych członków rodziny – Liga popierała przede wszystkim te kobiety, które dla domowych obowiązków zrezygnowały z zawodowych aspiracji (miało to mieć ,,pozytywne’’ skutki: zwolnienie miejsc pracy dla bezrobotnych mężczyzn, ograniczenie wydatków publicznych na żłobki i przedszkola), z czym wiązało się kilka jej propozycji.
Najważniejszym był pomysł zasiłku wychowawczego wypłacanego z budżetu państwa, początkowo dla wszystkich kobiet, później tylko dla wychowujących czwórkę lub więcej dzieci mających poniżej 16 lat (zasiłek miał pierwotnie wynosić 10% średniej krajowej dla matki z jednym dzieckiem, 25% dla matki z dwójką dzieci, 50% – z trójką, 100% – z czwórką i więcej; średnia krajowa wynosiła w momencie zgłoszenia projektu w 2005 r. 2400 zł brutto). Postulowano także odprowadzanie przez państwo do ZUS składek emerytalnych i wprowadzenie dodatków emerytalnych dla niepracujących kobiet. Dla pracujących matek proponowano wydłużenie urlopu macierzyńskiego o 10 tygodni w stosunku do obowiązujących wówczas przepisów oraz prawne zagwarantowanie ochrony dla kobiet powracających do pracy po urlopie macierzyńskim i wychowawczym z możliwością przekazania ojcu dziecka części urlopu macierzyńskiego w przypadku konieczności nagłego powrotu matki do pracy.
,,Państwo’’ powinno mieć w przekonaniu tej partii charakter narodowy zamiast obywatelskiego – według LPR oznacza to, że podczas korzystania z praw politycznych należy kierować się przede wszystkim interesem dominującego narodu, wobec którego państwo zachowuje służebną postawę. ,,Suwerenność’’ państwa to natomiast ,,możliwość samodzielnego stanowienia prawa i decydowania o własnej polityce przez państwo polskie, bez obowiązku uwzględniania interesów i wpływów innych podmiotów politycznych’’. Dokumenty programowe Ligi z początku lat dwutysięcznych precyzowały, że ,,podstawowym celem każdego polskiego programu jest obrona suwerenności Polski jako państwa niepodległego’’.
Polska to według LPR ,,kraj bardzo jednolity ludnościowo’’ i pozbawiony zatem ,,większych konfliktów etnicznych i wyznaniowych’’ – Liga nie uznaje mniejszości etnicznych, stawiając zamiast tego w ich miejsce mniejszości religijne (dlatego też wyznanie stanowi dla LPR jedną z kluczowych kwestii – działacz LPR, Maciej Giertych, napisał nawet pewnego razu, że katolicyzm stanowi istotę polskości, a w 2008 r. LPR sprzeciwiała się uznaniu przez Polskę Kosowa, tłumacząc, że to atak na chrześcijaństwo i tworzenie miejsca dla cywilizacji islamu [dla przykładu artykuł ,,Jeśli albańskie Kosovo, to Wileńszczyzna dla Polaków’’ na stronie internetowej LPR]). ,,Europa’’ to natomiast ,,kontynent Państw, które są własnością swoich Narodów’’, zaś wymarzoną formą integracji europejskiej jest ,,Europa Ojczyzn/Suwerennych Państw Narodowych’’ (zamiast federalizacji współpraca polityczna, gospodarcza i kulturowa niepodległych państw narodowych, szanujących wzajemnie swoje prawa, tożsamość i różnorodność).
Według LPR głównymi przeciwnikami Polski na arenie międzynarodowej są w większym stopniu Niemcy (których rosnące ambicje mają stanowią zagrożenie dla pozostałych krajów Unii Europejskiej, a których wysiedleńcy z czasów wojny grożą Polsce żądaniami zwrotu mienia) i w nieco mniejszym Rosja (europoseł LPR Wojciech Wierzejski mówił, że ,,obcy, wróg jest niczym innym jak wrogiem – Niemiec, Moskal’’, a Maciej Giertych pisał: ,,Bazując na doświadczeniach z historii, w największym skrócie można powiedzieć, że Rosja zawsze starała się podporządkować sobie Polskę, a Niemcy starały się nas wykorzenić [ausrotten] albo przez germanizację, albo przez eksterminację. Ta bolesna prawda utrudnia normowanie sąsiedzkich stosunków. Przy każdej okazji we wzajemnych relacjach powraca niepokój, że te odwieczne sentymenty dojdą do głosu w przyszłości’’).
Inne zagrożenie dla polskości stanowią imigranci, lecz nie wszyscy – w celu wyjaśnienia tej zawiłej kwestii niezbędne jest spojrzenie LPR na kwestię cywilizacji. Wydaje mi się, że ta myśl z artykułu ,,Cywilizacja łacińska’’ Macieja Giertycha w numerze ,,Opoki w kraju’’ z lutego 2017 r. dobrze wyjaśnia, co ludzie powiązania z tym ruchem rozumieją pod tym pojęciem: ,,Multi–kulti to ewidentnie nieudany projekt. Teza, iż różne cywilizacje mogą żyć w zgodzie, przenikać się i wzajemnie się wzbogacać nie sprawdziła się. Zgodnie z nauką [Feliksa] Konecznego dziś na świecie jest 9 cywilizacji (w kolejności starożytności): chińska, bramińska, żydowska, tybetańska, numidyjska (Berberzy), turańska (Rosja, Turcja), bizantyńska (Prusy, Serbia), łacińska (zachodnio–europejska) i arabska. Nie ma możliwości by się one zjednoczyły’’. Giertych w taki oto sposób opisał cywilizację łacińską, do której wedle LPR należy Polska (jest to przy okazji całkiem dobry ogólny wykład poglądów środowiska powiązanego z LPR przynajmniej do roku 2017):
,,Przede wszystkim postuluję jawną współpracę państw i narodów cywilizacji łacińskiej. Trzeba wejść w porozumienia na bazie zasad cywilizacji łacińskiej. Nie chodzi tu o stworzenie jednego wspólnego państwa. Wręcz przeciwnie, chodzi o podtrzymanie zasady, że państwa są narodowe i mają swoją odrębną tożsamość, nie kwestionowaną przez sąsiadów. Pierwszą i podstawową zasadą łączącą te państwa i narody winna być treuga Dei, zasada, że nie prowadzi się wojen między tymi państwami, a spory załatwia się przez negocjacje. […] Cywilizacja łacińska szanuje świadomość narodową. […]
Następną zasadą, która musi łączyć państwa i narody cywilizacji łacińskiej jest uznawanie jednej i tej samej etyki w życiu prywatnym, zbiorowym, państwowym i międzynarodowym. Etyka musi być jedna i musi obowiązywać we wszystkim, co się robi. […] My musimy mieć jedną etykę do wszystkich spraw. Mało tego. Musimy postulować etykę totalną, która ma obowiązywać we wszystkich działaniach, we wszystkich dziedzinach.
O jaką etykę chodzi? Oczywiście o etykę opartą na prawie naturalnym. Najbardziej wyraża ją Kościół katolicki. Wiele krajów protestanckich nie zdaje sobie z tego sprawy, że w zasadzie hołdują etyce opartej na prawie naturalnym. Dziś nieraz obserwujemy, że do prawa wpisywane są treści niezgodne z prawem naturalnym. Dotyczy to też krajów katolickich. Ale proszę zwrócić uwagę, że prawa gejów, eutanazję, czy aborcję uzasadnia się tolerancją, sprawiedliwością, równością, wolnością itd., a więc kryteriami etycznymi, a nie interesem państwa, wolą władcy, czy odmiennością etyki wobec obcych. Myślenie prawodawców jest łacińskie, ale świadomość etyczna ułomna. Z prawa stanowionego żadna etyka się nie wyłoni. Z błędnego prawa może się tylko wyłonić stan amoralny, czy wręcz acywilizacyjny. […]
Oczywiście w cywilizacji łacińskiej dążymy do tego, by prawo, zakazy i nakazy, uwzględniały prawo naturalne, by były zgodne z etyką. Stale zmieniamy prawo, by jak najlepiej uzgodnić je z etyką. Nie wolno nam czynić zła, nawet jeżeli prawo pisane na to pozwala. Jeżeli prawo jest defektowe, to obowiązuje etyka przed prawem. […]
Istotą państwa cywilizacji łacińskiej jest posiadanie dualizmu prawnego, prawa państwowego i prawa prywatnego. Prawo prywatne polega na tym, że różne instytucje powstają dobrowolnie i piszą swoje prawa, a państwu nic do tego. Dotyczy to partii politycznych, stowarzyszeń zawodowych, uniwersytetów, prywatnych szkół, zrzeszeń etnicznych czy stanowych, różnych organizacji, których mnogość jest jedną z cech cywilizacji łacińskiej. To właśnie rozumie się pod pojęciem wolności i nic innego. Prawo państwowe reguluje sprawy ogólne, dotyczące wszystkich obywateli. Prawo jednostki, rodziny, czy danej grupy kończy się tam, gdzie zaczyna prawo innej. To, jakie struktury ma szkolny związek filatelistyczny, czy sportowy, względnie Centrala Związków Zawodowych, bądź Sorbona, nie powinno państwa obchodzić. Podobnie państwo nie powinno się wtrącać w to, jak funkcjonują zrzeszenia religijne, kościoły, zakony, parafie i diecezje. […] W państwach cywilizacji łacińskiej obowiązuje wolność religijna. Każdy jednak, również imigrant innowierca, musi szanować obowiązujące prawo państwowe np. zabraniające zabijania kogokolwiek, niewolnictwa, stosunków płciowych z nieletnimi, czy kobiecego obrzezania. […]
W cywilizacji łacińskiej uznajemy dwie władze, świecką i duchową. Kościoły nie powinny dążyć do klerykalizacji państwa. To by prowadziło do gromadności, a tymczasem cywilizacja łacińska opiera się na personalizmie, bez sakralizacji cywilizacji […] Tymczasem w cywilizacji łacińskiej chodzi o to, by ani państwo nie ingerowało w pracę Kościołów, ani Kościoły w pracę państwa. […] To oczywiście nie zwalnia Kościołów z obowiązku precyzowania co jest, a co nie jest etyczne. Władza ustawodawcza potrzebuje takich wskazówek do swej codziennej pracy. Dążymy do poprawiania wszystkiego i chcemy to robić zgodnie z etyką. W tym i tylko w tym leży supremacja władzy duchowej nad świecką.
Przy okazji warto podkreślić, że konkubinat, czy kohabitacja to sprawa prywatna, natomiast małżeństwo, to sprawa publiczna, a więc państwowa. Państwo musi chronić instytucję małżeństwa, a do cudzołóstwa się nie wtrącać. Dożywotnia monogamia to fundament cywilizacji łacińskiej. Na żadną stałą, czy seryjną poligamię, zgody być nie może.
[…] W cywilizacji łacińskiej jest dualizm prawny, równolegle funkcjonuje prawo państwowe i prawo prywatne. To promuje życie organiczne społeczeństwa, podczas gdy dyktat państwa daje mechanizację i ubezwłasnowolnia społeczeństwo.
By społeczeństwo dobrze funkcjonowało, sądownictwo musi być niezależne od władzy wykonawczej. Nie może podlegać woli rządzących. Tylko cywilizacja łacińska to zapewnia. Wszelkie próby ingerencji władz w sądownictwo, czy prokuraturę to przejawy wpływów cywilizacji obcych.
[…] W naszej cywilizacji obowiązuje zasada pomocniczości. Jak najwięcej spraw ma być załatwianych na jak najniższym szczeblu. Co może zrobić gmina, niech się nie wtrąca powiat, co może zrobić powiat, niech się nie wtrąca województwo, co może zrobić województwo czy miasto, niech się nie wtrąca rząd. To samo dotyczy związków państw takich jak Unia Europejska. Niech się Bruksela nie wtrąca w sprawy, które ze spokojem mogą załatwić same państwa członkowskie. Oficjalnie obowiązuje zasada subsydiarności, ale mamy też sporo niepotrzebnego wtrącania się centrali UE do tego, co dzieje się wewnątrz państw członkowskich. […]
Oczywiście, taka postawa generuje nierówność. Nie boimy się nierówności. Wręcz przeciwnie, widzimy w niej mechanizm postępu. Obserwując tych lepszych, bogatszych, mądrzejszych staramy się ich naśladować, a nawet wyprzedzić i tą drogą zapewniany jest postęp. Dotyczy to zarówno postawy indywidualnej, jak i różnych zbiorowości, do szczebla państwowego włącznie. Równaj wzwyż! To winno być głównym hasłem cywilizacji łacińskiej.
Oznacza to stawianie na personalizm, na promocję indywidualnego rozwoju każdego i wszystkiego. Inne cywilizacje hołdują komunalizmowi.
Główną rolą państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego. Państwo powinno troszczyć się o to, by było jak najwięcej podmiotów ekonomicznie niezależnych oraz by silniejsze nie połykały słabszych.
W cywilizacji łacińskiej państwo i każda władza ma służyć społeczeństwu, ma mieć postawę służebną. W innych cywilizacjach, społeczeństwo jest na usługach państwa.
W państwie cywilizacji łacińskiej wszystkie funkcje państwowe i sądownicze winne być w rękach ludzi akceptujących cywilizację łacińską, a więc w niej wychowanych, bądź ją adoptujących. [...]’’.
Z tego też powodu robotnicy sezonowi z Białorusi i Ukrainy nie są uznawani za wrogów ,,polskości’’ (pochodzą bowiem z tego samego ,,kręgu cywilizacyjnego’’), lecz imigranci z Bliskiego Wschodu to już odwieczni wrogowie – ,,Islam i Turańszczyzna’’ – których ,,ekspansji’’ Unia Europejska ulega ze względu na ,,fałsz tolerancyjności, relatywizmu i kosmopolityzmu zatruwającego kulturotwórcze elity’’ (tezy z wydanej w 2004 r. pracy ,,My wybieramy Polskę’’ Wierzejskiego).
POGLĄDY NA KONTROWERSYJNE KWESTIE. Wielce negatywną opinię działacze LPR mają w kwestii mniejszości LGBT (bardziej obmierzłą sprawą wydaje się jej działaczom może tylko aborcja – bo czym innym wyjaśnić, że w grudniu 2016 r., lata po zerwaniu partii z PiS-em, Maciej Giertych sympatyzował z anty-aborcyjnym projektem Ordo Iuris, odrzuconym przez Sejm już po pierwszym czytaniu?) – tezy stawiane przez nich podczas swojej pierwotnej działalności w Sejmie IV kadencji nie różnią się zbytnio od stanowiska okazywanego już lata po tym, jak Liga poróżniła się już z Kaczyńskim. Wydaje mi się, że jest to właśnie ta kwestia, o której powinno przypominać się ludziom, którzy nagle polubili Giertycha za jego potępiające PiS wpisy w mediach społecznościowych – nie można zapominać, że źródeł niektórych obecnych zachowań PiS i Konfederacji należy szukać w Lidze Polskich Rodzin.
W listopadzie 2004 r. LPR urządziła kontrmarsz przeciwko ,,Marszowi Tolerancji’’ w Poznaniu, wznosząc okrzyki o treści: ,,Grobelny decydent, zboczeńców prezydent’’, ,,Gejowska rodzina to wytwór Lenina’’ czy ,,Gejowskie śmieci, ręce precz od dzieci’’ (Marcin Rostowski z tamtejszej Młodzieży Wszechpolskiej stwierdził później: ,,To pikieta w obronie tradycyjnego modelu rodziny. Nie godzimy się na propagowanie postaw homoseksualnych, na wykorzystywanie problemów osób niepełnosprawnych przez środowiska dewiantów, którzy nagle niespodziewanie stają w obronie ich ,praw’’’).
W styczniu 2005 r. europoseł LPR Wojciech Wierzejski zamieścił na swojej stronie dane osobowe (imiona, nazwiska i adresy mailowe – opisane jako ,,lista gejów i lesbijek atakujących Marszałka’’) osób, które wysyłały do niego wiadomości po tym, jak stwierdził o organizatorach Parady Równości w Warszawie: ,,Ręki nie podaję ze względów higienicznych. Uścisk dłoni może być formą przenoszenia chorób’’.
W marcu 2007 r. pochodzący z LPR wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski zapowiadał, że przygotowany zostanie specjalny projekt ustawy zakazującej ,,propagandy homoseksualnej’’ w szkołach pod karą grzywny lub ograniczenia wolności, a Roman Giertych podczas spotkania ministrów edukacji UE wygłosił przemówienie, w którym padły słowa: ,,Dowiedziałem się ostatnio, że dzieci (jedenastoletni) chłopcy będą uczestniczyć na jednej z parad homoseksualnych i że władze jednego z europejskich miast wydały zgodę na taką propagandę. Wiem, że w niektórych krajach temat poruszany przeze mnie jest tematem tabu. Na szczęście w mojej Ojczyźnie potrafimy mówić o tym szczerze. Propaganda homoseksualizmu dociera do coraz młodszych dzieci. W niektórych krajach zabrania się dzieciom nawet w szpitalach mówić, czy czytać o mamie i tacie, albowiem może to rzekomo naruszać prawa mniejszości. Otrząśnijmy się z tej nieroztropnej poprawności politycznej. Jeżeli nie będziemy ze wszystkich sił wzmacniać rodziny, to jako kontynent nie ma dla nas przyszłości. Będziemy kontynentem zasiedlonym przez dbających o rodzinę przedstawicieli świata islamu. Nie możemy również w nauczaniu młodzieży propagować za normalne związki pomiędzy osobami tej samej płci, gdy obiektywnie są one odchyleniami od prawa naturalnego. Nie chodzi tutaj o dyskryminowanie kogokolwiek. Wręcz przeciwnie! Prawda nikogo nie dyskryminuje, a każdy człowiek bez względu na swoje słabości jest godny szacunku, ochrony i zrozumienia’’.
W maju tego samego roku Krzysztof Bosak i Anna Jabłońska-Siarkowska skierowali do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz list protestujący przeciwko – wyrażenie z listu – ,,paradzie homoseksualistów’’, w którym to padły następujące słowa: ,,Dyskryminacja, nietolerancja, zamachy na wolność i demokrację są stale obecne w ,dyskursie gejowskim’. Ponadto niepokoją powiązania tego środowiska ze światem pedofilskim. Dotychczasowe doświadczenia z organizacji tego typu imprez, zarówno w Polsce jak i na całym świecie, ukazują wyraźnie, iż ich celem jest publiczne propagowanie homoseksualnego stylu życia. Prezentowane przez uczestników parad poglądy i postulaty polityczne niewątpliwie godzą w konstytucyjne wartości małżeństwa, rodziny i rodzicielstwa, znajdujące się pod ochroną i opieką Rzeczpospolitej Polskiej, jak i właśnie w moralność publiczną, także podlegającą prawnej ochronie’’.
W styczniu 2013 r. – po wywiadzie udzielonym ,,Gazecie Wyborczej’’ – Roman Giertych będzie odpierał zarzuty Tadeusza Rydzyka w skierowanym do niego liście. Wśród odpowiedzi Giertycha znajdzie się takowa: ,,Nigdy nie zmieniłem swoich negatywnych poglądów odnośnie do ideologii ruchów homoseksualnych. W przywoływanym wywiadzie do Gazety Wyborczej nie byłem pytany o swój stosunek do tejże ideologii, ale o ocenę pewnych retorycznych sformułowań pod adresem osób, które uczestniczą w paradach homoseksualnych’’.
W październiku 2016 r. Rada Polityczna LPR wydała odezwę ,,PiS zagrożeniem dla Polski i Kościoła’’, w której jedno z zachowań świadczących na niekorzyść rządzącej partii zostało ukazane w taki sposób: ,,Z drugiej jednak strony, ostatnia zgoda rządu PiS na realizację wytycznych dotyczących szczególnego traktowania lesbijek, gejów, biseksualistów, transseksualistów i interseksualistów (lista działań na rzecz osób LGBTI), oraz wypowiedzi i działania czołowych przedstawicieli partii rządzącej, a przede wszystkim głosowania PiS, zarówno wcześniejsze, jak te ostatnie, w sprawie ochrony życia ludzkiego, w jaskrawy sposób obnażają ich rzeczywiste poglądy i nijak mają się do składanych, przedwyborczych deklaracji oraz pokładanych w nich nadziei przez zbyt naiwną i łatwowierną część elektoratu patriotyczno-katolickiego, duchowieństwa i obrońców życia’’.
W artykule ,,Arogancja PiS’’ Macieja Giertycha (numer ,,Opoki w kraju’’ z kwietnia 2017 r.) wśród utyskiwań na działalność tej partii padł zarzut, że ,,Do szkół średnich wprowadza się edukację seksualną (http://stop-seksualizacji.pl/index.php/co-zrobilismy/item/315-pis-przeznaczyl-9-mln-zl-na-seksedukatorow-w-szkolach) zgodnie z wymogami płynącymi z Rady Europy i od środowisk LGBTI. 19 grudnia 2016 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ ostatecznie zatwierdziło minimalną większością głosów (84 do 77) decyzję o utworzeniu mandatu Niezależnego Eksperta ONZ ds. przeciwdziałania przemocy ze względu na „orientację seksualną i tożsamość genderową”. Polska była za tą decyzją. W ten sposób dokonano po raz pierwszy w historii ONZ instytucjonalizacji agendy LGBT. Oto jak katolicki rząd PiS reprezentuje Polskę na forum ONZ. Gdy w marcu 2017 w ONZ przygotowywano sesję Komisji ds. Statusu Kobiet, która ma się zakończyć przyjęciem dokumentu końcowego, Polska poparła poprawkę forsowaną przez UE mającą ograniczyć prawa rodzicielskie, a promującą seksualizację dzieci i aborcje. (http://www.m.pch24.pl/polska-popiera-gender-i-aborcje-wsrod-nieletnich—cicha-akceptacja-rzadu-dla-chorej-ideologii,50100,i.html)’’.
Wreszcie Zarząd Główny LPR zwrócił się z apelem do opozycji przed jesiennymi wyborami samorządowymi w 2018 r., aby ,,nie podnosiła haseł antykościelnych, antykatolickich, związanych z tematyką LGBT, czy aborcją, ponieważ w oczywisty sposób ją to osłabia, czy wręcz skazuje na niepowodzenie, przez fałszowanie istoty toczonego z PiS sporu, przekierowując go na sprawy światopoglądowe, co służy wyłącznie Kaczyńskiemu, wzmacniając i uwiarygadniając PiS, wpychając niejako dużą część elektoratu w objęcia rządzącego ugrupowania, nie dając mu żadnego wyboru, czyli akceptowalnej alternatywy z punktu widzenia wyznawanych wartości’’.
Zaskakująco, Liga zdaje się w żadnym momencie nie być zdecydowanie przeciwna energii odnawialnej czy szczepieniom, a w każdym razie nie znalazłem takich informacji. Rzecz jasna, nigdy nie miała ona okazji zostać partią dyktującą kierunek krajowej polityki, dlatego też przy opisie jej stosunku do tych dwóch problemów opieram się na strzępach informacji z jej strony internetowej.
W sierpniu 2007 r. LPR zorganizowała w Sejmie konferencję dotyczącą przyszłości polskiej energii, w której udział wzięli z ramienia Ligi była wiceminister gospodarki Elżbieta Wilczyńska i wiceminister rozwoju regionalnego Janusz Mikuła: wygłaszali oni tezy, że szukanie nowych źródeł pozyskiwania energii to realne wyzwanie (co prawda rozpatrywano głównie biomasę i energię geotermalną). Niemniej już rok później – w grudniu 2008 r. – działacz LPR Mirosław Orzechowski będzie się oburzał podczas spotkania z sympatykami partii w Lublinie między innymi na to, że wskutek ograniczenia emisji dwutlenku węgla upadnie przemysł na Śląsku.
W kwestii szczepionek – Mirosław Marcinów, wiceprezes Zarządu Miejskiego LPR w Szczecinie, pisał w październiku 2005 r. do prezydenta tego miasta, aby sfinansowało ono zakup szczepionek przeciwko grypie dla najuboższych mieszkańców, a w czerwcu tego samego roku posłanka LPR Elżbieta Ratajczak pomogła zebrać pieniądze na szczepienia dla chorej dziewczynki.
W kwestii stosunku partii do panującej epidemii koronawirusa wiadomo tylko tyle, ile pojawiło się w jedynym dotyczącym go oficjalnym stanowisku ZG LPR z 3 kwietnia 2020 r.: Liga pochwaliła szeregowych ludzi przeciwstawiających się wirusowi [,,Jakże budujące, wspaniałe, a nawet bohaterskie są postawy i zachowania osób i służb będących na pierwszej linii frontu walki z epidemią (szeroko pojęta służba zdrowia) oraz tych szczególnie narażonych na działanie wirusa z racji wykonywanego zawodu (produkcja i sprzedaż artykułów spożywczych, komunikacja, służby oczyszczania itp.), zapewniających podstawowe potrzeby Polaków w tym jakże wyjątkowym, oby jak najkrótszym, okresie. Wielkie ukłony i podziękowania należy kierować pod adresem władz samorządowych różnych szczebli, organizacji społecznych, korporacji zawodowych, przedsiębiorców oraz obywateli zaangażowanych w różnych akcjach wspomagających i wspierających walkę z zagrożeniem epidemiologicznym w Polsce’’], lecz większość stanowiska stanowiły oskarżenia stawiane rządowi, który LPR obarczyła winą za zastaną sytuację [,,W sposób jaskrawy widać, że nie zdrowie i bezpieczeństwo Polaków, ale polityczne, partyjne i partykularne interesy są dla Kaczyńskiego i PiS najważniejsze. Świadczy o tym nie tylko brak wyposażenia szpitali, lekarzy, niedobór masek, respiratorów, czy testów, co niewątpliwie zaniża faktyczną liczbę chorych (tzw. zasada stłuczonego termometru), ale również fakt braku formalnego wprowadzenia stanu wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej (pomimo bezprawnego, w tej sytuacji, stosowania ich obostrzeń), jak najbardziej uzasadnionego, ponieważ wówczas przesunięciu uległyby wybory prezydenckie, a tego Kaczyński nie chce’’].
Link do poprzednich Przeglądów Partii dla tych, którzy będą czytać ten post mobilnie na Polska.
submitted by BalQn to PolskaPolityka [link] [comments]


2020.08.31 11:09 BalQn 40 lat temu podpisano najsławniejsze z Porozumień Sierpniowych - Porozumienie Gdańskie

Być może są na Polska ludzie, którzy kojarzą to sławne zdjęcie, na którym Wałęsa podpisuje porozumienie z użyciem olbrzymiego długopisu, zapewne są także i użytkownicy, którzy orientują się, jaka była mniej więcej treść 21 postulatów MKS. Jednak wydaje mi się, że znacznie mniej osób zdaje sobie sprawę, co konkretnie podpisywał na tym zdjęciu Lech Wałęsa, bowiem sam protokół ustaleń MKS z Komisją Rządową nigdy nie zdobył porównywalnej sławy, co 21 postulatów (nigdy też chyba nie stał się przyczyną tak zażartych sporów w III RP, jak te z udziałem tablicy z postulatami). Na szczęście - jeśli ktoś chce zapoznać się z jego treścią - cały tekst porozumienia dostępny jest w Wikiźródłach).
,,Komisja Rządowa i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy po rozważeniu 21 żądań strajkujących załóg Wybrzeża doszły do następujących ustaleń:
W sprawie punktu pierwszego, który brzmi: Akceptacja niezależnych od Partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych ustalono:
1. Działalność Związków Zawodowych w PRL nie spełniła nadziei i oczekiwań pracowników. Uznaje się za celowe powołanie nowych samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Nie kwestionuje się prawa nikogo do pozostania w dotychczasowych związkach, a w przyszłości widzieć można możliwość nawiązania współpracy między związkami.
2. Tworząc nowe, niezależne, samorządne związki zawodowe, MKS stwierdza, że będą one przestrzegać zasad określonych w Konstytucji PRL. Nowe związki zawodowe będą bronić społecznych i materialnych interesów pracowników i nie zamierzają pełnić roli partii politycznej. Stoją one na gruncie zasady społecznej własności środków produkcji stanowiącej podstawę istniejącego w Polsce ustroju socjalistycznego. Uznając, że PZPR sprawuje kierowniczą rolę w państwie, ani nie podważając ustalonego systemu sojuszów międzynarodowych, dążą one do zapewnienia ludziom pracy odpowiednich środków kontroli, wyrażania opinii i obrony swych interesów.
Komisja Rządowa stwierdza, że rząd zagwarantuje i zapewni pełne poszanowanie niezależności i samorządności nowych związków zawodowych, zarówno co do ich struktury organizacyjnej jak i funkcjonowania na wszystkich szczeblach ich działania. Rząd zapewni nowym związkom zawodowym pełną możliwość wypełniania podstawowych funkcji w zakresie obrony interesów pracowniczych, realizacji potrzeb materialnych, społecznych i kulturalnych pracowników. Jednocześnie gwarantuje, że nowe związki zawodowe nie będą przedmiotem żadnej dyskryminacji.
3. Stworzenie i działalność niezależnych, samorządnych związków zawodowych odpowiada ratyfikowanym przez Polskę konwencjom Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 87 o wolności związkowej i ochronie praw związkowych oraz nr 98 o prawie organizowania się i rokowań zbiorowych. Wielość reprezentacji związkowych i pracowniczych wymagać będzie odpowiednich zmian ustawodawczych. W związku z tym rząd zobowiązuje się do inicjatyw ustawodawczych dotyczących w szczególności ustawy o związkach zawodowych, ustawy o samorządzie robotniczym, kodeksu pracy.
4. Powstałe Komitety Strajkowe mają możność przekształcenia się w zakładowe organy reprezentacji pracowniczych takie, jak Komitety Robotnicze, Komitety Pracownicze, Rady Robotnicze bądź w Komitety Założycielskie nowych, samorządnych związków zawodowych.
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, jako Komitet Założycielski tych związków ma swobodę wyboru formy jednego związku lub zrzeszenia w skali Wybrzeża.
Komitety Założycielskie funkcjonować będą do statutowego wyboru nowych władz.
Rząd zobowiązuje się do utworzeniu warunków dokonania rejestracji nowych związków zawodowych poza rejestrem CRZZ.
5. Nowe związki zawodowe winny mieć realną możliwość publicznego opiniowania kluczowych decyzji determinujących warunki życia ludzi pracy: zasad podziału dochodu narodowego na konsumpcję i akumulację, podziału funduszu konsumpcji społecznej na różne cele (zdrowie, oświatę, kulturę), podstawowych zasad wynagradzania i kierunków polityki płac, a szczególnie zasady automatycznej korektury płac w warunkach inflacji, wieloletnich planów gospodarczych, kierunków inwestycji oraz zmiany cen. Rząd zobowiązuje się zapewnić warunki do pełnienia tych funkcji.
6. Międzyzakładowy Komitet powołuje ośrodek prac społeczno-zawodowych, którego zadaniem ma być obiektywna analiza sytuacji pracowniczej, warunków bytowych ludzi pracy i sposobu reprezentowania interesów pracowniczych. Ośrodek ten będzie dokonywał również ekspertyz w zakresie indeksu płac i cen oraz proponował formy rekompensaty. Ośrodek ten będzie również publikował wyniki swych badań. Ponadto nowe związki będą posiadały swoje wydawnictwa.
7. Rząd zapewni przestrzeganie w Polsce przepisów artykułu 1 pkt. I ustawy o związkach zawodowych z 1949 roku, który mówi, że gwarantuje się robotnikom i pracownikom prawo do dobrowolnego zrzeszania się w związki zawodowe. Nowe powstające związki zawodowe nie wejdą w skład zrzeszenia reprezentowanego przez CRZZ. Przyjmuje się, że nowa ustawa utrzyma tę zasadę. Jednocześnie zapewni się udział przedstawicieli MKS lub komitetów założycielskich samorządnych związków zawodowych oraz innych reprezentacji pracowniczych w opracowaniu tejże ustawy.
W sprawie punktu drugiego, który brzmi: Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym ustalono:
Prawo do strajku będzie zagwarantowane w przygotowywanej ustawie o związkach zawodowych. Ustawa powinna określić warunki proklamowania i organizowania strajku, metody rozstrzygania spornych spraw i odpowiedzialności za naruszenie prawa. W stosunku do uczestników strajku nie mogą być stosowane artykuły 52, 64 i 65 Kodeksu Pracy.
Do czasu zaś uchwalenia ustawy rząd gwarantuje strajkującym i osobom wspomagającym bezpieczeństwo osobiste i utrzymanie dotychczasowych warunków pracy.
W sprawie punktu trzeciego, który brzmi: Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku i publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań ustalono: 1. Rząd wniesie do Sejmu w terminie trzech miesięcy projekt ustawy o kontroli prasy, publikacji i widowisk, oparty na następujących zasadach. Cenzura powinna chronić interesy państwa. Oznacza to ochronę tajemnicy państwowej oraz gospodarczej, której zakres określą bliżej przepisy prawa, spraw bezpieczeństwa państwa i jego ważnych interesów międzynarodowych, ochronę uczuć religijnych, a jednocześnie uczuć osób niewierzących, jak i uniemożliwienie rozpowszechniania treści szkodliwych obyczajowo. Projekt ustawy obejmowałby również prawo zaskarżania decyzji organów kontroli prasy, publikacji i widowisk do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Prawo to zostanie także wprowadzone w drodze nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego.
2. Korzystanie ze środków masowego przekazu przez związki wyznaniowe w zakresie ich działalności religijnej będzie realizowane w drodze uzgodnienia problemów natury merytorycznej i organizacyjnej między organami państwowymi a zainteresowanymi związkami wyznaniowymi. Rząd zapewni transmisję radiową niedzielnej mszy w ramach szczegółowego uzgodnienia z Episkopatem.
3. Działalność radia i telewizji oraz prasy i wydawnictw powinna służyć wyrażaniu różnorodności myśli, poglądów i sądów. Powinna ona podlegać społecznej kontroli.
4. Prasa, podobnie jak obywatele i ich organizacje, powinna korzystać z dostępu do dokumentów (aktów) publicznych, zwłaszcza administracyjnych, planów społeczno-gospodarczych itp., wydawanych przez rząd i podległe mu organy administracyjne. Wyjątki od zasady jawności działania administracji określone zostaną w ustawie zgodnie z pkt. 1.
W sprawie punktu czwartego, który brzmi: a) Przywrócić do poprzednich praw: — ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 roku, — studentów wydalonych z uczelni za przekonania; b) uwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego i Marka Kozłowskiego); c) znieść represje za przekonania ustalono:
a) Niezwłoczne zbadanie zasadności zwolnień z pracy po strajkach w 1970 i 1976 roku. We wszystkich zgłoszonych przypadkach i w razie stwierdzenia nieprawidłowości natychmiastowe przywrócenie do pracy, jeżeli zainteresowani będą sobie tego życzyć, z uwzględnieniem nabytych w międzyczasie kwalifikacji. Będzie to miało odpowiednie zastosowanie w sprawach skreślonych studentów;
b) przekazanie spraw osób wymienionych w punkcie b) do rozpatrzenia Ministrowi Sprawiedliwości, który w terminie dwóch tygodni nada stosowny bieg sprawie; w przypadkach, kiedy wymienione osoby są pozbawione wolności — przerwanie wykonywania kary do czasu zakończenia procesu; c) rozpatrzenie zasadności tymczasowego aresztu i uwolnienie osób wymienionych w aneksie;
d) pełne przestrzeganie swobody wyrażania przekonań w życiu publicznym i zawodowym.
W sprawie punktu piątego, który brzmi: Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu się Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz opublikować jego żądania ustalono:
Realizację tego postulatu stanowić będzie podanie do publicznej wiadomości w środkach masowego przekazu o zasięgu krajowym niniejszego protokołu.
W sprawie punktu szóstego, który brzmi: Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez: a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej, b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenia w dyskusji nad programem reform ustalono:
Uważamy za konieczne wydatne przyspieszenie prac nad reformą gospodarczą. Władze określą i opublikują w ciągu najbliższych miesięcy podstawowe założenia tej reformy. Należy umożliwić szerokie uczestnictwo w publicznej dyskusji nad reformą. Związki zawodowe powinny uczestniczyć szczególnie w pracach nad ustawami o socjalistycznych organizacjach gospodarczych i o samorządzie robotniczym. Reforma gospodarcza powinna opierać się na zasadniczo zwiększonej samodzielności przedsiębiorstw i rzeczywistym uczestniczeniu samorządu robotniczego w zarządzaniu. Odpowiednie postanowienia powinny gwarantować pełnienie funkcji przez związki zawodowe określone w punkcie pierwszym porozumienia.
Jedynie świadome spraw i mające dobre rozpoznanie w rzeczywistości społeczeństwo może być inicjatorem i realizatorem programu porządkowania naszej gospodarki. Rząd rozszerzy w sposób zasadniczy zakres informacji społeczno-ekonomicznej dostępnej społeczeństwu, związkom zawodowym oraz organizacjom gospodarczym i społecznym.
MKS postuluje ponadto:
- stworzenie trwałych perspektyw dla rozwoju chłopskiego gospodarstwa rodzinnego — podstawy polskiego rolnictwa,
- zrównanie sektorów rolnictwa w dostępie do wszystkich środków produkcji, włącznie z ziemią,
- stworzenie warunków dla odrodzeniu samorządu wiejskiego.
W sprawie punktu siódmego, który brzmi: Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ ustalono:
Ustala się uruchomienie pracownikom załóg strajkujących za okres strajku zaliczki w wysokości 40% wynagrodzenia, a po przystąpieniu do pracy pracownicy otrzymują wyrównanie do 100% wynagrodzenia obliczanego tak jak za okres, urlopu wypoczynkowego, na zasadzie 8-godzinnego dnia pracy. MKS zwraca się do zrzeszonych w nim załóg, aby po zakończeniu strajku, współdziałając z dyrekcjami przedsiębiorstw, zakładów pracy i instytucji, podjęły działania dla zwiększenia wydajności pracy, oszczędności materiałów i energii oraz obowiązkowości na każdym stanowisku pracy.
W sprawie punktu ósmego, który brzmi: Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen ustalono:
Wprowadzane będą stopniowe podwyżki płac wszystkich grup pracowniczych, a przede wszystkim płac najniższych. Uzgodniono jako zasadę, że płace będą podnoszone w poszczególnych zakładach i grupach branżowych. Podwyżki są i będą realizowane przy uwzględnieniu specyfiki zawodów i branż w kierunku podwyższenia uposażenia o jedną tabelę płac bądź odpowiedniego zwiększenia innych elementów płac lub grupy zaszeregowania. W odniesieniu do pracowników umysłowych przedsiębiorstw - podniesienie uposażenia odpowiadającego wysokości jednej kategorii osobistego zaszeregowania. Zakończenie wprowadzania aktualnie omawianych podwyżek płac nastąpi do końca września br. zgodnie z porozumieniami branżowymi.
Rząd po dokonaniu analizy wszystkich branż przedstawi do 31. X. 1980 roku w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi program wzrostu płac od 1. I. 1981 roku dla najniżej zarabiających, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin wielodzietnych
W sprawie punktu dziewiątego, który brzmi: Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza ustalono:
Przyjęto za konieczność zahamowanie wzrostu cen towarów powszechnego użytku poprzez wzmożoną kontrolę sektora uspołecznionego i prywatnego, w szczególności zaprzestania tzw. cichej podwyżki cen. Zgodnie z decyzja rządu będą prowadzone badania nad kształtowaniem kosztów utrzymania. Będą one również prowadzone przez związki zawodowe oraz instytucje naukowe. Rząd opracuje do końca roku 1980 zasady rekompensaty wzrostu kosztów utrzymania, które zostaną poddane pod publiczną dyskusję, a po uzgodnieniu, zostaną wprowadzone w życie. Zasady te powinny uwzględniać problem minimum socjalnego.
W sprawie punktów: dziesiątego, który brzmi: Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki, jedenastego, który brzmi: Znieść ceny komercyjne oraz sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym, trzynastego, który brzmi: Wprowadzić na mięso i przetwory kartki - bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku). ustalono:
Ustalono, że zostanie dokonana poprawa zaopatrzenia ludności w mięso do 31. 12. 1980 roku w wyniku m. in. zwiększenia opłacalności produkcji rolnej, ograniczenie do niezbędnego minimum eksportu mięsa i dodatkowego importu mięsa. Równocześnie w tym samym terminie przedstawiony zostanie program poprawy zaopatrzenia ludności w mięso z uwzględnieniem ewentualnej możliwości wprowadzenia systemu kartkowego.
Uzgodniono, że w sklepach Pewexu nie będzie prowadzona sprzedaż deficytowych towarów powszechnego użytku produkcji krajowej. O podjętych decyzjach i działaniach w przedmiocie zaopatrzenia rynku społeczeństwo zostanie poinformowane do końca roku.
MKS wnosi o likwidację sklepów komercyjnych, uporządkowanie i ujednolicenie cen mięsa i wyrobów mięsnych na średnim poziomie.
W sprawie punktu dwunastego, który brzmi: Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: — zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnych sprzedaży, itp. ustalono:
Przyjmuje się postulat konsekwentnego stosowania doboru kadr kierowniczych na zasadach kwalifikacji i kompetencji, zarówno członków partii, stronnictw jak i bezpartyjnych. Program zrównania zasiłków rodzinnych dla wszystkich grup zawodowych rząd przedstawi do 31. XII 1980 roku. Komisja Rządowa stwierdza, że prowadzone są wyłącznie bufety i stołówki pracownicze podobnie jak w innych zakładach pracy i urzędach.
W sprawie punktu czternastego, który brzmi: Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat a dla mężczyzn do lat 55 lub przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek ustalono:
Komisja Rządowa uważa postulat obecnie za niemożliwy do spełnienia w aktualnej sytuacji gospodarczej i demograficznej kraju. Sprawa może być poddana pod dyskusję w przyszłości.
MKS postuluje zbadanie do 31 grudnia 1980 roku tej sprawy i uwzględnienie możliwości wcześniejszego o 5 lat przechodzenia na emeryturę pracowników zatrudnionych w warunkach uciążliwych (30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn, w przypadku pracy szczególnie uciążliwej przez co najmniej 15 lat). Powinno to następować wyłącznie na wniosek pracownika.
W sprawie punktu piętnastego, który brzmi: Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych ustalono:
Komisja Rządowa oświadcza, że podwyższanie najniższych emerytur i rent będzie następowało corocznie odpowiednio do możliwości ekonomicznych kraju, oraz z uwzględnieniem podwyżek najniższych płac. Rząd przedstawi program realizacji w terminie do dnia 31. XII. 1980 roku. Rząd przygotuje propozycje aby najniższe renty i emerytury podwyższyć do tzw. minimum socjalnego, określonego na podstawie badań odpowiednich instytutów, udostępnionych opinii publicznej i poddanych kontroli związków zawodowych. MKS podkreśla niezwykłą pilność tej sprawy i podtrzymuje postulat zrównania emerytur i rent starego i nowego portfela oraz uwzględnienia wzrostu kosztów utrzymania.
W sprawie punktu szesnastego, który brzmi: Poprawić warunki pracy Służby Zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym ustalono:
Uznano za niezbędne natychmiastowe zwiększenie mocy wykonawczych na inwestycje Służby Zdrowia, poprawę zaopatrzenia w leki drogą dodatkowego importu surowców, podwyżki płac wszystkich pracowników Służby Zdrowia (zmiana siatki płac pielęgniarek) oraz pilne przygotowanie programów rządowego i resortowego dla poprawienia stanu zdrowia społeczeństwa. Inne kierunki działania w tym zakresie zawarte są w załączniku.
[Załącznik do postulatu 16.:
  1. Wprowadzić w życie Kartę praw pracownika Służby Zdrowia.
  2. Zapewnić w sprzedaży odpowiednią ilość bawełnianej odzieży ochronnej.
  3. Za odzież roboczą wypłacać ekwiwalent z puli kosztów rzeczowych.
  4. Zabezpieczyć fundusz płac w sposób umożliwiający przyznanie odpowiednich dodatków wszystkim wyróżniającym się, w pracy — zgodnie z obowiązującymi teoretycznie możliwościami.
  5. Ustalić wzrastające dodatki za wysługę lat po kolejnych 25 i 30 latach pracy.
  6. Ustalić dodatek za pracę w warunkach szkodliwych lub uciążliwych dla zdrowia, wprowadzić dodatek za pracę zmianową dla pracowników niemedycznych.
  7. Przywrócić dodatek za pracę z chorymi zakaźnie lub zakaźnym materiałem biologicznym, podnieść płace za dyżury nocne pielęgniarskie.
  8. Uznać schorzenia kręgosłupa za chorobę zawodową stomatologów.
  9. Przydzielać opał dobrej jakości dla szpitali i żłobków.
  10. Wyrównać dodatki za wysługę lat dla pielęgniarek nie mających pełnego średniego wykształcenia do poziomu pielęgniarek dyplomowanych.
  11. Wprowadzić dla wszystkich pracowników fachowych siedmiogodzinny dzień pracy.
  12. Wprowadzić wolne soboty bez odpracowywania.
  13. Dyżury niedzielne i świąteczne opłacać ze zwyżką 100%.
  14. Bezpłatne leki dla pracowników Służby Zdrowia.
  15. Umożliwić częściowy zwrot pożyczki mieszkaniowej z funduszu socjalnego.
  16. Zwiększyć limit mieszkań dla pracowników Służby Zdrowia.
  17. Samotnym pielęgniarkom umożliwić przydział mieszkań.
  18. Fundusz nagród zamienić na trzynastą pensję.
  19. Po 20 latach pracy w Służbie Zdrowia zapewnić urlop sześciotygodniowy oraz umożliwić otrzymanie płatnego rocznego urlopu na poprawę zdrowia jak nauczyciele.
  20. Zapewnić płatne urlopy doktoryzującym się w wymiarze 4 tygodni, a specjalizującym się - 2 tygodni.
  21. Zapewnić pełne prawo do dnia wolnego po dyżurach lekarskich.
  22. 5-godzinny czas pracy dla pracowników żłobków (jak w przedszkolach) oraz bezpłatne wyżywienie.
  23. Wprowadzić przydziały samochodów dla pracowników podstawowej opieki zdrowotnej i zasadę limitu kilometrów lub ryczałtu na przejazdy służbowe.
  24. Pielęgniarki z wyższym wykształceniem uznać i opłacać jak inny personel z wyższym wykształceniem.
  25. Powołać wyspecjalizowane ekipy remontowe w ZOZ-ach, aby uchronić obiekty Służby Zdrowia przed dalszą dekapitalizacją.
  26. Podnieść normy na leki na 1 leczonego w szpitalu z 1138 zł do 2700 zł, bo taki jest rzeczywisty koszt leczenia oraz stawki na żywienie.
  27. Ustalić talony żywnościowe dla chorych obłożnie.
  28. Zwiększyć liczebność taboru sanitarnego dwukrotnie - bo taka jest realna potrzeba już dziś.
  29. Zapewnić czystość powietrza, gleby i wód - zwłaszcza morskich przybrzeżnych.
  30. Równolegle z oddawaniem do użytku nowych osiedli mieszkaniowych oddawać mieszkańcom do użytku przychodnie, apteki i żłobki.]
W sprawie punktu siedemnastego, który brzmi: Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących ustalono:
Komisja w pełni podziela treść tego postulatu. Odpowiedni program przedstawia władze wojewódzkie w terminie do 30 listopada 1980 roku.
W sprawie punktu osiemnastego, który brzmi: Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres 3 lat na wychowanie dziecka ustalono:
W terminie do 31 grudnia 1980 roku zostanie przeprowadzona, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, analiza możliwości gospodarki narodowej i określony czasokres i wysokość miesięcznego zasiłku dla kobiet korzystających z urlopu, aktualnie bezpłatnego, na wychowanie dziecka. MKS postuluje aby w przeprowadzonej analizie uwzględnić wprowadzenie tego zasiłku w wysokości pełnego wynagrodzenia, w pierwszym roku po urodzeniu dziecka oraz 50 proc. w drugim roku, w kwocie nie niższej niż 2000 zł miesięcznie. Postulat ten powinien być zrealizowany stopniowo poczynając od pierwszego półroczu 1981 roku.
W sprawie punktu dziewiętnastego, który brzmi: Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie ustalono:
Zostanie przedstawiony do 31 grudnia 1980 roku przez władze wojewódzkie program poprawy sytuacji mieszkaniowej mający na celu skrócenie okresu oczekiwania na mieszkanie. Program ten będzie poddany szerokiej dyskusji społeczeństwa województwa oraz skonsultowany z właściwymi organizacjami (TUP, SARP, NOT i in.). Program winien również uwzględnić wykorzystanie istniejących fabryk domów oraz dalszy rozwój bazy produkcyjnej budownictwa. Takie same działania zostaną podjęte w całym kraju.
W sprawie punktu dwudziestego, który brzmi: Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę ustalono:
Uzgodniono, że od 1. 01. 1981 roku zostanie zwiększona wysokość diet i dodatku za rozłąkę. W sprawie tej propozycje zostaną przedstawione przez rząd do dnia 31 października 1980 roku.
W sprawie punktu dwudziestego pierwszego, który brzmi: Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i w systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy ustalono:
Nastąpi opracowanie i przedstawienie do 31 grudnia 1980 roku zasad i sposobu realizacji programów wprowadzania wolnych płatnych sobót lub innego sposobu regulacji skróconego czasu pracy. Program ten będzie uwzględniał zwiększenie ilości wolnych płatnych sobót już w 1981 roku. Inne kierunki działania w tym zakresie zawarte są w załączniku zawierającym postulaty MKS.
[Załącznik do postulatu 21.:
  1. Zmienić rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie sposobów obliczania wynagrodzenia za urlop i zasiłku chorobowego w systemie 4-brygadowym. Obecnie stosuje się średnią z 30 dni (a pracują w miesiącu 22 dni). Ten sposób obliczania obniża średnią dniówkę przy krótkich okresach choroby oraz zaniża ekwiwalenty za urlopy.
  2. Domagamy się uporządkowania w jednym akcie prawnym (rozporządzeniu Rady Ministrów) zasad obliczania wynagrodzenia za okres nieobecności w pracy w poszczególnych przypadkach. Niejasność przepisów wykorzystywana jest obecnie przeciwko pracownikom.
  3. Brak wolnych sobót dla ludzi pracujących w systemie 4-brygadowym zrekompensować dodatkowymi dniami urlopu. Obecna większa ilość wolnych dni w systemie 4-brygadowym niż w innych systemach, pełni rolę okresu wypoczynkowego po bardziej wyczerpującym trybie pracy, a nie rzeczywiście wolnych dni. Argumenty wysuwane przez administrację, że takie rekompensaty winny być dawane dopiero po zrównaniu ilości godzin przepracowanych w obu systemach nie wydaje się słuszne.
  4. Domagamy się wszystkich wolnych sobót w miesiącu tak jak w innych krajach socjalistycznych.
  5. Domagamy się uchylenia art. 147 Kodeksu Pracy, który dopuszcza do przedłużenia przeciętnej normy czasu przepracowanego do 9 godzin w tygodniu przy wystąpieniu dodatkowych dni wolnych, a także art. 148. Obecnie mamy jedną z najdłuższych norm czasu pracy w Europie.
  6. Wzmocnić znaczenie umownych postanowień dotyczących wynagradzania przez wprowadzenie zmian w Kodeksie Pracy, że nie tylko zmiana stawki osobistego zaszeregowania lub innych składników wynagrodzenia, lecz także zmiana metody wynagrodzenia (dniówki na akord) wymagają wypowiedzenia przez pracodawcę Należy również wprowadzić zasady aby stawka zaszeregowania osobistego przy wynagradzaniu akordowym była stosowana w zasadzie do wszystkich robót, które pracownik wykonuje. Należy równocześnie uporządkować sprawę wykorzystywania młodych pracowników zgodnie z ich kwalifikacjami, aby powyższe ustalenie nie stało się dodatkową barierą w awansie zawodowym.
  7. Wprowadzić w systemie zmianowym zwiększenie do 50% dodatku za prace w godzinach nocnych w systemie dniówkowym i 30% rzeczywistego zarobku w systemie akordowym. Domagamy się też dodatku za pracę na zmianę popołudniową (tak jak w przemyśle chemicznym).
Postuluje się rozpatrzenie tych postulatów przez rząd do 30 listopada 1980 roku.]
Po dokonaniu powyższych ustaleń uzgodniono co następuje: rząd zobowiązuje się do:
- zapewnienia osobistego bezpieczeństwa oraz, utrzymania dotychczasowych warunków pracy uczestnikom obecnego strajku jak również osobom wspomagającym strajk,
- rozpatrzenia w układzie resortowym specyficznych spraw branżowych zgłoszonych przez załogi wszystkich zrzeszonych w MKS strajkujących zakładów,
- niezwłocznego opublikowania w środkach masowego przekazu o zasięgu krajowym (prasa, radio, telewizja) pełnego tekstu protokołu niniejszego porozumienia. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zobowiązuje się do zakończenia strajku i dniem 31 sierpnia 1980 roku o godz. 17.00.''
Ze strony rządowej protokół porozumienia gdańskiego podpisali Mieczysław Jagielski (wiceprezes Rady Ministrów PRL), Zbigniew Zieliński (członek Sekretariatu KC PZPR), Tadeusz Fiszbach (Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku) i Jerzy Kołodziejski (wojewoda gdański). Ze strony Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego protokół podpisali: Lech Wałęsa (przewodniczący Prezydium MKS), Andrzej Kołodziej i Bogdan Lis (wiceprzewodniczący Prezydium MKS), a także Lech Bądkowski, Wojciech Gruszecki, Stefan Izdebski, Jerzy Kmiecik, Zdzisław Kobyliński, Henryka Krzywonos, Stefan Lewandowski, Alina Pieńkowska, Józef Przybylski, Jerzy Sikorski, Lech Sobieszek, Tadeusz Stanny, Anna Walentynowicz i Florian Wiśniewski.
Jedynym obecnym wówczas w Stoczni członkiem Prezydium MKS, który nie podpisał protokołu, był Andrzej Gwiazda – przyczynę tej sytuacji opisał w rozmowie udzielonej Janinie Jankowskiej w 1986 r.: ,,Wprawdzie jestem jedynym członkiem MKS, który nie podpisał Porozumień Sierpniowych… Dlaczego? Zbrzydziło mnie. Ustępstwa były tak duże, że nie mogłem się zdobyć, żeby pójść pod te reflektory… To nie były przyczyny polityczne, po prostu blokada estetyczna. Poza tym musiałem pilnować przepisywania tekstu Porozumienia. Całe towarzystwo siadło za stołem prezydialnym, a maszynistka z Urzędu Wojewódzkiego przepisywała z brudnopisu. Siedziałem przy niej i słowo w słowo porównywałem z tekstem oryginału, bo przecież mogła napisać, co chciała. Każdy punkt łapałem z maszyny i donosiłem prosto do teczki, bo bałbym się dać komukolwiek po drodze. Pilnowałem, czy dotarło do rąk Wałęsy i gazem po następną kartkę. Nie miałem czasu zasiąść za stołem’’. (,,Portrety niedokończone. Rozmowy z twórcami ,Solidarności’ 1980-1981'', s. 101)
submitted by BalQn to Polska [link] [comments]


2020.07.31 21:03 polan_can_into_space Fake news o raporcie Just Act 447, propagowany przez Konfederację i Najwyższy CZAS!

Tak jak się często zgadzam z Konfederacją w sprawach światopoglądowych, niestety dopuszczają się oni wyjątkowych manipulacji jeśli chodzi o statystyki czy informacje z zagranicy.
Najnowszą taką manipulacją (opartą na artykule https://nczas.com/2020/07/31/ujawniamy-polska-wyplaca-juz-rekompensaty-dla-zydow-prawie-30-miliardow-przez-ostatnie-5-lat-wideo/ ) jest sprawa raportu Just Act 447, gdzie według ich "informacji" polski rząd wypłacił Żydom 28,4 miliarda złotych. Pewnie się ta "informacja" w ciągu następnych dni rozdmucha w różnych mediach, więc zadałem sobie trud jej sprawdzenia. Może mi się uda zapobiec przynajmniej części głupoty jaka z takich dezinformacji wynika.
Link do raportu: https://www.state.gov/wp.../uploads/2020/02/JUST-Act5.pdf
Fragment którego treść jest manipulowana:
The 1991 Act on Combatants and Victims of War and Post-war Repression authorized allowances for eligible WWII combatants and victims of repression. As part of that law, survivors who were incarcerated in ghettos, concentration camps, labor camps, and death camps were eligible to receive cash benefits, including pension and disability allowances. The Foreign Ministry reported in mid-2019 that the government had paid 28.4 billion zloty ($7.5 billion) in pensions and disability since the law was enacted.
Chodzi więc o prawo z 1991 roku ustanawiające renty dla kombatantów i ofiar prześladowań. Raport pisze, że dzięki temu prawu osoby uwięzione w obozach koncentracyjnych i obozach pracy dostawały rentę i zasiłki dla niepełnosprawnych. Z całości funduszy na to wydanych (28.4 miliardy zł), mała część pewnie rzeczywiście trafiła do Żydów, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś znający fakty, był temu przeciwny.
Więc artykuł oraz na przykład taki Tweet https://twitter.com/1972tomek/status/1289115436660011009 to stanowczo fake news.
*Piszę to tu, bo mnie polityczny sub zbanował na chwilę. Ale mieli rację, bo nie wiedziałem, że "ciota" ma trochę szersze znaczenie niż mi się wydawało.
submitted by polan_can_into_space to Polska [link] [comments]


2020.07.18 18:01 fvckbaby kultura ugh ugh płatków śniegu (xD)

Czy tylko mnie irytuje zarzucenie obecnemu pokoleniu zbyt dużej wrażliwości? To całe gadanie ze zachód jest miękki i tak dalej albo ze dzisiaj każdy się tak łatwo obraża. Wydaje mi się to taka głupota i wyrazem tak krótkiego spojrzenia ze nie wiem jak to opisać. Wystarczy male spojrzenie jak rzeczywiście bylo:
Noszenie spódnic krótsze niż do kolan? Triggered Kąpiel na plaży bez całego kombinezonu jak ninja w okresie chociazby całej kultury pruderii? triggered Kobiety w spodniach? triggered Kobieta w ciąży bez ślubu? Ale tak nie wypada, triggered Juz nie wspominając o: czarny w toalecie/barze dla białych - płacz striggerowanej konserwy
Cenzura w amerykańskim kinie pomiędzy końcem lat 20 a początkiem lat 60 gdzie zanim wpuszczono film do produkcji zbierały się cale komisję i linijkami np mierzono wysokość spódnic, dekoltów według ustalonej miary dobrego smaku. W przeciwnym wypadku byloby przeciez o b u r z e n i e wiec do produkcji nie leci. Nie wspominając juz o lgbt xD Przyznanie sie w takich stanach do czytania Marksa w okresie chociazby zimnej wojny? Good luck with that. Mały wspomnienie o tym że Matka boska była Żydówka w rozmowie z polskim chłopem w późnym 19 wieku? Powodzenia w tym bez dostania siekera w plecy xD
Albo ludzie mówią że dziś wszyscy są tacy delikatni i ze ich ego jest tak wrazliwe to nie mogę nie pomyśleć o tej całej zasadzie rycerskiej obowiązując chyba do początku 20 wieku (jeśli nie niech ktoś mnie poprawi) ze jesli ktos naruszy twoje przeciez tak silne i pewne swego ego to masz prawo go wyzwać na pojedynek na śmierć i życie. Wokulski poleca. (pojedynek na pistolety bo drugi gosc go popchnął przy wozie jego ukochanej xD) I Puszkin też poleca xD
i jeszcze jedno co do oburzenia. Taka ksiazka D.H Lawrenca kochanek lady chattarley była okreslana SKANDALICZNA bo raz pojawiło się słowo "Kurwa". - t r i g g e r e d
Ogolem cala historie pruderii by można było tu wpisać i ciągle wyglądałoby to tak samo. Każdy oburzony każdym i wszystkim.
"Ludzie mieli kiedys zasady!" Chociazby takie do jakich nawoływał taki święty Tomasz z Akwinu który według mojego bardzo luźnego przekładu mówił o ludziach ktorzy mieli czelność miec inna wiarę niz on: jebacz jebacz nicz się nie bać B)
Juz nie mowie o Caru który wysłał Dostojewskiego i jego kumpli na rozstrzelanie z powodu ugh siedzenia w kółku studenckim ktoro mówiło ze w sumie zachód jest spoko.
Albo o tym jak Sokratesowi kazano wypić cykute bo miał czelność naruszać wrażliwe eg- silne ego atenczykow. Albo protagoras który musiał zwiewać na Sycylię jak robil sobie jaja z bogów greckich. Btw utonął.
Juz pomijam wyprawy krzyżowe. Jebanie chlopstwa w dupsko (francuska monarchia się klania) Polecam tutaj wypowiedź Woltera o traktowaniu chlopow w Polsce w 18 wieku. Ogolem wszyscy byli twardzi. Tak twardzi ze jak spojrzy się na wykres morderstw w historii dziejów to z każdym wiekiem w stecz ilość w jakis dziwny sposób rośnie xD Kiedys to było. Jak kobiety nie mogly się uczyć. Biedni żenić z bogatymi bo mezelians. A irlandcy niewolnicy spłacali swoje długi swym panom kilkadziesiąt lat za praktycznie najmniejsze przewinienie w pracy xD
Kiedy to było B)
/ps: jeśli popełniłem jakieś głupstwa historyczne to niech ktoś mnie poprawi bo 100 pewnosci nie mam.
submitted by fvckbaby to Polska [link] [comments]


2020.07.17 13:00 jw_mentions /r/Polska - "Stan psychiczny na rok 2020"

I am a bot! Please send NotListeningItsABook a private message with any comments or feedback on how I work.
EDIT: As of Sun Jul 19 09:09:28 UTC 2020, the post is at [6pts2c]

About Post:

--- --- Notes
Submission Stan psychiczny na rok 2020
Comments Stan psychiczny na rok 2020
Author bloomer_from_poland
Subreddit /Polska
Posted On Fri Jul 17 09:11:37 UTC 2020
Score 6 as of Sun Jul 19 09:09:28 UTC 2020
Total Comments 1

Post Body:

Witajcie ziomeczki.
To już jest, któryś raz kiedy postanawiam napisać na naszym subie dłuższy post odnoszący się do mojego stanu psychicznego? Dlaczego? Sam właściwie nie wiem. Usprawiedliwiam się tym, że może to komuś pomoże, kiedy zobaczy, że inni również mają źle. W głębi duszy jednak wiem, że jest to bardziej egoistyczne podejście - szukam miejsca do wygadania i posłuchania miłych słów. Postanowiłem stworzyć tego posta w formie listy, gdzie każdy punkt będzie mówił o innym aspekcie mojego życia. Wydaje mi się, że taka forma będzie bardziej przejrzysta i milsza dla oka. Więc zaczynajmy.
1. Życie zawodowe
Pracuję na uniwerku. Zawsze chciałem związać swoją przyszłość z nauką i czułem, że robię to co lubię. Początkowy entuzjazm stopniowo jednak wyparowywał. Czuję, że moja głowa przestała być tym czym kiedyś była. Straciłem pociąg do "ciekawostek", dzielenia się z innymi nowościami z nauki, nawet zwykłego czytania książek. Do pracy NIE chodzę jak za karę, jednak czuję się w stanie permanentnego zawieszenia. Nie potrafię domknąć żadnego mniejszego czy większego projektu. Im dłużej rzeczy tkwią w zawieszeniu, tym trudniej do nich wrócić przez co narasta wrażenie, że nie potrafię podołać takiemu zadaniu.
Z pracą wiążą się oczywiście zarobki. Uważam, że nie mam złej pensji - są ludzie którzy zarabiają dużo więcej, są ludzie którzy zarabiają dużo mniej. Kiedy zaczynałem pracę 3 lata temu, byłem w siódmym niebie dostając powiedzmy swoje pierwsze, niemałe pieniądze. Na chwilę obecną nie ma miesiąca, żebym dotrwał do końca na plusie. Wynika to z kilku rzeczy o których opowiem zaraz. Czuję permanentny strach przed brakiem pieniędzy, który tworzy u mnie taki odruch, że "idź kup sobie monsterka i coś tam jeszcze, potem będziesz się martwił.". Każdego dnia właściwie ustalam sobie budżet na każdy dzień do końca miesiąca i każdego dnia go przekraczam. Wiem, że może to brzmieć żałośnie, ponieważ ludzie żyją za najniższą krajową, ale ja po prostu nie umiem nie wydawać. Próbowałem budżetów, próbowałem wypłacanie gotówki, żeby nie płacić kartą. Zawsze przychodzi moment załamania i pieniądze znikają.
2. Życie towarzyskie
Takowego właściwie nie posiadam. Mam dwie, trzy osoby, z którymi utrzymuję stały kontakt na FB, jednak nie pamiętam kiedy ostatnio z kimkolwiek spotkałem się w rzeczywistości. Z czego to wynika? Z jednej strony żal mi pieniędzy. Z drugiej, po prostu nie mam ochoty ani siły. Wolę wrócić do domu, zostać w czterech ścianach i udawać, że bez przerwy ogarniam mieszkanie, którego swoją drogą nie potrafię doprowadzić do stanu czystości (o tym zaraz). Nie czuję bezpośredniego efektu braku kontaktu z ludźmi, jednak jestem świadomy, że takowy jest niezbędny i gdzieś na głębszych poziomach powoli mnie to wyniszcza.
3. Rekreacja
Rzeczą, która bardzo zmieniła moje życie, było podjęcie współpracy z trenerem personalnym. Od pół roku regularnie trenuję i czuję się przy tym świetnie. Widzę poprawę w wyglądzie oraz w samopoczuciu po treningu. Problem rodzi się w momencie, kiedy myślę o kosztach. Jest to kolejna rzecz, która bardzo narusza mój budżet. Myślałem parę razy nad zrezygnowaniem ze współpracy ale: boję się zawieść trenera (skrzywdzić czy jakkolwiek to nazwać), ale też nie chcę sobie odbierać tej jednej przyjemności. Wiem, że bez treningów, zasiedziałbym się do końca. Nie potrafię ćwiczyć sam na siłowni. Czuję cały czas na sobie oceniający wzrok innych, boję się braku swojego doświadczenia w szeroko pojętej technice oraz wiem, że bez zobowiązania finansowego nie będę umiał sam zmotywować się do trenowania. Być może świadczy to o mojej słabości. Z pewnością. Ale tak już mam.
4. Używki
Nie chcę mówić co - możecie założyć, że to alkohol, papierosy, narkotyki. Na tym etapie nazwę to po prostu używką. Przez dłuższy czas nie miałem z tym żadnych problemów, jednak ostatni miesiąc doprowadza mnie na skraj wydolności psychicznej, przez co częściej po to sięgam. Kolejna rzecz, która mocno narusza mój budżet i przy której czuję, że niszczę sobie życie. Mogę mówić, że nie jestem uzależniony i rzeczywiście, nie czuję, że muszę "użyć" bo jak nie to wykituję. Jednak działa to podobnie jak z wspomnianym wcześniej wydawaniem pieniędzy w sklepie. Po prostu kupuję, użyję, czuję się dobrze, jednak mam później niesamowite wyrzuty sumienia, że popadam w nałóg, że tracę jakąś swoją niewinność. Naprawdę tego nie chcę. Ale nie wiem jak temu zapobiec.
5. Miłość
To jest jedna z rzeczy, które ostatnio najmocniej mnie wyniszczyły. Przed kwarantanną poznałem dziewczynę. Sama kwarantanna miała na nas wpływ taki, że spędzaliśmy ze sobą każdą możliwą chwilę. Przez pryzmat czasu widzę, że działa to na niekorzyść, szczególnie na początku związku. Osoba ta ma również swoje problemy i ostatecznie związek się zrobił bardzo toksyczny. Nie potrafię go zakończyć ani ja, ani ona. Pisząc to, mam łzy w oczach, bo nie chcę jej stracić, ponieważ wiem, że to nie jej wina, że mamy zryte banie. Ale działamy na siebie destruktywnie. Czuję też, że urwanie kontaktu mogłoby być dla jednej ze stron wyniszczające do końca. Jest to kolejna rzecz, która wisi mi w powietrzu, z którą nie mam pojęcia co zrobić, ponieważ mam wrażenie, że każde wyjście jest złe.
6. Zdrowie
Jestem pod stałą opieką psychiatryczną. Od ponad pół roku przyjmuję escitalopram. Początkowo było lepiej, nawet kwarantannę nieźle przeżyłem, ostatnimi czasy jednak czuję, jakbym wrócił do początku przygody z depresją. Nie wiem co tutaj więcej powiedzieć.
Choruję też na inną, rzadką, śmiertelną chorobę. Jestem w fazie remisji, jednak przyjmuję leki silnie obniżające moją odporność. Obniżona odporność dodać pandemia wirusa, pomimo tego, że znów nie odczuwam tego bezpośrednio, wpływa na moją psychikę i samopoczucie. Nie boję się powiedzieć, że po prostu się boję. Boję się, że jak mnie to dorwie, to będę musiał wrócić do szpitali, uderzy mnie to silniej niż inne osoby w moim wieku, albo że po prostu umrę.
Jedna próba samobójcza - prostacka, nie mająca prawa się udać, chyba tylko na pokaz i żeby jeszcze się dobić.
7. Dom
Mieszkam na swoim, sam. Kredytu żadnego nie spłacam, dzięki czemu za mieszkanie płacę stosunkowo niewiele. Otacza mnie ciągły syf i nieporządek. Raz na jakiś czas uda mi się ogarnąć mieszkanie do perfekcji i wówczas czuję się wspaniale. Większość czasu jednak na ziemi walają się ubrania, papiery, opakowania po jedzeniu. W kuchni często zostają brudne naczynia, które ogarniam dopiero, kiedy zaczynają zachodzić pleśnią. Wracając do domu i widząc ogrom tego otaczającego bałaganu, puszczam to po prostu mimochodem. Odwracam wzrok i siadam do komputera, gdzie nawet nie gram w gry komputerowe, tylko bezwiednie i bez celu scrolluje FB, YT, Reddita czy Twittera.
Ostatnio doszedłem również do wniosku, że oznaką kompletnego stoczenia się jest fakt, że nie mam żadnej niedziurawej bielizny. W każdych majtkach mam wyrwę odsłaniającą połowę pośladka. Ale nie wyrzucam ich, bo trzeba by było kupić nowe - trzeba więc wyjść i wydać pieniądze. I ponownie czuję, że nie działa na mnie to bezpośrednio, jednak kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się to bardzo smutne i upokarzające.

Więcej grzechów nie pamiętam. Bardzo chciałbym zmienić swoje życie i wrócić do tego sprzed trzech lat, kiedy nawet nie myślałem o używkach, byłem człowiekiem pełnym ambicji i miłości do tego co robi. Myślałem, że opieka psychiatryczna pomoże. Pomogła, jednak w początkowej fazie, obecnie zaś, jak już powiedziałem, wracam do punktu wyjścia. Nie mam pojęcia, czego się teraz chwytać. Nie mam do kogo się zwrócić.
Chciałbym napisać Wam ziomeczki, że jak macie podobne problemy, to nie martwcie się, nie jesteście sami. To jednak wierutna bzdura. Jestem sam i najzwyczajniej w świecie nie wiem. Nie chcę przeżyć swojego życia jak wydmuszka, byleby przeżyć, jednak na takim etapie obecnie jestem.
Mam nadzieję, że nie popełniłem tutaj za wielu błędów i że wszystko jest napisane w miarę spójnie. Nie mam siły czytać tego wszystkiego jeszcze raz, ponieważ przeraża mnie to co napisałem.
Niech każdy wyniesie z tego posta, to co uważa za najistotniejsze.
Dziękuję.

Related Comments (2):

--- --- Notes
Author Swiadek_Jehowy
Posted On Fri Jul 17 09:52:52 UTC 2020
Score -9 as of Sun Jul 19 09:09:28 UTC 2020
Conversation Size 9
Body link
Nie chcę się wymądrzać, ale mam kilka rad z których możesz skorzystać.
  • Używki precz - większość z nich jest depresjogenna. Odciążysz budżet i poprawisz (na dłuższą metę) ociupinę samopoczucie
  • Uprość życie - (uwaga tu link do artykułu ŚJ na jw.org) Ostrzegam, żeby nie było, że na siłę komuś coś wciskam.
Zastanów się z jakich rzeczy ograbiających Cię z kasy lub czasu itp możesz zrezygnować, planuj budżet
  • Zastanów się, czy nie mógłbyś pomagać innym (jakiś wolontariat) Pomaganie innym często skutecznie pomaga z radzeniem sobie z własnymi problemami.
  • Pomyśl czy (jeśli bierzesz) leki nadal działają, czy może potrzebna jest zmiana dawki lub leku.
--- --- Notes
Author FirstGalacticEmpire
Posted On Fri Jul 17 10:46:30 UTC 2020
Score 19 as of Sun Jul 19 09:09:28 UTC 2020
Conversation Size 4
Body link
Uwaga Świadkowie Jehowy to grupa wysokiej kontroli, przecząca faktą naukowym, wykluczającą osoby z sprzecznymi opiniami oraz oczekująca na Armagedon w którym zginąć mają wszyscy którzy odrzucili nauki świadków Jehowy, ( z wyjątkiem tych, którzy nie mieli z Nimi styczności). Więcej informacji na: jwfacts.com, Wikipedia o Świadkach Jehowy, exjw
submitted by jw_mentions to jw_mentions [link] [comments]


2020.07.17 11:11 bloomer_from_poland Stan psychiczny na rok 2020

Witajcie ziomeczki.
To już jest, któryś raz kiedy postanawiam napisać na naszym subie dłuższy post odnoszący się do mojego stanu psychicznego? Dlaczego? Sam właściwie nie wiem. Usprawiedliwiam się tym, że może to komuś pomoże, kiedy zobaczy, że inni również mają źle. W głębi duszy jednak wiem, że jest to bardziej egoistyczne podejście - szukam miejsca do wygadania i posłuchania miłych słów. Postanowiłem stworzyć tego posta w formie listy, gdzie każdy punkt będzie mówił o innym aspekcie mojego życia. Wydaje mi się, że taka forma będzie bardziej przejrzysta i milsza dla oka. Więc zaczynajmy.
1. Życie zawodowe
Pracuję na uniwerku. Zawsze chciałem związać swoją przyszłość z nauką i czułem, że robię to co lubię. Początkowy entuzjazm stopniowo jednak wyparowywał. Czuję, że moja głowa przestała być tym czym kiedyś była. Straciłem pociąg do "ciekawostek", dzielenia się z innymi nowościami z nauki, nawet zwykłego czytania książek. Do pracy NIE chodzę jak za karę, jednak czuję się w stanie permanentnego zawieszenia. Nie potrafię domknąć żadnego mniejszego czy większego projektu. Im dłużej rzeczy tkwią w zawieszeniu, tym trudniej do nich wrócić przez co narasta wrażenie, że nie potrafię podołać takiemu zadaniu.
Z pracą wiążą się oczywiście zarobki. Uważam, że nie mam złej pensji - są ludzie którzy zarabiają dużo więcej, są ludzie którzy zarabiają dużo mniej. Kiedy zaczynałem pracę 3 lata temu, byłem w siódmym niebie dostając powiedzmy swoje pierwsze, niemałe pieniądze. Na chwilę obecną nie ma miesiąca, żebym dotrwał do końca na plusie. Wynika to z kilku rzeczy o których opowiem zaraz. Czuję permanentny strach przed brakiem pieniędzy, który tworzy u mnie taki odruch, że "idź kup sobie monsterka i coś tam jeszcze, potem będziesz się martwił.". Każdego dnia właściwie ustalam sobie budżet na każdy dzień do końca miesiąca i każdego dnia go przekraczam. Wiem, że może to brzmieć żałośnie, ponieważ ludzie żyją za najniższą krajową, ale ja po prostu nie umiem nie wydawać. Próbowałem budżetów, próbowałem wypłacanie gotówki, żeby nie płacić kartą. Zawsze przychodzi moment załamania i pieniądze znikają.
2. Życie towarzyskie
Takowego właściwie nie posiadam. Mam dwie, trzy osoby, z którymi utrzymuję stały kontakt na FB, jednak nie pamiętam kiedy ostatnio z kimkolwiek spotkałem się w rzeczywistości. Z czego to wynika? Z jednej strony żal mi pieniędzy. Z drugiej, po prostu nie mam ochoty ani siły. Wolę wrócić do domu, zostać w czterech ścianach i udawać, że bez przerwy ogarniam mieszkanie, którego swoją drogą nie potrafię doprowadzić do stanu czystości (o tym zaraz). Nie czuję bezpośredniego efektu braku kontaktu z ludźmi, jednak jestem świadomy, że takowy jest niezbędny i gdzieś na głębszych poziomach powoli mnie to wyniszcza.
3. Rekreacja
Rzeczą, która bardzo zmieniła moje życie, było podjęcie współpracy z trenerem personalnym. Od pół roku regularnie trenuję i czuję się przy tym świetnie. Widzę poprawę w wyglądzie oraz w samopoczuciu po treningu. Problem rodzi się w momencie, kiedy myślę o kosztach. Jest to kolejna rzecz, która bardzo narusza mój budżet. Myślałem parę razy nad zrezygnowaniem ze współpracy ale: boję się zawieść trenera (skrzywdzić czy jakkolwiek to nazwać), ale też nie chcę sobie odbierać tej jednej przyjemności. Wiem, że bez treningów, zasiedziałbym się do końca. Nie potrafię ćwiczyć sam na siłowni. Czuję cały czas na sobie oceniający wzrok innych, boję się braku swojego doświadczenia w szeroko pojętej technice oraz wiem, że bez zobowiązania finansowego nie będę umiał sam zmotywować się do trenowania. Być może świadczy to o mojej słabości. Z pewnością. Ale tak już mam.
4. Używki
Nie chcę mówić co - możecie założyć, że to alkohol, papierosy, narkotyki. Na tym etapie nazwę to po prostu używką. Przez dłuższy czas nie miałem z tym żadnych problemów, jednak ostatni miesiąc doprowadza mnie na skraj wydolności psychicznej, przez co częściej po to sięgam. Kolejna rzecz, która mocno narusza mój budżet i przy której czuję, że niszczę sobie życie. Mogę mówić, że nie jestem uzależniony i rzeczywiście, nie czuję, że muszę "użyć" bo jak nie to wykituję. Jednak działa to podobnie jak z wspomnianym wcześniej wydawaniem pieniędzy w sklepie. Po prostu kupuję, użyję, czuję się dobrze, jednak mam później niesamowite wyrzuty sumienia, że popadam w nałóg, że tracę jakąś swoją niewinność. Naprawdę tego nie chcę. Ale nie wiem jak temu zapobiec.
5. Miłość
To jest jedna z rzeczy, które ostatnio najmocniej mnie wyniszczyły. Przed kwarantanną poznałem dziewczynę. Sama kwarantanna miała na nas wpływ taki, że spędzaliśmy ze sobą każdą możliwą chwilę. Przez pryzmat czasu widzę, że działa to na niekorzyść, szczególnie na początku związku. Osoba ta ma również swoje problemy i ostatecznie związek się zrobił bardzo toksyczny. Nie potrafię go zakończyć ani ja, ani ona. Pisząc to, mam łzy w oczach, bo nie chcę jej stracić, ponieważ wiem, że to nie jej wina, że mamy zryte banie. Ale działamy na siebie destruktywnie. Czuję też, że urwanie kontaktu mogłoby być dla jednej ze stron wyniszczające do końca. Jest to kolejna rzecz, która wisi mi w powietrzu, z którą nie mam pojęcia co zrobić, ponieważ mam wrażenie, że każde wyjście jest złe.
6. Zdrowie
Jestem pod stałą opieką psychiatryczną. Od ponad pół roku przyjmuję escitalopram. Początkowo było lepiej, nawet kwarantannę nieźle przeżyłem, ostatnimi czasy jednak czuję, jakbym wrócił do początku przygody z depresją. Nie wiem co tutaj więcej powiedzieć.
Choruję też na inną, rzadką, śmiertelną chorobę. Jestem w fazie remisji, jednak przyjmuję leki silnie obniżające moją odporność. Obniżona odporność dodać pandemia wirusa, pomimo tego, że znów nie odczuwam tego bezpośrednio, wpływa na moją psychikę i samopoczucie. Nie boję się powiedzieć, że po prostu się boję. Boję się, że jak mnie to dorwie, to będę musiał wrócić do szpitali, uderzy mnie to silniej niż inne osoby w moim wieku, albo że po prostu umrę.
Jedna próba samobójcza - prostacka, nie mająca prawa się udać, chyba tylko na pokaz i żeby jeszcze się dobić.
7. Dom
Mieszkam na swoim, sam. Kredytu żadnego nie spłacam, dzięki czemu za mieszkanie płacę stosunkowo niewiele. Otacza mnie ciągły syf i nieporządek. Raz na jakiś czas uda mi się ogarnąć mieszkanie do perfekcji i wówczas czuję się wspaniale. Większość czasu jednak na ziemi walają się ubrania, papiery, opakowania po jedzeniu. W kuchni często zostają brudne naczynia, które ogarniam dopiero, kiedy zaczynają zachodzić pleśnią. Wracając do domu i widząc ogrom tego otaczającego bałaganu, puszczam to po prostu mimochodem. Odwracam wzrok i siadam do komputera, gdzie nawet nie gram w gry komputerowe, tylko bezwiednie i bez celu scrolluje FB, YT, Reddita czy Twittera.
Ostatnio doszedłem również do wniosku, że oznaką kompletnego stoczenia się jest fakt, że nie mam żadnej niedziurawej bielizny. W każdych majtkach mam wyrwę odsłaniającą połowę pośladka. Ale nie wyrzucam ich, bo trzeba by było kupić nowe - trzeba więc wyjść i wydać pieniądze. I ponownie czuję, że nie działa na mnie to bezpośrednio, jednak kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się to bardzo smutne i upokarzające.

Więcej grzechów nie pamiętam. Bardzo chciałbym zmienić swoje życie i wrócić do tego sprzed trzech lat, kiedy nawet nie myślałem o używkach, byłem człowiekiem pełnym ambicji i miłości do tego co robi. Myślałem, że opieka psychiatryczna pomoże. Pomogła, jednak w początkowej fazie, obecnie zaś, jak już powiedziałem, wracam do punktu wyjścia. Nie mam pojęcia, czego się teraz chwytać. Nie mam do kogo się zwrócić.
Chciałbym napisać Wam ziomeczki, że jak macie podobne problemy, to nie martwcie się, nie jesteście sami. To jednak wierutna bzdura. Jestem sam i najzwyczajniej w świecie nie wiem. Nie chcę przeżyć swojego życia jak wydmuszka, byleby przeżyć, jednak na takim etapie obecnie jestem.
Mam nadzieję, że nie popełniłem tutaj za wielu błędów i że wszystko jest napisane w miarę spójnie. Nie mam siły czytać tego wszystkiego jeszcze raz, ponieważ przeraża mnie to co napisałem.
Niech każdy wyniesie z tego posta, to co uważa za najistotniejsze.
Dziękuję.
submitted by bloomer_from_poland to Polska [link] [comments]


2020.07.09 14:39 SirLadthe1st Jak można nabierać się na antysystemowość Bosaka?

Czy tylko ja nie potrafię tego zrozumieć? Znaczy, w przypadku Kukiza czy Hołowni można myśleć o nich co się chce, ale prawda jest taka, że rzeczywiście reprezentowali sobą jakąś alternatywę. Bosak? Jaki z niego antysystemowiec, skoro to zawodowy polityk od ładnych parunastu lat, w dodatku były koalicjant Kaczyńskiego i spółki? Do tego z jego życiorysu wychodzi albo nieudacznictwo, albo totalne lenistwo. Cztery zaczęte kierunki studiów - nieskończony żaden. Praca? Jak mówiłem wcześniej - z zawodu polityk. Od przynajmniej półtorej dekady kombinuje, jak tu czerpać kasę z polityki, ale doniesień o uczciwej pracy w tym czasie - brak. Sam Bosak zbywa wszelkie pytania o swoje źródła dochodów. Jego statystyki sejmowe też mówią same przez siebie. Pod względem obecności na głosowaniach w sejmie - 460 miejsce. Pod względem podpisanych projektów poselskich - 385 miejsce. Pod względem zgłoszonych interpelacji - 137 miejsce.
Naprawdę nie rozumiem jak można go widzieć jako jakąkolwiek alternatywę. Jak wogóle można brać jego wypowiedzi na temat stanu medycyny tak poważnie, jak wypowiedzi lekarza Władysława Kosiniaka Kamysza? Jak można uwierzyć, że na edukacji zna się lepiej, niż władający 5 językami wykładowca akademicki Rafał Trzaskowski?
Ja wiem, że nasze społeczeństwo jest nastawione tak, że nie mając doswiadczenia czy wykształcenia kierunkowego można krytykować ekspertów od ekonomii, grać mądrzejszych od ludzi po studiach medycznych, wypowiadać się na temat sytuacji geopolitycznej po drugiej stronie globu i ogólnie być ekspertem w każdej możliwej dziedzinie (no chyba, że ktoś nie ma dzieci a śmie skrytykować jakąś mamuśkę czy tatuśka). Ale, noż kurde, jak pomyśle że ktoś taki miałby być prezydentem Polski to aż mnie ściska... przyjechałby na spotkanie UE czy NATO i o czym by opowiadał? W kraju, wśród społeczeństwa może robić z siebie eksperta, ale co gdyby musiał dyskutować z ludźmi, którzy naprawdę znają się na rzeczy? O czym by im powiedział? O separatyźmie rasowym, niewidzialnych demonach, czy że nie ma dowodu na to, że ziemia krąży wokół słońca?
submitted by SirLadthe1st to Polska [link] [comments]


2020.05.02 19:10 Urtah_bebg Uszatestreszczenia [14-27.04.2020]

Itam itam znowu sejsony #uszatestreszczenia czyli porcja nimformacji dla was wizowie i fani tego typu. Steszczenia z [14-27.04.2020]. Mam trochę wolnego, więc poświęcam też trochę czasu dla was wizowie i fani, żeby zrobić kolejną porcję steszczeń. Liczę, że jeszcze z miesiąc i uda mi się wrócić do co tygodniowej serii bebg! Reszta powinna być jutro bebg.
Sekcja TLDR na końcu.
[14.04.2020]
  1. COS DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=RKESRr3QAew
- jak wizisie widzowie, ludzie boją się wychodzić z domu, bo na zewnątrz puszczają "przeboje" uszatego rapera ze zgierzu bu ha ha
**3.5/6 harnasi** a takie miłe na początek
  1. INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=aQ4bLmG-VNc
- pokaz kanału ofisjanego na wypierdzianym netbuku
- zgłaszajcie kanały podszywające, bo nie będzie strymu
- pokaz opcji usuwanie/ukyrwanie kanału
- wizsie wizisie? Można przenieść kąto na kąto matki
- nie włącza mateu zarabiania, bo prasuje to się ma, po kiego grzyba włonczać anołaśnie
- pitolenie o ukrywaniu kanału (przez kanały podszywające)
- pratronajs prawie gotowy, ale nie ma czasu dokońćzyć
**2/6 harnasi** robić reklamę kanału poprzez pokazywanie kanału na netbuku to tylko uszok tak potrafi
[15.04.2020]
  1. SPRAWIE SEBASTIANA SZWEDA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=KfDKsS1u6SA
- co somdzi mateu o sebastianie wszwedzie?
- khyy sprawie żartu sebastiana, że niby ma korowirusa
- tajge by nigdy takiego żartu nie zrobił (https://www.youtube.com/watch?v=0pHCS1D50NI tu udaje, że zaatakował go wirus, a potem pierdoli o maskach)
- nie ma co się słuchać kolegów czy to warte świeczki
- sebastian wszwed spiął się do niego po drugiej wigilii, bo mateu ma większe przebicie nisz sebastian wszwed
- meteorologiczny melyn o padającym akat śniegu
- nie ma co palić za sobą mostów, a sebastian wszed się sam spalił
- pozdrowienia dla krytykniekrytyk znany jutuber co wchodzi na premiery
**3/6 harnasi** akat tak się zastanawiam czy sebastian wszwed rzeczywiście nie jest głupszy od uszatego benc
  1. JUZ JESTEM DAWNO PO PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=uK8Pc-2auRk
- jak sięwam podobał pokaz sprawie pokazu kanału i patronajsa, którego nie ma czasu zrobić benc?
- mateu dawno po prasy, bo go zwolnili bu ha ha
- sektor subów
- bądźcie mondżejsi od tych pajaców i debyly co was kręcą
- mateu nie zależy na pieniondzach i nie ma donejtów, czeba popłostu chcieć
- byli szarymi ludźmi a teraz? (melinami bu ha ha)
- mateu został dominowany przez wuwunia do zrobienia wszystkich zaległych pozdrowień, ale to według goblyna nie jes czelen tylko od tego zaczońć droczenie z kumorkiem
**3/6 harnasi** czeba być cfany jak uszok, żeby nie zrobić czelenu od wuwunia
  1. PO PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=02ZpSgXIGm4
- uszok wraca z parsy do domu + meteorologia
- pitolenie o zgłaszaniu podszywających się kanałów i papeżów
- ci, którzy się podszywają próbują podlizać się pod fejm
- największe zagrożenie korowirusem w nowym jorku, nie jedźcie tam wizowie
**2.5/6 harnasi** dwie lewe ronczki nie wie, że granice zamknięte bu ha ha
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=_BxqtMhMuE4
- małpa krenci spynerem
- ziś strym wyjątkowy z niespodzianką, jaką? Anołaśnie
- o zgłaszaniu kanałów fejkowych
- mateu rybka, że luiza ma już więcej subów od niego bu ha ha
- z 38 minut mateu aż 15 minut czekał na was wizowie..
- unmopsing paczki od kfyntotefau co jes flagą i daje podarki uszatemu: "jestem bogiem" na poctawie paktofoniki, zegarek, maseczki, papierowe kubeczki, końcówka perfu-um, perfu-uumy jaguar, pocztówka, książka kinga, wisiorek jaksięmówi baletnica, kolejny zegarek, bransoletki, zestaw typu popierdolec do ajpoda, stopery, przewodnik po Grecji, kolejny King jojland, portfel i połamane słuchawki
- nie będzie sztaby z azbetem, bo to śmieć totany
- dalekim ukiem omijać takiego śmiecia
- tajge nie ma głowy teraz do patronajsa i paczkomatu
- azbet to człowiek nieufny
- som barzo zadowoleni z paszki
**2.5/6 harnasi** oguni nie najgorszy strym, bo klasyczny unmopsing i fafluny w kierunku azbeta, ale 15 minut absolutnie nic się nie działo benc
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=iadtg5LMTJE
-jak się wam podobał pokaz paszki od kfynto?
- z kwynto jest sztaba, a z azbetem nie będzie bo ma coś z deklem
- pitolenie o pogodzie i maskach
- tajge lub nas tylko nie tych co obrażają i plotkują
- oni sami z siebie pokazują frajerami
- odzywajcie się sprawie pozdro, bo to wasz obowiązek przypominać bu ha ha
- o azbecie, że to gamoń i że schował kanał nie usunął
- azbet to frajer co poleciał na dno
- pitolenie o tym samym co zwykle, czyly kradzież pieniendzy z donejtów
- meble azbet kupił gówniane i tańsze
- powinny być jeszcze dwaipuł koła
- jakby przywalił azbetowi w zęby to by mu okulary spadły z głowy
- terminator uszaty nie chce popłostu uaktywniać siły, żeby nikogo nie zabić XD
- raz prawie komuś urwał szczękę
- dla mateu jes głupotą wpuszczaćdo marketu po jednej osobie
- tajge nie przechodził chyba dżumy
**4.5/6 harnasi** daje dość wysoko, mimo że długi gniot, bo naprawdę dawno nie było choć w połowie takich faflunów jak tu! A mitomania terminatorska? Łoooo baben
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=IYmcWbYoV8U
- meteorologia wiatrowa
- zapowiedź dalszej walki o sebny przyczysk jutuberski, czeba walczyć a nie być mienczakiem w żysiu
- nie ma donejtów u uszoka, bo pieniondze to nie wszystko
- uszok bulwersuje się, że ktoś śmie pytać ciągle o patronajsa bu ha ha
- kwiecień plecień trochę lata trochę zimy
- chyba za dużo strimów dla was dziś wizowie
- niedługo urodziny kobry
**2/6 harnasi** nuda wizowie, czeba być nudziarzem w żysiu jak uszok benc
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=lDv1YPBqljg
- za dużo strimów, więc kolejny strym z obiadu
- pokaz spyneru i ostrzenie nożu
- sektor starania się, a wy co robisie dla mateu?
- jak nie wiecie co robić z rękami to można kręcić spynerem jednym palsem
- czeba mieć głęęęboko w dupie tych co robią prowokasje inerzeszy
- sprawie mandatów za brak maski – 500 zł a potem czydzieścitysiency ło baben
- nie ma czasu mateu na interesowanie się korowirusem
**2/6 harnasi** nuda obiadowa
[16.04.2020] – brak gniotów?
[17.04.2020]
  1. DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=Z9FwIt07a7Q
- uszok w masce wrasa z prasy do domu
- mateu nie jes przyzwyczajony do noszenia maski, posrane to jes dla niego, że czeba nosić
- ktoś zgadł kiedy kobra ma uroziny? Jak ktoś dobrze trafi to może bendzie strym
- szybki frystal o byciu gansterem
**2.5/6 harnasi** pieszy gniot w masce benc
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=Q-b7kZAYLG0
- podróż na drugą posesję a nie do domu z pitoleniem o maskach
- ma głęboko w dupie hejterów
- sprawie czelenów, czeba się nad tym zastanowić, żeby krzywdy sobie nie zrobić
- nikt nie pobił czelenu szprajt i banan, to jes popłostu rasa ludzka organizmu
- jak się nagazujecie to jes bękniecie, a z bananem nie ma możliwości odbić odbicie wizisie
- sprawie pozdro i kanałów podszywających się
**2.5/6 harnasi** mądrości mateu o rasie ludzkiej organizmu
  1. Odpowiedź Tigera na czelen Giksa -> https://www.youtube.com/watch?v=ZahNbrqgg2g
- a be ce de eef gie ha i jot ka... dalej tajge nie wie bu ha ha
**4/6 harnasi** uszok to nieuk i ma dwie lewe ronczki! Bu ha ha
[18.04.2020]
  1. BARDZO WAŻNA INFORMACJA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=2o1gGtk9z8c
- ważna nimformasja, że ktoś włamał mu się na martwy kanał tiger bonzo ofisjal i teraz nazywa się tiger bonzo tefau jako podszywający się
- jego ofisjalny to jes ten co ma prawie dwa tysionce subów i nie robi donejtów
- kanał ten martwy będzie zgłaszany do administracji jutuba
**2/6 harnasi** tak ważna nimformasja, że spadłem z krzesła
  1. ODPOWIEDŹNA CZELEN OD GIXA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=iqBwFDsYmp0
- odpowiedź na czelen gixa ofisjalnie, czyly robienie z siebie idioty i powiedzenie alfabetu tylko do litery K XDD
- każdy nie pamięta
- tego się nie używa i nie pamięta XD
- ma nadzieję, że zaliczone
**5/6 harnasi** jaki to jes błazen to ja nie mam pytań xDD
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=aPlrs2eei2Y
- ktoś dostał już karę grzywnom za nienoszenie maski?
- nie wie czy zaliczony jest czelen od gixa, ale czeba być tfardzielem nie mienczakiem
- powtórka o kanale o martwym, który został podpierdolony
- osochozi z filmikiem kwinto tefau? Troszkę popił sobie wczoraj i obraził kobrę i mateu
- czelen dla kwinto, żeby zrobił sprostowanie (nie wiem co to za filmik był)
- oczyszcz się kwinto od głupich zachowań
- ziś akat ma wolne + meteorologia
- ktoś w tle krzyknął "tajger?", ale mateu podkulił ogon i zignorował
**2.5/6 harnasi** taki gniotostrym o niczym szczególnym, bardzo dużo w kierunku kwinto, żeby zrobił sprosotwanie
  1. KARA OD GIXA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=Dk-TL_K7WQA
- dostał od gixa karę, żeby zjeść cytrynę
- goblyn mieli paszczą tę cytrynę jak jakieś zwierze bu ha ha ha
**4.5/6 harnasi** zawsze jes śmiesznie jak go ekipa od wuwunia lekko upokarza bu ha ha
  1. KARA OD WUWUNIA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=86QBtk_7MqM
- lekkozmęszony dostał karę od wuwunia, by się pokłócił z nim mateu, bo ogarnął tradycyjną już "ponad połowę" pozdrowień XD
- od zera do stu ma liczyć z zamkniętymi oczami
- prawie mu się styki w mózgu popaliły
**2.5/6 harnasi** niestety się nie pomylił nasz młody einstein
  1. BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=DDbrM2PevSg
- niby zrobił kwinto tefau sprostowanie, zaliczony czelen
- mateu tesz był głupi i nagrywał kiedys filmiki po pijaku (już nie, tak? XDD)
- tajge rozumie, że lubi się kwinto napiś
- kwitno psuje sobie opinie swojej rozinie
- nie pij tyle, bo usiądziesz i będziesz lizał ziemię
**3/6 harnasi** pijok hipokryta bu ha ha
  1. TIGER RYMUJE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=QUf8Pj6gngE
- frystal o przekazie międzywierszami i meteorologii
- ziś niedziele, więc każdy na kasu jeździ
- zrobił już kary od gixa i wuwunia, jeszcze musi zrobić o boneza
- będzie specjalny odcinek na dwatysionce subów
**2/6 harnasi** gniot nimformasyjny o niczym
[19.04.2020]
  1. COŚ SOBIE KUPIŁEM BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=BY7ki8LXVkw
- pokaz wyciągniętego z koszu powerbanku
- jak wizisie śmiga
- pieniondze to nie wszystko, ale jak się prasuje to się ma
- pokaz kabla uesbowskiego
- dalsza walka o przycisk sebny jutuberski
**2.5/6 harnasi** kiedy pójdzie powerbank do blombardu? Benc
  1. ROBIĘ OBIAD WIDZOWIE BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=rUiaIKhagtc
- ziś tajge robi obiad w porze obiadowej
- bendzie dwugodzinny strym na dwatysionce subów ło baben...
- sprawie kwynto tefau i sprostowania, czelen na drugie sprostowanie
**2/6 harnasi** ziew
  1. ODPOWIEDŹ NA CZELEN OD SOWY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=m4buZwmicsc
- mateu dostał czelen na nagranie gniota bez użycia słów "ło baben" "astalawista" i "tego typu"
- historia poznania z sową i dysów na sowę
- dysami zakręcili sobie fejm
- spominki z wigilii pieszej
- spominki sprawie spięcia z wuwuniem z dupy wyjentym, to była tylko gra pod fejm
- to sowa pieszy się spiął do mateu po tym jak nagrywał piesze kowery
**2.5/6 harnasi** czelen chyba zaliczony, a gniot spominkowy
  1. I JAK BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=7d7GTMm-XP4
- odpowiedział na czelen sowy, a wy mówiliście, że penknie
- teraz może mówić ło baben tego typu, zatkało was kakało?
- sprawie pozdro, ziś około 19 będzie ogarniał, ale dalej zamawiajsie
- meteorologia i czy zaliczył czelen wizowie benc
**2/6 harnasi** ziew
  1. WAŻNA INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=39PFzvOhPAQ
- chyba lekki harnaś był grany pod maską bu ha ha
- tego sztryma co miał być na dwa tysionce skrybów przekłada na jutro po prasy
- musi jechać coś załatwić jeszcze, coś ważnego (harnaś bu ha ha)
**4/6 harnasi** przyjemny gniocik, po małym harnasiu, w którym mateu się tłumaczy
  1. KARA DLA SOWY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=lpqiLYK7R8M
- pijany uszok daje karę dla sowy, który nie rozwiązał się z umowy ruszania uszami
- pokaz ruszania uszami uszoka
- ciężkie do zrobienia, ale czeba chcieć
- kara dla sowy – pompki na pięściach
- terminator nie czujący bólu robi pompki na pięściach i zasapał się
- czelen na dziesięć takich pompek
**4.5/6 harnasi** nowy rodzaj czelenokary i pijony uszok? Aż sama się gęba cieszy wizowie beeeenc!
[20.04.2020]
  1. WRACAM Z PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=vMsNZl5bTU0
- oj męszenie kacusia i wracanie z prasy do domu
- pytasie się (ta jasne) czy wygodnie się prasuje w masce – nie
- meteorologiczny melin
- marzy się tajgerowi, żeby się położyć (bo główka boli po wczorajszych harnasiach bu ha ha)
- narzekanie na maski ciąg dalszy...
- plusem suszy jes to, że wszystko rośnie, ale poczebna jest woda
- po kiego grzyba nosić maski skoro w telewizji mówią, żeby siedzieć w domu
**2.5/6 harnasi** niby fajne męszenie kacusia, ale jak tajge pierodli o maskach to widać, że w jego głowie jest tylko jedna szara komórka i zaprogramowana jest tylko na harnasie, czeleny, frystale i opierdalanie się benc
  1. KARA DLA SOWY BEC DZIĘKUJĘ -> https://www.youtube.com/watch?v=jSNZomqB_t4
- sowa poprosił o inny czelen, bo z jakiegoś powodu nie może zrobić
- mateu się zgodził i zmienił karę na wypicie łyżeczki oleju z pieprzem
**2/6 harnasi** niestety, tajge po alkoholu wymyśla lepsze czeleny i robi lepsze gnioty benc
  1. SMACZNEGO WIDZOWIE DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=zSt27iUyMFg
- będzie zaraz robił obiad spagetti z sosem tego typu
- strym dziś około osiemnastej
- sprawie pozdro, że ogarnie
**2/6 harnasi** kutkie nimformasje
  1. WAŻNA INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=pZGNLa20DeU
- informasja dla was widzowie ważna
- miał być strym o gozisie osiemnastej, ale czeba przełożyć, bo jes na mieście (pijony)
- został ściągnięty do roboty do rowu, gdzie musiał wychylić dwa harnasie i dopiero wrasa do domu
- takie jes żysie wizowie, trudno się mówi
**4.5/6 harnasi** zawsze bawi, jak akat harnaś potrafi w pracy zmienić plany
[21.04.2020]
  1. PO PRACY BED HD -> https://www.youtube.com/watch?v=Zg71zL8zJPQ
- męszenie kacusia i zapowiedź dziś stryma oraz w ciągu najbliższych dwóch dni pozdrowienia bu ha ha
- am sory za wczoraj, że był ściągnięty wczoraj na posesję
- tajge jes młodym i obrotnym człowiekiem i poprosili go, żeby ogarnął
- meteorologia – cieplutko jes
- tajge izie do przodu, w tym konkretnym wypadku do pszodu o dwa przystanki
- nie wiadomo kiedy się od nas koro wirus odklei
- u nas jes od dupy strony prawo, wirus był od stycznia a w mediach cisza
- szczepionka ma być za rok (tutaj umysł uszoka nie jest w stanie zrozumieć, że tego nie można zrobić w dniu powstania wirusa xd)
- mateu nie pójdzie na wybory, bo coraz to nowe to rządy to coraz bardziej do ruiny nas prowadzą
  1. INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=1El31i-89OE
- pijony uszok strym z 18-18:30 przekłada na 19:30, bo akat ściągnięty został na chwilę do pracy
- sory za opsuwę, wszystko przez ten wirus (harnasiowirus beng)
**3.5/6 harnasi** znowu przekładanie taki jes żywot żysia bu ha ha
[22.04.2020]
  1. PO PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=FnYlYj9DhC0
- oj mateu kolejny dzień z rzędu wraca z harnasia yyyy z pracy do domu bu ha ha
- wrasa do domu zjeść obiad z kolacją czy tam podwieczorek
- jakby się nie udał zisiaj stryma to juto będzie, bo akat wolne w grafiku bu ha ha
- nie zawsze popłostu ma czasz
**4/6 harnasi** bu ha ha akat w grafiku już każdy dzień wolny co nie mateu bu ha ha
[23.04.2020]
  1. PO PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=B6JbVH1CrbA
- ładna pogoda, ale wiaterek chłodny
- wrasa z prasy do domu
- musi ogarnąć tego patronajsa, bo co rusz musi do pracy jechać na harnasia bu ha ha
- nie wie kiedy stryma zrobi, bo ma obowiązki w domu i prasę
**1.5/6 harnasi** nuda nimformasyjna
[24.04.2020] – brak gniotów?
  1. PO PRACY BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=LLID1iRkFMw
- pytasie się czy założył patronajsa – tak, tylko czeka dwa dni robocze na zaakceptowanie celu, czyly komputer na strymy i recenzje gier
- od wtorku będzie choził na popołudnie, czyly wykrętka na nagrywanie gniotów w ciągu dnia, bo nie ma prasy i nie chce się przyznać
- niby ma 3 posesje, ale jedna tylko na 20 minut (rów, gdzie obala harnasia_
- zisiaj w końcu będzie strym, ale nie powie kiedy, bo każdy zlewa jak zapowiada i będzie spontanicznie
- pitolenie o szczepionce i że powinna być już w styczniu... po co siać panikę? + pitolenie o segregacji śmieci
**1.5/6 harnasi** deja vu, czyli pitolenie głównie o korowirusie i segregacji śmieci i przyzwyczajeniu. Nie da się tego słuchać
[25.04.2020]
  1. BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=kMkr8pYb858
- pokaz mebli w kuchni z filtrem uchwytów
**3/6 harnasi** gniot lepszy niż ciągle pitolenie o tym samym benc
  1. NASZ KOT RAMBO BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=Mv8-UXirXtA
- kot rambo szczotkowany przez kobrę
- kot zrzuca sierść z zimowego na letnie
**2.5/6 harnasi** rambo mruczy a melin mlaska ozorem przez 4 minuty
  1. INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=RXhDB_v2ngc
- ziś wolne, od wtorku na popołudniu i nie będzie miał już jak ogarniać pozdrowienia
- patronajsa założył, teraz czeka na werykację
- będzie na żywo strym z kupna celu, czyly komputer lub laptop do grania
**1.5/6 harnasi** nuda straszna nimformasyjna
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=yejYf_kDSgc
- strym na dwa tysionce subów spontanicznie, żeby nie było, że olewa was wizowie, wcześniej nie mógł bo był zajęty (pisiem bu ha ha)
- będą jeszcze fane czeleny, ale tak wszystko na od razu
- nie będzie donejtów, pitolenie, że donejty zjebały im opinię
- zostawcie sobie pieniondze na czarną gozinę, anołaśnie, sprawie pozdro zamawiajcie dalej bu ha ha
- na obiad kluski z sosem
- nie zawsze ma czas, ziś wrzucał fylmyky wcześniej zmontowane
- kobra nie była zazdrosna o blondyne z tiop gniot, nie wiadomo kiedy tiop wrósi, bo jes koro wirus i w masce się ciężko gada bu ha ha
- czelen dla was na siedemdziesiontdwie goziny polegają na udostępnianiu kanału, nagroda jaka? Otojespytanie wkurtce się dowiecie
- o rambie, że żyje i jes brązowo czarno biały benc
- nie wie kiedy ogarnie pozdrowienia, musi jeszcze odpowiedzieć na czelen boneza bu ha ha
- o werykacji patronajsa + o hejterach, że ma ich w dupie
**2.5/6 harnasi** a taki tam strimek, w sumie nie najgorszy
  1. PO OBIEDZIE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=Ey242qNOgRE
- o czelenie na subowanie i udostępnianiu kanału dla was
- ktoś trafi kiedy kobra ma uroziny?
- tajge kupił kobrze na urodziny przenośną szufladę bu ha ha
- barzo fana rzecz przydatna
- jak nie zrobicie czelenu to będzie dla was kara wizowie
**2.5/6 harnasi** dostać prezent od mateu to jak przegrać z rakiem bebg
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=bVaEU3tnKw0
- lekkozmęszony strym, mateu nie wie czy jeszcze dzień dobry czy już dobływieczół bu ha ha
- chyba każdy ma w dupie czelen mateu zauważył
- fa fachtem kutki strym, bo będzie jeszcze ogarniał wam pozdrowienia – nie macie prawa nazywać go oszustem ałaśnie
- tajge mimo że sobota musiał coś załatwić (dwa harnasie w rowie) takie jes żysie wizowie
- znowu sektor o donejtach i zjebaniu opinii, nerwica was bierze, że nie możecie dojebać tajgerom bonzo khyyy
- męszenie rambusia, rambo lubi podobno się bawić piłeczkami ło baben
- nie każdy wie, że kota się kąpie awizisie (podobno tajge myje się w wodzie po kocie bu ha ha)
- tajge jes zawsze gurą, ale gurą się pisze przez u kreskowane, inaczej u zamknięte górą bęnc
- sprawie czelenu dla was i szasunku, on nie musi tego pokazywać czelenu wizowie
- jebać to, że ktoś mu podpierdzielił kanał
- niektórzy frajerzy chcą na nim zarobić
- na jego kanale zawsze jes link w opisie do papeża i kanału
- trochę o pozdro, trochę o odpoczynku i korowirusie, koniec nudny
- zapowiedź strymu, ale bez zapowiedzi, bo będzie spontanicznie, ale może jutro benc
**3.5/6 harnasi** całkiem przyjemny strimek po harnasiu, pierwsze 15 minut nawet bardzo przyjemne, potem już nudno
[26.04.2020]
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=yZD40yuri3c
- meteorologiczny melin – zimna pogoda jes
- czeka na was 5 minut
- ogarnął pozdro dla was, zostało mu parę sztuk zamawiajsie dalej
**1.5/6 harnasi** pozdrostrym eh
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=_WPzEAdKit4
- melin na czekanie
- koberka przyszła po mateu z jakimś alarmem, ale nie zrozumiałem o co chodzi
- nimformasja zaraz zaległe pozdrowienia będzie robił i zamawiajcie dalej
- druga nimformasja sprawie czelenu dla was o udostępnianiu kanału
- sprawie patronajsa i werykacji
**1/6 harnasi** gniot o absolutnie niczym nowym
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=s2Zmo7QljV4
- ło baben 1,5 h strym...
- strym typu pytania odpowiedzi
- o czelenie, patronajsie
- tajge jes spaniały, ale nie każdy to docenia
- sprawie siłowni – tajge ćwiczy w domu
- tajge ma w łapach siłę, nie chce jej uaktywniać, bo może komuś zrobić krzywdę
- u/odtegozaczac nie lubi mateu podbijać się pod fejm
- meteorologia – chłodna pogoda
- koberka ma juto uroziny, może wieczorny lajw urodzinowy będzie
- piszecie, że jes cicho, ale według mateu to jes w kierunku prowokasyjnym, tajge zawsze obrabia filmiki i wie, że nie jes cicho
- nie ma moderatorów bo stracili zaufanie
- o zepsutej opinii i naprawianiu
- o teorii jak będzie działać paczkomat, którego nie będzie i tak, bo uszok nie potrafi nic ogarnąć
- frystal podziękowaniowy za bycie na strymie
**1/6 harnasi** ło baben, przeskakiwałem sobie ten strym, bo albo kogoś pozdrawiał albo odpowiadał na pytanie zdaniem. Dałem do streszczenia co lepszego znałem.
  1. DZIĘKUJĘ ŻE BYLIŚCIE NA STRYM BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=rjpGRaYTiX0
- dawno nie widziany melin łazienkowy
- ziś golenie maszynką zwykłą, a nie elektryczną
- podziękowania za bycie na stryme
- tu donejtów nie ma, a kto na nim zarabia ten jes frajerem, którzy mają lewe ronczki
- a jednak broda przejechana elektryczną
**2.5/6 harnasi** bu ha ha z melina, który zamiast zarabiać na jutubie to daje innym zarabiać bu ha ha
  1. RYMUJE WIDZOWIE BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=yGs4blGxmwY
- pokaz okapu i frystal o czystości kuchni i iściu do przodu
- może nie wiecie co to jes czystość i macie przesrane bebg
- rozpierdolcie ten kanału w pizdu wizowie
**3/6 harnasi** no to zgłaszajcie kanał mateu, nie ma na co czekać bu ha ha
  1. zapraszamy wszystkich zainteresowanych na mój kanał dziękuję BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=xM9OO-SN4E0
- kolejny strym typu spontaniczny w sensie Q&A zapytaj debyla
- pozdro dla kfynto tefau, nawet on mówi, że dużo jes kanałów podszywających
- pitolenie o patronajsie i werykacji, która znowu jest przesunięta na jutro lub pojutrze
- mateu w domu ćwiczy i warto
- świnka pepe jes śmieszna i ma fany dabing wsunięty
- pokaz kanału na kanale, papeża i patronajsa na wypierdzianym netbuku pijano
- pitolenie o tym, że to wstyd zarabiać na kimś (w sensie kanały podszywające się) i lepiej pójść do prasy
- ulubionym owocem kobry są: japko, malina, truskawki
- sprawie koronowirusa pitolenie tradycyjne, jakieś pozderki inerzeszy
- porady matrymonialne od idealnego małżeństwa państwa kupiec gupiec gołodupiec bu ha ha
- goblyn zadowolony, że dobijają do 40 widzów
- znowu pitolenie o kanałach podszywających, że zarabiają na donejtach z ich strymów + sprawie celów na TIKDONEJSZA
- nie ma jeszcze paczkomatu, sztaba z kwynto, kręcenie spynerem, ładowanie żaróweczki w szklance z wodą, przepis na frytki od kobry, nie ma modów, różnica między pieniędzmi z patronajsa i donejtami, pochodzenie ksywy kobra, więcej pozdrowień, pizza kiedyś była zajebista a teraz chemia sama benc
**1/6 harnasi** taki sam strym jak poprzednio... 1.5 h totalnie o niczym
[27.04.2020]
  1. BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC ->https://www.youtube.com/watch?v=o6LiVWbXXUw
- tajge idzie do drugiego rowu yyy na drugą posesję
- złóżcie kobrze żyszenia, a kiedy mateu ma uroziny? Anołaśnie
- mateu oglądał wczoraj danielmagikal i ciekawy jes czy coś go nauczyło wiemzienie
- może go coś nauczyło wiemzienie dysypliny
- znawca gansterki goblyn podpowiada, żeby w wiemzieniu nie podskakiwać to będzie szacunek
- tajge też był kiedyś głupi, ale nie wylądował w wiemzieniu
- mateu nie wybiera się do wiemzienia, nie chce upieprzyć sobie papierów do końca życia
**3/6 harnasi** o takie tam pitolenie o danielu murgikalu
  1. JUŻ JESTEM PO PRACY BEC DZIĘKUJĘ ZA SUBY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=EKTNhS9m5KM
- tajge wrasa z drugiego rowu pijony znaczy się z drugiej posesji i snuje swoje meliniarsko mitomańskie historie o zmianach obiektowych. Ostatnio miał czy posesje, teraz jusz dwie, ale ugadał tak, że jedną. Prasodawca się przestraszył, że straci takiego pracownika i zgodził się, żeby mateu miał tylko jeden rów do obrobienie yyy obiekt bu ha ha
- tajge już wie i jes obcykany na swojej posesji (wie gdzie jest najbliższa żabka)
- kiedyś pracował w firmie, gdzie nie miał nawet narzędzi
- goblyn nie ma i nigdy nie miał w dupie pracy
- sprawie pozdro
- czy koro wirus jes prawdą czy nie? Tak samo jak ptasia grypa była siali panikę + pitolenie idioty o maskach
**2.5/6 harnasi** gniot zapowiadał się bardzo dobrze, ale jak ten pacan zaczyna gadać o wirusie to mnie coś strzela
TLDR -> Do wyróżnienia dominuję:
[18.04.2020] -> ODPOWIEDŹ NA CZELEN OD GIXA BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=iqBwFDsYmp0 – uszaty nie zna alfabetu i nawet nie potrafił się od czelenu przygotować xD – **5/6 harnasi**
[19.04.2020] -> KARA DLA SOWY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=lpqiLYK7R8M – melon po alkoholu wymyśla karę dla sowy mmmtojito - **4.5/6 harnasi**
[20.04.2020] -> WAŻNA INFORMACJA DLA WIDZOW BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=pZGNLa20DeU – mateu ściągnięty do rowu akat, zapił i przekłada strima, kto się tłumaczy ten jes winny bęc! - **4.5/6 harnasi**
submitted by Urtah_bebg to TigerBonzo [link] [comments]


2020.03.23 23:42 pothkan #kryjryj post edukacyjny

INFOGRAFIKA

- Zaleca się nozdrza, wraz z jamą ustną, chustą lnianą zasłaniać!
- Hmm?
- Szmatą se MORDOPYSK owińcie, może was choróbsko nie dopadnie!
MYJ CZĘSTO RĘCE 20s WODĄ Z MYDŁEM - ZACHOWUJ DYSTANS 1,5+ m - ZOSTAŃ W DOMU - NOŚ MASECZKĘ W MIEJSCACH PUBLICZNYCH
Celem niniejszego postu jest informacja, jaki cel ma stosowanie maseczek przez populację podczas pandemii, oraz jak to robić, aby działało. Przeczytaj uważnie i podaj dalej.
  • Dlaczego warto, abyśmy nosili maseczki?
Koronawirus SARS-CoV-2 szerzy się drogą kropelkową, przyczepiając się do kropelek obecnych w wydychanym powietrzu. Każdy, nawet najsłabszy, sposób zakrywania dróg oddechowych stanowi obustronną barierę, pod warunkiem zachowania odpowiedniej higieny (o czym niżej).
  • Jestem zdrowy, po co mam zakrywać twarz?
Nie wiesz, czy jesteś zdrowy. Wirus inkubuje kilka-kilkanaście dni, i już wtedy zaraża innych (źródło). Do tego przynajmniej 80% ludzi przechodzi Covid-19 (chorobę od koronawirusa) bez potrzeby hospitalizacji, niektórzy (wielu?) nawet bezobjawowo. Maska chroni obustronnie - Ciebie i innych, ba - przede wszystkim innych! Im więcej z nas będzie zakrywać twarz podczas pandemii w miejscach publicznych (stosując się zarazem do pozostałych zaleceń) - tym mniej rozprzestrzeniać się będzie wirus.
  • Ale przecież sama WHO odradza noszenia masek!
Rekomendacja WHO wynikała z obawy (słusznej, jak się okazało) o dostępność maseczek dla personelu medycznego. Kluczowe w tej rekomendacji jest zdanie jeśli jesteś zdrowy (nie noś maseczki). W tym sęk, że żaden z nas nie może mieć pewności, czy nie jest już zarażony, o ile nie został przetestowany. Lepiej zatem "dmuchać na zimne".
W kilku krajach Azji Wschodniej zaleca się noszenie masek w miejscach publicznych podczas pandemii (obok innych, ważniejszych zachowań) - istnieją badania sugerujące skuteczność tej zasady (zob. 1, 2, 3, 4).
Ich wzorem poszły Czechy i Słowacja. W obu krajach wprowadzono nakaz nakaz zakrywania nosa i ust w miejscach publicznych (np. sklepy, dworce, komunikacja). Politycy i media dają wzór, sami nosząc maski (nawet w sytuacjach gdzie nie jest to obowiązkowe). W Czechach ukuto prostą dewizę MOJA MASKA CHRONI CIEBIE, TWOJA MASKA CHRONI MNIE! (Moje rouška chrání tebe, tvoje rouška chrání mě), która podkreśla cel całej idei – ograniczenia zarażania się wzajemnie. Pojawiają się zachęcające do zakrywania twarzy piosenki (np. Dej si roušku – są polskie napisy, Nesmíš to vzdát). Zachęta idzie też od góry – zapewne widzieliście już zdjęcia z zaprzysiężenia nowego rządu w Bratysławie.
  • Dystansowanie społeczne wystarczy, po co jeszcze mamy się zakrywać?
Zakrywajmy twarz nie w zamian dystansowania, ale dodatkowo! Pomyśl o różnych rozwiązaniach przeciw pandemii jak o torze przeszkód dla wirusa. Higiena (częste mycie rąk), dystansowanie, ograniczanie wychodzenia, wreszcie maseczki (dwie, twoja i moja), Im więcej różnych przeszkód, tym większa szansa że wirus się na którejś wywali. A tym samym – że zachoruje (i umrze) mniej osób, a pandemia wygaśnie szybciej. Albo chociaż ludzie będą chorować później, gdy uda się już znaleźć jakieś działające metody leczenia. To jest wyścig z czasem - a maseczki są jedną z wielu przeszkód, które możemy wirusowi rzucić "pod nogi".
Pamiętaj, maska NIE ZWALNIA cię z innych zalecanych zachowań! Myj ręce, zachowuj dystans, kaszl w łokieć, siedź w domu ile możesz! Nie zwalnia także z obowiązku zgłoszenia się, jeśli masz objawy Covid-19. Maseczki same w sobie nie są jakimś cudownym remedium - tylko dodatkowym rozwiązaniem, utrudniającym rozprzestrzenianie się zarazy.
  • Ale skąd mam wziąć maskę? Przecież ich brakuje!
Na rynku brakuje atestowanych maseczek jednorazowych, które są potrzebne ochronie zdrowia, i rzeczywiście nie powinniśmy ich wykupywać dla siebie. W takiej sytuacji dla celów ludności (pod względem wypadkowej skuteczności i komfortu) najlepsze są wielorazowe maseczki bawełniane (tutaj dlaczego bawełna jest najlepsza), których na rynku nie brakuje - można je kupić online za ok. 10-15 zł.
W ostateczności możesz zakrywać twarz czymkolwiek – nada się maska antysmogowa (z filtrem) lub chusta. Od biedy nawet komin lub szalik – to nadal lepsze to, niż nic.
Natomiast nie nadają się maski przemysłowe. Dlaczego? Bo tego typu maski są bardzo skuteczne w ochronie przed wirusem, ale filtr działa w jedną stronę. Jeśli sam jesteś nosicielem - taka maska nic nie da!
Zaś medyczne respiratory (np. FPP5) zostaw medykom - oni potrzebują ich bardziej od ciebie!
  • To nie ma sensu, tylko atestowane maseczki są skuteczne!
Atestowane maseczki wychwytują 80-85% wirusów. Bawełniane owszem mniej, bo 50-60% (źródło: 1, 2). Ale to nadal o 50-60% więcej, niż nic.
  • Po co nosić maskę, jak ktoś zarażony na mnie kaszlnie, to i tak nie pomoże?
A po co zapinać pasy, jak będzie czołówka przy 120 km/h to nic nie dadzą? Po co żołnierzowi hełm, pocisku ze 100 m i tak nie zatrzyma? Nie zakładaj z góry najgorszego scenariusza.
Poza tym, dlatego właśnie maski powinno nosić jak najwięcej z nas. Jeśli zarażony będzie miał maskę, to poważnie ograniczy ona zarówno ilość, jak i odległość, na jaką wydostaną się kropelki. (zobacz porównanie), szczególnie jeśli zastosuje się przy tym do zalecenia kasłania "w łokieć".
  • Głupio jakoś, ludzie będą się dziwnie na mnie gapić…
Zastanów się, czy wypada tak myśleć, gdy borykamy się ze śmiertelnym zagrożeniem? SARS-Cov-2 jest wirusem prawdopodobnie ok. stukrotnie bardziej śmiertelnym od grypy. To nadal stosunkowo niewiele (realnie ok. 1%), ale w niektórych grupach (np. seniorzy) zagrożenie jest wysokie. Zatem maska to nie powód do wstydu, tylko oznaka obywatelskiej odpowiedzialności! Ponownie - moja maska chroni ciebie, twoja – mnie.
  • Gdzie, kiedy i jak nosić maskę?
Wszędzie tam, gdzie przebywa dużo ludzi – szczególnie podczas zakupów, oraz w transporcie publicznym. Na ulicy lub np. w swoim aucie maskę możesz zdjąć - ale nie dotykaj jej bezpośrednio, o ile nie masz czystych rąk. W innym wypadku chwytaj za tasiemki. Zbyt długo noszona, brudna maska może być groźna dla twojego i cudzego zdrowia, stając się przeciwskuteczną (źródło). Staraj się nie nosić maseczki dłużej niż 2-3 godziny - gdy zrobi się wilgotna i niewygodna, zmień ją na świeżą. Po powrocie do domu, maskę zdezynfekuj. Maseczkę na zmianę oraz zużytą przechowuj np. w foliowej lub plastikowej torebce. Jeśli to w pracy stykasz się z dużą ilością ludzi, wymagaj od pracodawcy maseczek jednorazowych - sprawdzą się lepiej.
  • Jak zdezynfekować maskę (wielorazową)?
Wpierw zalej wrzątkiem i zostaw do ostygnięcia pod przykryciem; lub włóż na 20-30 minut do piekarnika 70°; oraz (raz na kilka dni) upierz w minimum 60°. Gdy wyschnie, wyprasuj w 90°.
  • A może uszyję sobie maskę w domu. Tylko z czego?
Ze zwykłej 100% bawełny, np. takiej z jakiej się robi t-shirty, poszewki do poduszek, lub ściereczki kuchenne. Ważne – brzegi maski powinny przylegać do twarzy z wszystkich stron. Poniżej zamieszczamy dwa proste tutoriale:
Podstawowa instrukcja wykonania maski
Maska samoróbka, poziom początkujący
Możesz też poszukać tutoriali w sieci, podajemy linki do kilku wartych uwagi: po polsku: 1, 2, 3, 4; po czesku: 1, 2.
A jeśli uda ci się uszyć zgrabną maskę dla siebie, to może zrób więcej dla pobliskiego szpitala? Przyda się choćby dla personelu pomocniczego.
  • Noszę okulary i w połączeniu z maseczką mi zaparowują, co na to poradzić?
Umyj okulary, wysusz, wysmaruj żelem bądź pianką do golenia, zostaw na parę minut, po czym przetrzyj. Albo użyj specjalnego płynu przeciw parowaniu gogli narciarskich.
Możesz też zrobić maseczkę odpowiednio wyprofilowaną drucikiem, tak aby ściśle przylegała brzegami u góry. Tutaj, tutaj i tutaj tutoriale (po czesku i słowacku - niech ktoś da znać, jak znajdzie po polsku lub angielsku).
  • A co z rękawiczkami?
W skrócie - nie warto. Wirus nie przenika przez skórę, a z powierzchni przenosi się na rękawiczkach nawet łatwiej, niż na gołej ręce. A nosząc maseczkę, zapobiegniesz dotykaniu twarzy. Po prostu myj ręce, jak najczęściej i dokładnie.
#kryjryj #plaszczenapaszcze #chustanausta #szmatynafacjaty #zaslonmordopysk
submitted by pothkan to Polska [link] [comments]


2020.02.26 13:37 FunkcjonariuszKulson Kamil Fajfer trochę o "ceneniu pracy"

Trochę tl;dr, ale i tak Wam się nudzi w robocie, więc możecie poczytać. Pewnie znacie, ale nie mogłem na szybko zareagować, bo się leniłem. Małgorzata Kidawa-Błońska podczas spotkania w Piasecznie powiedziała kilka rzeczy którym warto się przyjrzeć. No więc:
  1. "Ludzie, którzy pracują czują się w jakiś sposób upokorzeni, że ktoś jest wspierany, a nie pracuje."
Rzeczywiście, 500+ przyczynił się do dezaktywizacji 100-200 tysięcy kobiet. Przy czym to nie jest tak, że program dezaktywizował kobiety równo. Nie, dezaktywizował dość szczególną grupę kobiet: te gorzej wykształcone, z mniejszych miejscowości, zarabiające najmniej. Te dla których dzieci nie były dostępne usługi opiekuńcze (i nie było ich stać na zapewnienie takich usługi na rynku z uwagi na niskie pensje lub po prostu ze względu na brak dostępności takich usług). Te kobiety, które były odcięte od dobrego transportu publicznego, co powodowało, że dojazd do pracy był utrudniony i drogi. To wszystko powodowało, że praca przy niskich stawkach i często w atmosferze hardego mobbingu była nieopłacalna. To nie samo 500+ dezaktywizowało. Program dezaktywizował W POŁĄCZENIU z kiepskimi usługami publicznymi, kiepskimi płacami i chujową atmosferą w pracy.
Choć rozumiem emocję wkurzenia ludzi pracujących, to warto też, żeby te osoby zdawały sobie sprawę z powyższych niuansów.
Ale ludzie pracujący czują się upokorzeni z wielu innych powodów, o których Kidawa Błońska nie powiedziała. Czują się upokorzeni, ponieważ mimo swojej pracy zarabiają tak mało, że ciężko jest im zaspokoić potrzeby, które wielkomiejska klasa średnia uważa za podstawowe. Czują się upokorzeni, bo muszą pracować na swoje mieszkanie przez 30 lat rezygnując z wielu dóbr i rozrywek, które przynależą ich znajomym na tzw zachodzie pracującym na minimalnej.
Nie chcę być źle zrozumiany. Nie twierdzę, że jest coraz gorzej, co to to nie. Jest coraz lepiej i widać to w bardzo wielu wskaźnikach. Ale ludzie rzadko robią porównania dekada do dekady. Raczej obserwują społeczeństwo dzięki dostępnym sobie środkom i zastanawiają się jak to jest możliwe, że oni ciężko pracując mogą jedynie pomarzyć o dobrach, które dla części są osiągalne w sposób dla większości niezrozumiały. Jak to w ogóle możliwe, że 16-latek kręci film, gdzie jego ziomo z innym ziomem mają na sobie ciuszki za 25-30 koła? No wiadomo, że tata kupił. Ale dlaczego ten tata ma tyle hajsu, żeby dzieciak miał na sobie w jednym uotficie równowartość całego wyposażenia mojego domu? A do tego ja muszę czekać w kolejce do endokrynologa przez pół roku. To jest upokorzenie będące pochodną rozwarstwienia ekonomicznego, za którym idzie nieprzejrzystość kanałów awansu i wrażenie nieprzystawalności nagród do wkładu. A to waśnie na fundamencie jakiejś adekwatności dochodów do starań jest ufundowany ład kapitalistyczno-demokratyczny.
  1. "W każdym społeczeństwie są osoby, którym musimy pomagać, bo sobie same nie dadzą rady. I jako solidarne społeczeństwo musimy takim osobom pomagać. Ale pomagać w taki sposób, żeby te osoby miały szanse normalnie się rozwijać."
To jest piękne streszczenie neoliberalnego podejścia do pomocy: no może i trzeba pomagać, ale my już tutaj odsiejemy ziarna od plew dzięki niezawodnemu moralnemu osądowi beneficjentów ewentualnej pomocy. Wszak wiadomo, że dezaktywizacja zawodowa jest kwestią kręgosłupa moralnego lub jego braku. Żartowałem, problem dezaktywizacji to problem pragmatyczny. Problem nie jest (albo jest rzadko) zwykła niechęć do pracy. Problemem są lokalne uwarunkowania: niskie pensje, kiepskie polityki publiczne, słabość lokalnych rynków pracy.
Najwyższa aktywność zawodowa w Europie dotyczy krajów skandynawskich, które uważane są powszechnie za rozpuszczające swoich obywateli wysokim socjalem i zniechęcające do pracy wysokimi podatkami.
  1. "Bo skoro one zamykają się w tych domach, nie pracują, taki przykład dają swoim dzieciom. To jest kolejne pokolenie, które będzie wychowywane dokładnie w taki sam sposób."
Tak i takim osobom potrzebne są dedykowane (i drogie) polityki aktywizacyjne. Ponieważ być może poza brakiem dostępu do usług publicznych część rodzin doświadcza jakichś nakładających się na siebie problemów: niepełnosprawności jakiegoś członka rodziny, czy choroby alkoholowej. I tu pewnie przydałyby się jakieś sprawne służby socjalne ale na tym się nie znam, więc nie będę drążył. Pragmatyka, a nie kiwanie palcem.
  1. "I ja uważam, że państwo powinno wspierać ludzi pracujących [brawa]. Żeby te rodziny, które pracują były premiowane."
Też uważam, że państwo powinno wspierać pracujących. Na przykład przez silną Państwową Inspekcję Pracy, która będzie pilnowała przestrzegania ich praw. Przez płacę minimalną, przez regulacje dotyczące równości wynagrodzeń za tę samą pracę. Ale państwo powinno również zająć się aktywizacją zawodową. Powinno więc wspierać również tych niepracujących, po to aby podjęli pracę. Nie tylko dla ich własnego poczucia godności i niezależności finansowej. Ale również po to, żeby nie marnotrawić potencjałów i miliardów złotych kosztów kosztów zaniechania.
5 "Przez te lata zgubiliśmy szacunek do pracy (…). Wmówiono ludziom, że skoro bierzesz pieniądze, to już wystarczy, nie musisz się rozwijać."
Nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Mam natomiast silne wrażenie, że przez lata wmówiono ludziom, że należy się rozwijać i dzięki temu rozwojowi dostępne będą dla nich owoce wzrostu. No cóż, okazało się, że to nie takie proste. To znaczy dobrze jest się rozwijać i z pewnością większe szanse na ekonomiczny awans mają osoby, które intensyfikują swoją pracę rozwojową, niż takie, które tego nie robią. Problemem jest to, że rozwój często jest rodzajem kultu cargo; nie do końca wiadomo czy kolejna podyplomówka naprawdę da nam awans, czy kolejny kurs podniesie nasze wynagrodzenie.
Przy czym zapominamy o sieci instytucji publicznych, które odciążają ludzi - zwłaszcza tych z niskim i średnim dochodem - z konieczności wyskrobywania się na wizytę u lekarza, korki dla dzieci, dentystę, czy benzynę na dojazd do roboty.
To znaczy nie my wszyscy zapominamy. Zapominają o tym wolnorynkowi populiści. ¯\_(ツ)_/¯
submitted by FunkcjonariuszKulson to Polska [link] [comments]


2020.01.21 15:05 Domixson Gęsi!

Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.
submitted by Domixson to polishpasta [link] [comments]


2019.11.04 21:40 ThisOneTimeOnlyOK Transowe success story

EDIT: No co za ludzie. Człowiek pisze sobie post, cieszy się życiem. Wstaje rano, wraca po 8 godzinach pracy - a tu 30+ wiadomości w skrzynce, gold i silver. Opanujcie się! W każdym razie dzięki wielkie za golda na throwaway koncie <3 A teraz czas na maraton odpisywania... Pozdrawiam wszystkich i cieszę się, że sprawiłam Wam przyjemność :)
No cze.
Problemy osób trans przed tranzycją - tysiące informacji. Problemy osób trans po tranzycji - dziesiątki. Pozytywne historie osób trans po tranzycji? Eee... Są! Są, są, sama widziałam. Są. Tak że ten, w zasadzie nie ma sprawy, nie macie po co czytać dalej.
Ale żeby dać Wam rzeczywiście dobry powód, żeby zignorować resztę posta, to pierwsze musi zaistnieć owa "reszta posta". Tak więc, here you go.
Nazywam się wciąż tak samo, jak kiedyś. Mam bliżej do 30 niż 20. Mieszkam w Polszy, jestem trans. Urodziłam się geekiem (nerdem?), stałam się geeczą (nerdczą? Po awansie będę nadnerczą?). Mimo że moja preferencja seksualna się nigdy nie zmieniła, to nagle z akceptowalnego hetero, stałam się homolesbą - taka to sprawiedliwość. Efekt uboczny - szczęśliwy homozwiązek z [cis] dziewuszką. Teraz, kiedy się już świetnie znamy, chciałabym przedstawić historię mojej arcytrudnej tranzycji.
Zacznijmy od 20+ lat życia w przekonaniu, że to fetysz. Zaczął się skubany jak miałam mniej niż 7 lat i nie w każdej sytuacji dotyczył sfery seksualności - ale kto by się zastanawiał, fetysz to fetysz. Tutaj mogłabym opisać moje życie, ale nikomu to do szczęścia niepotrzebne. Ważne, że problemy były wystarczająco duże, żeby latami płakać nad niemożliwą do odwrócenia rzeczywistością, ale psychika na tyle odporna, co by nie mieć myśli samobójczych.
Ważny zwrot wydarzył się X miesięcy temu – w końcu [bardzo nikłe] ustatkowanie życiowe, możliwość radosnego zapadnięcia się w owy fetysz bez problemu. No i wtedy zonk – dlaczego wciąż czuję się jak kupa? Dlaczego to nie wystarcza? Jak żyć? Załamanie, decyzja o tym, że sama nie dam rady, podróż do pierwszego w życiu psychologa.
Inteligentne podejście z mojej strony: Jak z tym fetyszem żyć, psze Pani?Skonfundowana odpowiedź: A nie myślałaś może o tym, że trans jesteś?Wnikliwa analiza i jak zawsze trafna konkluzja: Może, ale w Polszy to przecież nie da się być trans.Skonfundowana riposta: W sumie to da się, wiesz? Hormony, takie tam.
Tak trafiamy do czasów odległych o ~rok. Cel: dowiedzieć się jak przeprowadzić tranzycję. Internet nie pomógł, zdobyłam dziesiątki informacji, każda mówi co innego i jest zależna od regionu Polski.
Krok 1: seksuolog. Efekt: psycholog-seksuolog hormonów Ci nie da.Krok 2: seksuolog lekarz. Efekt: potrzeba pisemnego zaświadczenia psychologa.Krok 3: kolejny, inny psycholog. Jedna wizyta, brak wątpliwości co do statusu trans.Krok 4: seksuolog lekarz. Efekt: brak wątpliwości co do statusu trans + zaświadczenie od psychologa = hormony.
W ten sposób otrzymałam receptę po 3 tygodniach od pierwszej wizyty u lekarz seksuolog. Zaczęła się terapia hormonalna.
Mijają 2 miesiące, widać pierwsze efekty tranzycji cielesnej (czyt. lekko widoczniejsze kości policzkowe i ból piersi, wypas). Czas na tranzycję społeczną. Ubrania - kupione. Makeup - ładnie napaćkany. Odwaga - może w pokoju obok. Wychodzę na zakupy. Pierwszy problem - stres sprawia, że mnie nie słychać. Praktycznie ruszam ustami bez wypowiadania dźwięków. Wstyd, problemy z komunikacją. Poza tym eksperyment udany, nikt nie zabił, nikt nie nakrzyczał, nikt nie splunął.
Czas na zwrot w treninug głosu, jakieś 3 miesiące później bez stresu rozmawiam przez telefon. Odbierając telefony skierowane dla PANA po drugiej stronie z miejsca uznają, że rozmawiają z żoną/siostrą. Success. Pominę fakt krótkiego treningu u słynnego tenora i jeszcze słynniejszej sopranistki. Pominęłam.
Hormony działają tak, jak powinny. Wolno, ale skutecznie. Wyniki krwi - jak zawsze świetne. Ubrania klasyczne, estetyczne - mam już doświadczenie w czym wygladam dobrze, a w czym nie, dzięki latom "fetyszu". Z mejkapem gorzej, ale nie tragicznie. Wciąż jednak jestem bez pracy. Szukam w wymarzonej branży dalej jako PAN - nie znajduję. Szukam w wymarzonej branży już jako PANI (chociaż dowód dalej stary) - nie znajduję. W końcu doskwiera brak mamony, szukam gdzie się da czegoś godziwego. No i trafiło - czeka mnie rozmowa telefoniczna.
Stanowisko może nie takie za 5k/miech, ale porządne, godne magistry. Pierwsza rozmowa telefoniczna - jestem zesrana totalnie, ale jakoś idzie. Potem rozmowa w 4 oczy, myślę czy mówić żem trans, czy nie (w końcu dalej stare dane). Przed spotkaniem e-mail z prośbą o dane osobowe - tyle z mojego wyboru. Wysyłam i informuję od razu dlaczego nie pokrywają się z używanymi. Odpowiedź: whatever, no problem. Zdziwienie z mojej strony. Cool!
Rozmowa kwalifikacyjna - bez problemu. Praca rozpoczęta - bez problemu. Wygląda na to, że poza ludźmi, którzy widzieli moją umowę o pracę, nikt do dzisiaj nie wie, że jestem trans. Nie ukrywam się, ale jak narazie nie mam zamiaru wyskakiwać z tym jak filip z konopii. Samo wyjdzie, to wyjdzie, narazie status quo.
Czas na zmianę danych. Okazuje się, że potrzeba roku na hormonach - powaliło ziomków, ale co ja mogę. Rok mija niedługo, tak że wio z badaniami. Po co ich aż tyle?! Nie mam pojęcia.
• Kariotyp - chore pieniądze, żeby zobaczyć że mam XY (szok i niedowierzanie). Worth as f*ck, polecam każdemu.
• EEG - wracanie do domu z odciśniętym czepkiem na czole i szczęce, z włosami całymi w jakiejś paście, polecam każdemu.
• Rezonans - za pierwszym razem ok, gruszka-wołaj-na-pomoc w ręku, brak klaustrofobii, luzik. Szkoda że jak mnie wsunęli ponownie to zapomnieli wręczyć gruszkę(!), ale przeżyłam, więc chyba spoko. Lol, mam lekko krzywą czaszkę z tyłu. Pewnie dlatego lesba, even my head is not straight enough.
• Psycholog - ponoć powinno się sprawę załatwiać z milionem testów, 6+ spotkaniami i w ogóle kupą pieniędzy. Mi powiedzieli, że jak jestem uparta (byłam) to mogę przyjść i dostać prostszą wersję, ale do sądu ona nie wystarczy. Po 1 spotkaniu taką dostałam. Sądowi ponoć wystarczy. Tyle w temacie.
• Psychiatra - posrana byłam, że będzie chciał mnie znowu do psychologa wysyłać czy coś. Dostałam świstek od ręki i życzył powodzenia
• Dno oka - badanie zajęło mi 10 minut, lekarka zwyzywała sąd że w ogóle tego potrzebują, życzyła powodzenia
• Seksuolog - lekarka od początku dobrze nastawiona, nigdy nie robiła problemów, po przeczytaniu mojej autobiografii (liczącej chyba ze 3 strony A4, a potem się dowiedziałam że często jej podsyłają w 5 linijkach) brak wątpliwości.
Teraz czekam na brakujące dokumenty i otwieram sprawę. Oby rozegrała się szybko.
Poza tym rodzina - nie wszyscy zachwyceni, ale najbliższa już się pogodziła i nie ma lipy.
Inne sprawy - świetne historie. Neurolożka wszystko od ręki. Podolożka z TAKIM sercem. Kosmetyczki z TAKIM profesjonalizmem (przed i po tranzycją!) tak mniej (brwi) jak i bardziej hardcorowe wersje (laser). Medycyna pracy - pełna profeska, jeszcze zadzwoniły do innych pokoi, żeby mnie jako PANI wołali. Sklepikarki, recepcjonistki - złote kobiety. Ludzie na ulicy - zero problemu (od prawie roku). W pracy - zero problemu, uśmiechnięci, drzwi mi otwierają, radą służą. Wyglądowo? Sama się za modelkę nie uważam (eufemistycznie mówiąc), ale mam to szczęście wyglądać lepiej od Quasimodo. Sprawy miłosne? Wspomniany szczęśliwy związek z kobietą. Poza tym lekki podmuch smalcu od niektórych gości w pracy, pojedyczny przypadek półmózga który postanowił zagaić w busie - poza tym spokój.
Ja wiem, że wiele zawdzięczam rejonowi Polski. Bardzo współczuję wszystkim tym, którzy pochodzą ze wschodu - niech bogowie mają Was w opiece! (A jako, że wrzody i żądza krwi jest Wam już z góry przypisana, to polecam jednak wybrać dwóch pozostałych i skupić się na modlitwie o dobrą zmianę i trochę przyjemności na tym łez padole).
Co z operacją, pytacie? Ano nic. Dajcie znać, jak bioinżynieria pozwoli mi na otrzymanie przeszczepu działającej muszelki, czy innej brzoskwinki, bo nie uśmiecha mi się upokorzenie, cierpienie, zawód i ewentualna śmierć w gratisie. Jestem cierpliwa, poczekam. Jak trzeba będzie to i całą wieczność.
Tranzycja w Polsce to nie jest prosta sprawa. W tym kraju często prędzej dostaniesz raka jąder, niż hormony. Ale chciałabym, żebyście wiedzieli, że nie zawsze tak to wygląda. Że można mieć odrobinę szczęścia i - oczywiście nie bez kłód pod nogi ze strony państwa i swojej własnej głowy - przejść sprawę w miarę bezboleśnie. Bo zwykle się słyszy, że "2 lata czekam i nic", czy "gatekeepers", a ja tutaj sobie siedzę i piszę do was po roku czasu. I w tym okresie załatwiłam hormony, wszystkie potrzebne badania, coming out, znalazłam świetną pracę i dalej się rozwijam. A 3/4 z tego to szczęście, nie umiejętności i życzę Wam, żeby i do Was świat się w tych sprawach uśmiechnął.
K THX BYE
submitted by ThisOneTimeOnlyOK to Polska [link] [comments]


2019.08.09 15:20 FocuTelecom Praca - Programista PHP - Biuro w centrum Łodzi

Praca - Programista PHP - Biuro w centrum Łodzi
🔔 UWAGA! Praca szuka człowieka.... w Łodzi
Czy chcesz współtworzyć największe w Polsce rozwiązanie dla biznesu w branży teleinformatycznej?
Jeśli tak, to jesteś we właściwym miejscu!
📌 Poszukujemy solidnego PHP/JS Developera
📌 Stawka : 6000 – 9000 PLN netto (Umowa o pracę) // 7000-11000 netto (B2B)
📌 Biuro w centrum Łodzi
📋 Krótko o stanowisku
Współpracując z nami będziesz współtwórcą największego systemu do wielokanałowej komunikacji z klientem. Będziesz miał okazję tworzyć soft, z którego korzystają setki firm, w tym te największe na rynku. Zobaczysz, jak wygląda prawdziwy SCRUM, gdzie Product Owner rzeczywiście zna się na produkcie. Jesteś mówcą? Nie ma problemu – będziesz mógł spróbować sił jako prelegent na wewnętrznych meetupach
📋 UMIEJĘTNOŚCI, KTÓRE NAS INTERESUJĄ
✅ Bardzo dobra znajomość obiektowego PHP
✅ Umiejętność pisania i optymalizacji zapytań SQL
✅ Znajomość dobrych praktyk programowania (SOLID, YAGNI, DRY)
✅ Umiejętność testowania kodu (TDD/BDD)
📋 DODATKOWO DOCENIMY
✅ Znajomość Node JS
✅ Umiejętność kodowania w Pythonie
✅ Obycie we współczesnych frameworkach JavaScript (Vue.js, AngularJS,
ReactJS)
✅ Praktyczną znajomość REST API
✅ Wiedzę z zakresu CI/CD
✅ Kod, którym możesz się pochwalić na github/bitbucket
📋 TO CO MY MOŻEMY ZAOFEROWAĆ
✅ Najlepsze narzędzia pracy: PhpStorm, GIT, Jenkins, JIRA
✅ Zwinne 4-6 osobowe zespoły według założeń SCRUM
✅ Elastyczną formę współpracy (no prawie – na czarno nie zatrudniamy ;))
✅ Pracę w społeczności dążącej do zdobywania wiedzy: preferujemy pair programming, organizujemy meetupy, uczestniczymy w konferencjach
✅ Zakup wszelkich materiałów dotyczących rozwoju na danym stanowisku
✅ Prywatną opiekę medyczną
🔷 KONTAKT
Aplikacje w postaci CV (bez listu motywacyjnego) prosimy o przesyłanie na adres: 📩 [email protected]
♦️ Uprzejmie prosimy o zawarcie w CV klauzuli: „Prosimy o dopisanie następującej klauzuli: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie pracy dla potrzeb procesu rekrutacji zgodnie z ustawą z dnia 27.08.1997r. Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 923 ze zm.”
Informujemy, że dokumenty aplikacyjne bez oświadczenia o przetwarzaniu danych osobowych nie będą rozpatrywane. Zastrzegamy sobie prawo do udzielania odpowiedzi wyłącznie na wybrane oferty.



Programista PHP
submitted by FocuTelecom to u/FocuTelecom [link] [comments]


2019.04.12 07:57 Yaveton Obawy o Strajk (+ analiza)

Heluł, jak to mam w zwyczaju jak kładłem się spać wczoraj to zacząłem nadmiernie myśleć o wszystkim. Dosłownie. Wszystkim. I pomyślałem o strajku.
17yo, więc wydawało mi się przez pierwsze 3 dni, że fajnie, spoko, że wolne na jakiś czas, pogram sobie długo, ale od tak zacząłem rozumieć, że chuja a nie się uda.
Rząd jeśli dałby pieniądze, to inne rządowe grupy zawodowe zaczęłyby strajkować o hajs. I tu nie chodzi o to, że nie mają pieniędzy, chodzi im o samo pokazanie, że nie dadzą się byle komu zagiąć.
Jestem na utrzymaniu mamy, która jest nauczycielką. Jedyne źródło dochodu oprócz moich żałosnych 200-300zł z pracy w weekendy. Chciałbym pójść do roboty teraz, gdy mam wolne, ale brat mnie uziemia do 14, a po 13 więcej ludzi już w robocie nie potrzebują. Z tego co mi mówiła, nie dostają pieniędzy za ten strajk. I teraz zaczyna się lęk o to, że rzeczywiście strajk potrwa #Dobre2Lata i będziemy w dupie jeśli ZNP odpuści.
Oczywiście, jestem za nauczycielami, zresztą, wydaje mi się że wartościowa część polskiego internetu także jest. Jednak tutaj chciałem wrzucić trochę swoich obaw cd.

A teraz, skąd wiem, że pieniędzy na podwyżki dla tylko nauczycieli im nie brakuje?
Znalazłem to cudo. Z "Wybrane miesięczne wskaźniki makroekonomiczne" wynika, że było więcej nadwyżek w budżecie niż braków (wiersz 40-42). Teoretyczna podwyżka wszystkim nauczycielom o 500zł (będąc naiwnym o to, że coś takiego nauczyciele zaakceptują) wyniesie około 246.000.000zł. Prognoza ile zostanie pieniędzy państwu co miesiąc metodą naiwną na resztę 2019 - 6.587.400.000zł. O bardziej akceptowalne 1000zł - 492.000.000zł. Państwo MA pieniądze na nauczycieli, ale powtórzę się, nie chce pokazać słabości.

@edit: link poprawiłem bo zjebałem
@edit2: Dobra, nie ma pieniędzy, dystrybuuje nasze złocisze
@edit3: udajmy do końca świata, że nie wyskoczyłem z obliczeniami bez ich potwierdzania, a są jedynie szacunkami, oke?
submitted by Yaveton to Polska [link] [comments]


2018.11.11 18:20 Bifobe Co znajdziemy w najnowszych podręcznikach do historii [artykuł z tygodnika "Polityka"]

Adam Leszczyński
Papież i husaria wyklęta biją bolszewika
Nowe podręczniki do historii dla szkoły podstawowej mówią niemal wyłącznie o Bogu, wojnach i powstaniach. Wzmożeniu katolicko-narodowemu towarzyszy manipulacja faktami.
Reforma programów szkolnych w duchu PiS weszła w życie. Z historią jest niedobrze – rodzicom dbającym o rzetelną edukację historyczną dzieci polecałbym zorganizowanie domowych kompletów.
Przeczytałem trzy podręczniki do czwartej klasy szkoły podstawowej: Tomasza Małkowskiego (Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe); Wojciecha Kalwata i Małgorzaty Lis (WSiP); Bogumiły Olszewskiej, Wiesławy Surdyk-Fertsch oraz Grzegorza Wojciechowskiego (Nowa Era). Historia zaczyna się w czwartej klasie jako osobny przedmiot. Wybrałem tę klasę, ponieważ w propagandzie adresowanej do najmłodszych dzieci najłatwiej pokazać przesłanie polityczne władzy.
Po pierwsze: program jest przeładowany. Czwartoklasista (dziecko 10-letnie) przechodzi cały kurs historii Polski. Zaczyna się od bardzo abstrakcyjnych tematów: „co to jest historia” oraz „jak poznać przeszłość”. Trudne, zwłaszcza że sami historycy spierają się o to, czym jest historia i czy przeszłość w ogóle da się poznać, a jeśli tak, to w jaki sposób.
Potem przez chrzest Polski, Chrobrego, unię polsko-litewską, bitwę pod Wiedniem, kolejne powstania – dochodzimy do Solidarności oraz papieża Polaka. Oto droga, którą przemierza historia naszego kraju: od chrztu do papieża, poprzez bitwy i masakry. Solidarności – dziesięciomilionowemu ruchowi, który zmienił historię naszego kraju – poświęcono tyle samo miejsca co papieżowi.
Po drugie: program w 80 proc. dotyczy wojen, powstań i władców. Uczeń dowie się też co nieco o kulturze (Akademia Krakowska), nauce (Maria Curie-Skłodowska). O gospodarce mowy praktycznie nie ma – „osiągnięcia” Polski międzywojennej to jedyny moment, w którym staje się ona samodzielnym tematem. Mamy za to dużo o religii: jest ona wielokrotnie ważniejsza niż gospodarka, jeśli można oceniać to ilością miejsca w podręczniku.
Czym więc zajmowali się przodkowie? Zapytany o to czwartoklasista odpowie zapewne, że wojną i modlitwą. W przerwach między jednym i drugim mieszkali w pałacach i dworach. O tym, że 90 proc. populacji Polski przez 90 proc. jej dziejów było chłopami utrzymującymi się z pracy na roli, czwartoklasista raczej się nie dowie, a jeśli się dowie, to nie zapamięta, bowiem rozlicza się go z wiedzy o wojnach i powstaniach oraz o bohaterach – należących wyłącznie do społecznej elity.
Kult niezłomnych
Nie dowie się także – bo są o tym zaledwie wzmianki – że Polska aż do 1939 r. była zawsze państwem wielonarodowym. Osobnym tematem są Krzyżacy, ale nie jest nim Holokaust – chociaż to jedno z nielicznych wydarzeń ważnych dla historii całej ludzkości (a być może naprawdę jedyne), które miało miejsce na naszych ziemiach.
Podręczniki budują kult „wyklętych”, przy okazji zniekształcając przeszłość. Zacytujmy: „Większość Polaków nie chciała, by Polską rządzili komuniści. Niektóre oddziały dawnej AK walczyły z nową władzą. Ludzi tych nazywamy żołnierzami niezłomnymi albo wyklętymi” (Małkowski, s. 146). Nieprawda: nie tylko oddziały dawnej AK – rozwiązanej, przypomnijmy, przez dowództwo 19 stycznia 1945 r. – walczyły z władzą. Walczyły oddziały wielu ugrupowań politycznych, w tym zwłaszcza skrajnej prawicy. To jednak drobiazg. Nazwa „niezłomni” i „wyklęci” to nazwa wartościująca, ze słownika polityki historycznej PiS. Historycy z prawdziwego zdarzenia używają terminu opisowego: prof. Rafał Wnuk mówi o „podziemiu niepodległościowym”.
Prawdziwa manipulacja polega tu jednak na sprowadzeniu oporu przeciwko komunizmowi do walki zbrojnej. W jednym z podręczników wśród trzech najważniejszych świąt narodowych obok Święta Niepodległości i Konstytucji 3 maja jest Dzień Żołnierzy Wyklętych. Tymczasem głównym i najgroźniejszym dla komunistów przeciwnikiem – bo kilka tysięcy partyzantów władzy obalić nie mogło – był PSL Stanisława Mikołajczyka, który mógł pokonać ich w wyborach. Komuniści musieli je sfałszować. Główny nurt oporu przeciw władzy miał charakter polityczny, a nie zbrojny! („Walki z sowietami nie chcemy prowadzić” – pisał w rozkazie z 19 stycznia 1945 r. o rozwiązaniu AK gen. Leopold Okulicki, zachęcając do politycznego oporu).
W PRL jak w Korei
Historia komunizmu jest w podręcznikach wyłącznie historią brutalnych represji – od mordowania „wyklętych” po stan wojenny. PRL przedstawiana jest wyłącznie jako totalitarny reżim, bezwzględnie i często (to słowo pojawia się często) mordujący swoich przeciwników. Gdyby podmienić nazwy, dokładnie w ten sam sposób można byłoby opisać Koreę Północną.
Autorzy podkreślają nędzę, braki w sklepach, kolejki, drożyznę. Oto cytat: (Kalwat i Lis, s. 164): „Dodatkowo – przede wszystkim w wielkich zakładach przemysłowych – panowały bardzo ciężkie warunki pracy, a zatrudnieni tam robotnicy otrzymywali niskie wynagrodzenia. Na domiar złego rządzący co jakiś czas drastycznie podnosili ceny”. Tak, warunki pracy w zakładach często były złe, a płace niskie. Tak, rządzący co jakiś czas drastycznie podnosili ceny. Uczeń nie dowie się jednak nic o warunkach pracy w Polsce międzywojennej – gdzie warunki pracy w fabrykach były równie złe albo gorsze, a zarobki realne niższe niż przed 1914 r. Przez okres PRL poziom życia i dochody jednak rosły, chociaż wolniej niż na Zachodzie. Były powody – poza nostalgią wobec młodości – dla których miliony Polaków w sondażach po 1989 r. odpowiadały, że za PRL żyło im się lepiej. Napisałem dawno temu doktorat o strajkach w okresie „S”, opierając się m.in. na rozmowach z robotnikami. Narzekali na złe traktowanie i niskie płace w PRL, ale sytuacja życiowa wielu z nich w 2004 r., kiedy zbierałem te wywiady, była gorsza niż za komunizmu. Zabieg autorski polega w tym cytacie z podręcznika na selekcji faktów i jednostronnym opisie wypranym ze wszelkich niuansów i kontekstu. Nikt nie będzie bronił PRL, ale przedstawianie jej jako totalitarnego reżimu na miarę Chin Mao Zedonga jest zafałszowaniem historii. W II RP również zamykano opozycję do więzień, wsadzano ludzi do Berezy bez wyroku sądowego i strzelano do protestujących robotników – i to wiele razy. Tego jednak uczeń się z podręcznika nie dowie. Dowie się tylko, że wybudowano wówczas port w Gdyni, co było wielkim osiągnięciem.
Jeszcze jeden cytat o PRL (Kalwat i Lis, s. 164): „Partia komunistyczna nadzorowała działanie wszystkich organów państwowych i życie społeczeństwa. Władza kontrolowała treści pojawiające się w prasie, książkach, radiu czy telewizji. Sama za ich pośrednictwem przekazywała często nieprawdziwe informacje, podkreślała swą nieomylność oraz wychwalała sojusz łączący Polskę ze Związkiem Sowieckim”. Znów: tak, partia kontrolowała działanie organów państwowych. Była cenzura. Polacy mieli jednak także nietrywialny zakres wolności. PRL była czasem rozkwitu polskiej sztuki, kultury i literatury: Wajda i Kieślowski kręcili w PRL filmy, Andrzejewski i Szymborska pisali swoje dzieła. Tak, działo się to bardzo często wbrew władzy – ale się działo. Nie mówiąc o odbudowie kraju ze zniszczeń wojennych i powojennej industrializacji, urbanizacji i awansie społecznym związanym z przejściem ze wsi do miasta. W podręczniku PRL jest jednolicie czarną, tragiczną epoką ucisku, w której nie wydarzyło się nic dobrego. Nawet 10-latkom nie warto aż tak upraszczać.
Lolek wyzwala z okowów
Z mroków PRL wyzwolił Polaków papież. Rozdziały poświęcone papieżowi i Kościołowi w PRL stanowią we wszystkich trzech podręcznikach kuriozum. Przede wszystkim ze względu na swoją objętość i ekspozycję w treści: czwartoklasista dowie się więcej o Karolu Wojtyle niż o jakiejkolwiek innej postaci z historii Polski, włącznie z tym, że nazywano go „Lolkiem”. Ale także ze względu na stopień zmanipulowania wiedzy o przeszłości. Zacytujmy (Kalwat i Lis, s. 170): „Wielu księży zostało osadzonych w więzieniach i zamordowanych. Nie zezwalano także na budowę nowych kościołów, a religię jako przedmiot nauczania usunięto ze szkół”. Gdyby ktoś z państwa zapomniał, jak było, to przypomnę: władze komunistyczne w pierwszym okresie po wojnie rzeczywiście więziły niektórych księży. Rzeczywiście nie zezwalały na budowę kościołów – w pewnych okresach! – a religię wyrzucono ze szkół. Tyle że Kościół w PRL po okresie prześladowań bił rekordy liczby powołań kapłańskich i wybudowano setki nowych kościołów. Religię ze szkół usunięto ostatecznie dopiero w 1961 r. Miliony polskich dzieci (z niżej podpisanym włącznie) chodziły jednak na religię uczoną w salach katechetycznych i nikt im nie przeszkadzał. Manipulacja autorów polega na tym, że informację o realnych prześladowaniach – tak, one faktycznie były – rozciągają na cały okres PRL.
Historia Polski w ogóle zresztą w podręcznikach jest obszarem boskich interwencji (takich jak „Cud nad Wisłą”). My, Polacy, bronimy całej Europy przed bolszewizmem w 1920 r. i obalamy go potem w darze dla całego świata. Zacytujmy (Olszewska i in., s. 120): „Zwycięska Bitwa Warszawska ocaliła nie tylko państwo polskie. Gdyby Polacy nie zatrzymali bolszewików pod Warszawą, ich armia miałaby możliwość podbicia innych krajów i narzucenia im komunizmu”. Można w tym miejscu w części autorów tego podręcznika usprawiedliwić: to samo powtarzają dziś prezydent Duda (z okazji 15 sierpnia) i inni politycy rządzącej partii. Prawda historyczna jest jednak bardziej skomplikowana. Na zachód od nas stały znacznie potężniejsze armie od polskiej. Powstania komunistyczne w Niemczech i na Węgrzech były już latem 1920 r. stłumione, a europejska opinia publiczna doskonale wiedziała o barbarzyńskich metodach sprawowania władzy przez bolszewików oraz ich okrucieństwie. Historycy zachodni, dodajmy, nie są wcale w większości przekonani, że Polacy pod Warszawą uratowali Zachód. Uratowali Polskę przed komunizmem – to dużo (i to wystarczy, aby świętować). Wróćmy jednak do zabiegu autorów podręcznika: wątpliwą ocenę podają oni uczniom jako fakt historyczny, zinterpretowany w religijno-nacjonalistycznym duchu. Poniżej reprodukują przy tym obraz Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą”, straszliwy kicz, na którym Matka Boska w promieniach światła płynącego z chmur i z pomocą zastępów anielskich pozwala Polakom pokonać czerwone azjatyckie hordy.
Wałęsa? Kto to?
W jednym z trzech podręczników, które przeczytałem – wydawnictwa Nowa Era – widać wyraźnie także wysiłek zmarginalizowania postaci Lecha Wałęsy. We wszystkich obok Wałęsy pojawia się Anna Walentynowicz – co może stwarzać wrażenie, że była osobą o równym Wałęsie statusie (nie była). W rozdziale „Solidarność i jej bohaterowie” (s. 146) uczeń ogląda infografikę, na której obok siebie umieszczono zdjęcia Walentynowicz, Wałęsy i Andrzeja Gwiazdy. O Wałęsie czyta: „Lech Wałęsa podpisał w imieniu strajkujących porozumienia z władzami komunistycznymi. Kilka miesięcy później został przewodniczącym »S«. […] Stał się symbolem pokojowej walki o prawa zwykłych obywateli”. To jest oczywiście prawda, ale nigdzie z tego podręcznika uczeń się nie dowie, że to Wałęsa był niekwestionowanym przywódcą zarówno strajku w Stoczni Gdańskiej, jak i całej Solidarności, a potem został demokratycznie wybranym prezydentem wolnej Rzeczpospolitej. Szczęśliwie ta informacja znalazła się w dwóch pozostałych podręcznikach.
To tylko wybrane przykłady – z bardzo wielu. Jak widać, autorzy i autorki podręczników nie kłamią wprost, ale bardzo jednoznacznie zniekształcają przeszłość. Robią to przede wszystkim, wyrywając fakty z kontekstu, przemilczając inne i podnosząc prawdziwe wydarzenia – takie jak mordowanie księży w PRL – do rangi zasady, jak gdyby morderstwa na księżach opisywały całokształt stosunków władzy z Kościołem. Efektem jest wizja XX w., w której nieskalany naród polski walczy ze złym komunizmem o niepodległość pod przewodnictwem Kościoła. Nic więcej tam nie ma. Jest to wizja rodem z bogoojczyźnianych książeczek dla dzieci, które pisywał dzisiejszy prezes IPN dr Jarosław Szarek zanim został prezesem i które stanowią główną część jego dorobku. Husaria wyklęta pod dowództwem Jana Pawła II szarżuje na bezbożnych komunistów: oto streszczenie tej historii, której prawdziwym celem oczywiście jest wychowanie kolejnych pokoleń wyborców katolicko-narodowej prawicy. Kiedy PiS odejdzie, jednym z pierwszych zadań dla nowej, demokratycznej władzy będzie odwyk od tej propagandy i przywrócenie przeszłości prawdziwych proporcji.
submitted by Bifobe to Polska [link] [comments]


2018.08.10 09:59 Gazetawarszawska Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie?

Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie?
https://preview.redd.it/p4g39vcn28f11.png?width=1149&format=png&auto=webp&s=32503108b32825fda6b642477ddb6e5188105878

Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie?

OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 08 AUGUST 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie?
Biorąc pod uwagę rozwój sytuacji wśród „ruchów narodowych” w Polsce, pytanie to nie jest retoryczne, ale wyraża ono stan faktyczny – Polska 2018.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1676-zydowskie-chmury-nad-marszami-niepodleglosci-czy-onr-bedzie-palowac-polskich-antysemitow-na-zydowskie-zlecenie
Ostatnie wydarzenia związane z uzewnętrznionym terrorem żydowskim w dniu 1 sierpnia 2018 w Warszawie w postaci blokady przemarszu „pochodu Powstania” dają przesłanki do takiego osądu. „ONR”- owskie pałowanie z nakazu ambasady Żydaera w Warszawie, czy też - co gorsza - skutkiem własnej poprawności politycznej od dawna wisi w powietrzu.
Sama blokada tego przemarszu to rezultat wojny hybrydowej, hybrydowego terroru żydowskiego na Polakach, dokonanego również rękami samych organizatorów „ONR” i im podobnych – a to na zasadzie zwykłej ustawki. Bo „ONR” jest pod kontrolą żydowską. Ustawka związana z marszami w Warszawie jest aż nadto widoczna i to już od lat, a ojcem chrzestnym, czy zwiastunem takiego rozwiązania był żyd Wildstein.
📷
https://vod.gazetapolska.pl/697-rozmowa-niezalezna-dawid-wildstein
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1634-bezczelnosc-zydowska-zyd-bedzie-prowadzil-marsz
W Polsce jest symptomatyczne, bardzo łatwo rzuca się w oczy to, że szeroko rozumiane organizacje i jednostki: „ruchu narodowego”, „prawicy”, „nacjonalistów”, „walki z lewactwem” etc. pod płaszczykiem takiej to „nacjonalistycznej” retoryki chodzą na krótkiej smyczy interesów żydostwa. Rzecznicy tych „narodowych” stworów zarzekają się sumiennie, że nie są antysemitami, obecność żydowska w Polsce nic im nie szkodzi, chcą dla żydów sprawiedliwości, godności, no i sympatyzują z Izraelem, który według nich jest naszym cywilizacyjnym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie. Chełpią się nawet tym, że w przedwojennym ONR było wielu żydów, i ONR tępił antysemityzm, i to do spółki z sanacją, a ONR-wców, deklarujących antysemickie poglądy, zamykano w więzieniach. Kultowym osiągnięciem ONR-u ma być śmierć Mosdorfa w Oświęcimiu, w obronie żyda przed strażnikiem obozowym (nazistą).
Wojna hybrydowa stosowana przez żydowskiego okupanta w Polsce polega między innymi na stworzeniu, w kraju i wśród Polonii w świecie, różnych „polskich” organizacji, które jako aktywne w różnych płaszczyznach społecznych działają pod pełną kontrolą Mossad-u. Nawet jeśli nie wszystkie lokalne, oddolnie powstające komórki są kontrolowane, to jednak gdzieś w którymś miejscu, w imię jedności organizacyjnej, muszą się podporządkowywać innym, w których ta kontrola ma miejsce. Tak było w przypadku oddolnie powstającej Ligii Polskich Rodzin, na której czele ostatecznie stał ...R. Giertych, obecny "adwokat" PO. Dzięki temu „dwustronna” gra polityczna, walka, każda awantura uliczna jest faktycznie jednostronna – ustawiona i zawsze kończy się na grze do jednej bramki. Do polskiej bramki.
Najwidoczniejszym przykładem tego systemu jest układ rządu i opozycji. Gdzie rząd stara się jak może, ale ciągle się to nie udaje, bo opozycja nie śpi i przeszkadza. Tak jest to bezustannie od czasu Okrągłego Stołu. Ale te ostanie rządy PIS są już absolutnym majstersztykiem filosemickiej obłudy, zdrady stanu, rasizmu, żydowskiego łupiestwa i sabotażu Państwa dokonanego przez sam rząd. Gdzie rządowe zapotrzebowanie na destrukcję ze strony „opozycji” jest aż tak duże, że PO – opozycja - nie daje rady z realizacją tego zapotrzebowania, więc rząd PIS pomaga jak może i uprawia autosabotaż. Przykładem tego jest np. Komisja Wenecka, którą zaprosił do Polski rząd żydówki Szydłowej, a to tylko bardziej jaskrawy przykład, bo jest cały szereg innych mniejszych organizacji sabotażowych, które są organizowane, finansowane, chronione przez rząd RP. Zupełnie ostatnim przykładem jest nietykalność bandytów, najemników, terrorystów KOD, którzy są chronieni przez policję, a tak skutecznie, że niedawny „ukrainiec”, który popychał i atakował policję przez wiele dni nie został odnaleziony. A kiedy się już odnalazł - wnuk żyda, ubowca Jerzego M. Modlingera - to okazał się być etatowym zatrudnionym w TVP u żyda Kurskiego. Żyd z żydem, żydowi, dla żyda …etc, …zawsze….nawet kiedy ci żydzi afiszują się tym, że stoją po przeciwnej stronie barykady.
Sami organizatorzy marszu Niepodległości, różnych „ONR” czy ruchów narodowych to najczęściej prości spadkobiercy żydowskich organizacji narodowców fasadowych: ZChN czy LPR. Organizacje te powstały w Polsce w 1989 roku na trupie niedoszłego Stronnictwa Narodowego - jako próby jego reaktywacji w Warszawie. Reaktywacja ta nie udała się z powodu rozbijactwa politycznego – sabotażu – ze strony takich polityków, jak W. Chrzanowski, M. Giertych czy A. Macierewicz.📷
Przypomnijmy, że zaraz po Okrągłym Stole powstała myśl reaktywacji w Polsce Stronnictwa Narodowego. Po II WS Stronnictwo Narodowe, niesłusznie nazywane londyńskim, miało swoją siedzibę w W. Brytanii i z stamtąd prowadziło, co prawda ograniczoną, działalność polityczną – ale zachowało ciągłość prawną. Stronnictwo Narodowe (londyńskie) było i pozostaje jedynym tożsamym organizmem politycznym mającym prawo do nazwy – a to jako legalny twór polityczny o zachowanej ciągłości statutowej Stronnictwa Narodowego przedwojennego, Romana Dmowskiego (Tadeusz Bilecki był prezesem - 1939). Zamysł reaktywowania Stronnictwa Narodowego w Warszawie zrodził się w 1989, zaplanowano go tak, aby dokonać scalenia ze Stronnictwem Narodowym – w Londynie – prezesem był Antoni Dargas.
Na kongresie inauguracyjnym w Warszawie w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej w roku 1989 do takiej zaplanowanej reaktywacji Stronnictwa jednak nie doszło. „Ojcem reaktywatorem” był Wiesław Chrzanowski ze swoim cichym mentorem Antonim Macierewiczem, którzy to dwaj tak kręcili obradami zjazdu założycielskiego, że duża część zwolenników Stronnictwa Narodowego – nawet przedwojennych członków SN – zniechęcona, opuściła obrady, a ci, którzy pozostali na tych obradach - proklamowali ZChN.
Niemal równocześnie Maciej Giertych założył „Stronnictwo Narodowe” w Warszawie. M.Giertych miał wybitnie niechętny i pogardliwy stosunek do legalnego Stronnictwa Narodowego w Londynie i zwykł prowokacyjnie pytać: „a kogo oni reprezentują, skoro nie mieszkają w kraju?”. Giertych uważał, że skoro on „mieszka w kraju” to ma większe prawa niż londyńscy emigranci. Skończyło się tak, jak się skończyło, podobnie jest z redakcją „Myśl Polska”, która nie ma nic wspólnego z "Myślą Polską" w Londynie i jest już otwarcie redakcją tuzinkowych złodziei, którzy kradną prawa autorskie do zdjęcia Jędrzeja Giertycha.📷
Redakcja ta jest tak bezczelna, że nawet nie odpowiada na maile z wezwaniem do usunięcia fotografii Jędrzeja Giertycha, do którego nie ma praw. A o jakiejkolwiek kontynuacji ideowej też nie może być mowy.
Podobnie jest z innymi organizacjami post-historycznymi w III RP.
Szczególnie ta nazwa - ONR - nie jest używana legalnie przez obecny „ONR”, bo nie ma na to jakiegokolwiek nadania od żadnego, autentycznego funkcjonariusza ONR. A faktycznie, jest nawet absolutnie przeciwnie, bo w sądzie rejestracyjnym jest zadeklarowane oświadczenie mówiące, że obecne „ONR” odcina się od ONR. Zatem „ONR” nie jest ONR-em i nazwę tę używa nielegalnie, a to podobnie z symbolem - mieczem Ruchu Narodowo-Radykalnego Falanga.
W świetle tej antynarodowej kultury reprezentowanej przez te „nacjonalistyczne”, „prawicowe” organizacje i portale trzeba podkreślić ich wyzucie z polskiej i europejskiej tradycji, czy cywilizacji.
Autentyczne polskie organizacje historyczne: Liga Narodowa, Stronnictwo Narodowe, ONR, OWP, Falanga, czy liczne związki chrześcijańsko-narodowe miały – mimo wzajemnych napięć i sporów – charakter pronarodowy, prospołeczny i negowały walkę klas. O ile nikt tam nie popierał socjalizmu czy lewicowości, to nigdy nie wykluczał ze społeczności innych Polaków. A co obecnie jest to nagminne w Polsce pod hasłem zwalczania „lewactwa”. A to szczególne Dmowski nigdy nie pozwoliłby na akcentowanie wykluczania ze wspólnoty narodowej „innych” Polaków. I takie hasła „raz sierpem raz młotem czerwona hołotę” nie mogły mieć miejsca u Dmowskiego, czy wśród faszystów. Dmowski autentyczny geniusz pióra politycznego, którego pisma są wzorem klarowności kunsztu pisarstwa społecznego, zawsze podkreślał, na koniec swoich wywodów, że inni może mogą myśleć inaczej niż on sam. Dmowski, przez jakiś czas, miał gospodarstwo rolno-produkcyjne i do personelu tam zatrudnionego zawsze zwracał się „per Pan”, a nigdy nikogo nie „tykał.”
Ale to było tak jedynie na płaszczyźnie narodowej i społecznej. Na płaszczyźnie żywiołów obcych germaństwa i żydostwa nie było już takiego wersalu. Szczególnie żydostwo było surowo tępione tak słowem, jak i ramieniem. Żaden ONR nigdy nie oddałby jakiegokolwiek honoru „Mosdorfowi”, który walczył i poległ w obronie żyda! Żaden faszysta czy ONR-owiec nigdy nie szczułby ani na Francuza, ani na Niemca w ich wojnach z żydami, jak to widać i słychać obecnie wśród tych „prawicowców” ONR-ców, czy kawiarnianych faszystów publikujących na YT, którzy jak tylko mają okazję, to podkreślają, że są i dobrzy żydzi - żydzi polscy patrioci. Co jest absolutnym przeciwieństwem postawy Adama Doboszyńskiego, który mówił i planował wyrzucenie żydów z Polski, a to bez dyskusji o tym, czy są dobrzy, czy źli.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/81-adam-doboszynski-list-do-zyda
Jest zastanawiajcie to, że organizacja „ONR”, tak wyraźnie pozbawiona poparcia społecznego, nie prowadząca jakiejkolwiek pracy ideowo-politycznej, tak nagle staje się głośna. A to, że akurat jest to nagłośnienie negatywne, przez media poprawności politycznej, jest jedynie dodatkową reklamą – bo niczym innym. Bo jest przecież wiadome, że te żydowskie media wiedzą, że najlepszą formą walki z przeciwnikiem jest zamilczenie jego obecności. Dziwne, że w przypadku „ONR” metoda ta nie jest stosowana.
Nagle w otoczeniu „ONR” pojawili się tacy aktywiści jak Jacek Międlar i Roman Kneblewski, którzy jako księża „nacjonaliści” ustanowili patronat nad tym „nacjonalizmem”. Tu też trzeba przywołać Dmowskiego, który słowa „nacjonalizm” nie zwalczał, ale był wysoce powściągliwy w jego stosowaniu.
Znamienne zatem jest to, że tak Kneblewski, jak Międlar i inni tak wałkowali ten „nacjonalizm” na lewo i prawo. To łącznie z podążaniem za nurtem prymitywnej, doraźnej hasłowości, a żadnej pracy ideologicznej, której nie było i chyba nie będzie. I wyszło szydło z worka dość szybko, Międlar zaczął propagować księży „gotowych umrzeć za każdego żyda”, a Kneblewski zaczął głosić na YT konieczność przyjęcia do Polski żydów – „nawet gdyby mieli nam ponownie szkodzić”!
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1316-wilki-w-owczej-skorze-ex-ks-kneblewski
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/910-syndrom-sztokholmski-ex-xiedza-miedlara-czy-agenturalna-ustawka
Kiedy zatem mamy tyle zmyłek, fałszywych flag, to należy postawić pytanie:
Kto faktycznie organizował marsz 1 sierpnia 2018 i kto za tym stał? Jaki jest prawdziwy cel takiego pochodu?
Bezczelność i bezmyślność Ewy Gawor z Ratusza musi być jakoś usytuowana w szerszym aspekcie i jej zachowanie oraz oświadczenia mogą odsłonić rąbka tajemnicy.
Sprawdźmy zatem, kto organizował marsz! Bo nie jest do końca jasne to, jaka organizacja była organizatorem marszu Powstania w dniu 1 sierpnia 2018 od Ronda de Gaulle,a do Placu Zamkowego.
Ale okazuje się, że pismo Ratusza (Ewa Gawor) o rozwiązaniu zgromadzenia zostało skierowane do „Pana Michała Jelonka” i jako takie chyba coś wyjaśnia, coś odwrotnego – to nie była organizacja.
DECYZJA NR WV/5310/ZG/1 /2018
Na podstawie art. 20 ust 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r - Prawo o zgromadzeniach (Dz U. z 2018 r. poz 408. z póżn zm.). w dniu 1 sierpnia 2018 r, o godzinie 17.27:
1) rozwiązuję zgromadzenie zorganizowane przez Pana Michała Jelonka w dniu 1 sierpnia 2018 r w Warszawie, w godzinach 17 00 - 19 30. z planowaną trasą przejścia ulicami: Al. Jerozolimskie. Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście do placu Zamkowego
2) decyzji nadaję rygor natychmiastowej wykonalności.
UZASADNIENIE
W dniu 2 lipną 2018 r. do Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy wpłynęło zawiadomienie Pana Michała Jelonka o zgromadzeniu zwołanym w dniu 1 sierpnia 2018 r na rondzie Dmowskiego w Warszawie, z planowanym przemarszem Al. Jerozolimskimi i ulicami: Nowy Świat Krakowskie Przedmieście i Miodową do pl. Krasińskich. Zadeklarowano w nim udział 20 000 osób. Celem zgromadzenia miało być „upamiętnienie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego"
W związku z tym. iż na pl. Krasińskich w Warszawie wcześniej zostało zgłoszone inne zgromadzenie, a ul. Miodowa i ul. Senatorska są w trakcie remontu całkowicie uniemożliwiającego przejście trasą wskazaną w zawiadomieniu w dniu 9 lipca 2018 r.
Czyli – w świetle decyzji Ratusza stroną marszu jest osoba fizyczna, a nie osoba prawna.
A więc to wielkie zgromadzenie, tak pod względem formowalno-prawnym, ideowym, honorowym, i społecznie rozpoznawalnym szło pod patronatem „Pan Michał Jelonek z Warszawy,” czyli jednej osoby fizycznej. Tak więc osoba fizyczna „Michał Jelonek” jest stroną konfliktu z Prezydent Warszawy, która jest osobą prawną. A gdzie „Prezydent Warszawy” jest reprezentowana przez urzędnika Ewę Gawor, która wykonała bezdyskusyjnie nakazy Danielsa, i to z tego powodu nie potrafiła uzasadnić decyzji o rozwiązaniu marszu.
Bo faktycznie, Gawor powinna przyznać tak jak Aazari po skandalu w Oświęcimiu – że szef (Netanyahu) tak kazał. Gawor powinna wykręcić się od odpowiedzialności i powiedzieć również: że szef Daniels tak kazał. A więc problem rozwiązania marszu to konflikt: naczelnik Daniels versus Michał Jelonek.
I zauważmy dodatkowo, ta sytuacja zablokowania marszu, w aspekcie oszustów fałszywych flag jest identyczna ze „sprawą Rybaka” tj. spalenia jakiejś kukły tekturowej - rok 2015, we Wrocławiu, która później okazała się żydem.
„Sprawa Rybaka” to jakiś klasyk ujawniający inwigilację środowisk narodowych przez Mossad, prostytucję polskiego rządu czy korupcję sądów i trzeba się nad tym chwilę pochylić.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnaHYPERLINK "http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/463-sprawa-piotra-rybaka-onr-mossad-szydlo"e/463-sprawa-piotra-rybaka-onr-mossad-szydlo
Była to poważna prowokacja Mossd`u - perspektywiczna, logistycznie skomplikowana, bo skierowana na późniejszą wizytę Beaty Szydłowej w Żydaerze, aby tam przed Netanyahu, w osobie premiera RP przeczołgać Polaków i posłusznie udokumentować walkę polinu z antysemitami.
Rybak dostał za tę prowokację 10 miesięcy więzienia, która to kara została później moderowana przez praczy sądowych na trzy miesiące.
Ale w kontekście blokady marszu 1 sierpnia 2018 w najwyższym stopniu jest istotne to, że demonstracja we Wrocławiu w roku 2015 była zaaranżowana przez „ONR”, który tak wymownie afiszował się w Warszawie 2018.
📷
W 2015 roku P. Rybak miał spalić jakąś tam flagę – tak było umówione, ale w rezultacie spalił jakąś tam kukłę podmienianą mu w ostatniej chwili. Kukła została spalona, a razem z nią jedyny dowód – co istotne - rzekomego jej żydostwa w postaci obrzezania na prąciu tej kukły– brak napletka. Co gorsza oskarżenie opierało się na zeznaniach świadków - żydów, którzy nie byli nawet obecni na miejscu zbrodni, ale widzieli zapis video, lub jednie słyszeli o takim zdarzeniu. Żydzi ci dali potem przed sądem dowód ze swojej trwogi i to było podstawą do skazania podpalacza Rybaka na karę więzienia. Czyli była to miniatura „holokaustu”, wersja Soah-Nano, gdzie w wersji wielkowymiarowej żydzi słysząc coś o masowych zbrodniach Drugiej Wojny Światowej podszywają się pod ofiary innych narodów, jako rzekomo ci, którzy „cudownie przeżyli” komory gazowe. Jeżdżą teraz po świecie, kłamią i oszukują, mnożą swoje „cierpienia” i ilości „niewinnych ofiar” – żydów oczywiście, których było 6 milionów, a co jest udowodnione, bo gwiazda dawidowa ma sześć rogów, czyli po milionie żydów na jeden róg.
Najistotniejsze w tym narastającym problemie anonimowości organizacji „patriotycznych” jest to, że tenże „ONR” nigdy sprawy Rybaka nie wyjaśnił, nigdy nikogo nie ukarał, nigdy nie wprowadził jakichkolwiek zmian organizacyjnych lub personalnych w związku z tym poważnym bezprecedensowym wyrokiem – rytualnym sądowym poniżeniem Polski przez żydów. Organizacje sojusznicze, jak i „narodowe” portale nie domagają się od „ONR” przeprowadzenia dochodzenia i złożenia wyjaśnień.
A podobnie jest z innymi przestępczymi wydarzeniami, np. z poprzednich marszów niepodległości. Jest symptomatyczne, że „nacjonaliści” czy „patrioci” bardzo dziwnie i wybiórczo traktują określone problemy i wszędzie tam, gdzie tylko pojawi się problem bezpośrednich interesów żydowskich, to nacjonalistów dziwnie nie widać. A jeżeli już są, to wysługują się żydom, bo szczują na inne narody np. Francuzów, za to, że ci nie bardzo chcieli walczyć przeciwko Niemcom, a i pomagali Niemcom wywózce żydów z Francji. Nacjonaliści widocznie muszą uważać, że Francuz musi pokornie godzić się na żydowski garb, a najlepiej, gdyby chwalił się swoim Ulmem.
Pomyślmy! Daniels nakazał zniszczenie jakichkolwiek znaków antysemityzmu i ksenofobi na marszach (i nie tylko tam). Dodatkowo, Polska ma żyda z Ameryki, który 11 listopada 2017 schował się w łazience ze strachu, że antysemici idą po niego. Sprawa tej żydziej kryjówki jest głośna w świecie, prawie tak jak Jedwabne. Wszystko to razem ukazuje ogromny potencjał negatywny i zapowiada prowokację na Marszu w listopadzie.
Zachodzi zatem pytanie: Jaką to formę prowokacji lub terroru żydzi przygotowali na 11 listopada 2018? Czy będą zabijać samych siebie, czy tylko Polaków?
Kto będzie mięsem armatnim, kto zamachowcem i jaką formę swojej beneficjencji zaplanowali żydzi?
Czy będą to jedynie aresztowania antysemitów, czy też rząd utworzy zony bezpieczne dla żydów, a więc takie mini-Izraele w polin: Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk, terytoria przygraniczne, Śląsk, Lubelszczyzna i Podkarpackie, Pomorze, etc. które otrzymają zwiększane uprawnienia samorządowe, a w ramach tego sformułuje się prawa „mniejszości” do szczególnej ochrony policyjnej. I te „mniejszości” w ramach wdzięczności i przezorności utworzą żydowskie getta, gdzie żydzi będą mogli osiedlać się i modlić się bezpiecznie.
Nie są to żadne wariactwa – tak żydzi skolonizowali Palestynę, a tam nigdy nie było tylu zdrajców co w Polsce.
Nasuwa się bardzo ważne pytanie:
- Na ile to….. w marszu „Pana Michała Jelonka” z dnia 1 sierpnia 2018 roku jest udziałów „ONR”, „Ruchu Narodowego”, „Marszu Niepodległości” i pozostałych organizacji, których ludzki wzrok nie ogarnie?
Nasuwa się drugie bardzo ważne pytanie:
- Na ile to w Marszu Niepodległości 11 listopada 2018, którego organizatorami będą: „Pan Michal Jelonek”, „ONR” - od palenia kukieł Rybaka, „nacjonaliści”, „faszyści” i „ksenofobi”, którzy – w jakiej to formie organizacyjnej stawią czoła Mossadowi, policji polin widocznej 1 sierpnia, no i Danielsowi.
Czy marsz będzie ponownie zablokowany przez idiotkę Gawor? Czy będzie to zwykle rozpędzenie przez rozhisteryzowany Ratusz, czy będzie to masowy zamach żydowski na uczestnikach Marszu.
Tyle było prób zablokowania Marszu, tyle razy strzelano z broni gładkolufowej, straszono podpalonym mostem.
Co będzie teraz?
Czy tam w tych partiach czy ruchach „nacjonalistów” jest rzeczywiście jakaś ideologia narodowa polska, czy też to jedynie bękarty Wildsteina i Doroty Kani. Które to pacany raz do roku pomagają żydom w wyprowadzaniu Marszu Niepodległości na Pragę, zamiast odwrotnie – wprowadzić marsz gwiaździsty demonstrantów z całej Polski na Centrum Warszawy.
Jest to pytanie, którego osnową ideologiczno-systemową nie są idee narodowe, bo ich nie widać i nie słychać, ale są za to liczne deklaracje i wypowiedzi osobników widzianych na czele marszu (żydków), liderów, którzy bardzo gorliwie debatują nad motywami decyzji Ewy Gawor: Czy koszulka była faszystowska, czy sierp i młot były przekreślone, czy był antysemityzm etc. etc. A więc autocenzura, czy syndrom sztokholmski.
To nie jest błahe! To nie świadczy jedynie o pustce umysłowej tych wodzów, ale i o tym, że pustka ta będzie zagospodarowana przez żydów! Jest to bardzo groźne, bo liderzy ci dokonują bardzo niebezpiecznego i szkodliwego w skutkach procesu nadmienianej autocenzury, syndromu sztokholmskiego czy propagowania tolerancji wobec żydów.
Gorzej nawet, oni tymi dyskusjami i usprawiedliwianiem się, podkładają się żydom i są otwarcie gotowi na:
Nacjonalizm – tak, antysemityzm- Nie.
Czyli nastąpi surowa cenzura marszu, obostrzenia wszelkiego typu, no i nie wiadomo w jakim kierunku, i o jakiej porze ten marsz ma maszerować.
+
Jest jeszcze trochę czasu i można powołać alternatywne zespoły marszu niepodległości.
Polska jest jedna i dla wszystkich Polaków, ale tylko dla Polaków. Marsz musi iść w ciągu dnia – a nie po nocy i musi mieć swój cel dojścia w ścisłym Centrum Stolicy.
Kryterium zebrania i marszu ma być jedność narodowa z surowym, wykluczeniem żydów, a bez wprowadzania napięć ideologicznych, partyjnych. Nikomu nie wolno narzucać haseł ani tym bardziej zakazywać wypowiedzi, symboliki czy sposobu stawiania kroków. Polskość to znaczy wolność, powściągliwość i szacunek do innego Polaka z przyjaźnią wobec innych narodów, ale do narodów, narodów faktycznych, osadzonych w swojej historii, a nie sztucznych zlepków, zbrodniczych, wyuzdanych, dokonujących najazdów na nasze zimie i domagający się tolerancji z naszej strony. Regulacja naszych norm i zachowań przebiega właśnie według takich kryteriów.
Darcie mordy z okrzykami „duma, nasza narodowa duma” czy „raz sierpem, raz młotem….” Nie leży nam do smaku, to szczególnie, kiedy to ci silni w gębie krzykacze są nieodpowiedzialni czy nieudolni i nie potrafią poprowadzić czoła marszu tak jak zaplanowano, bo jest to nasza narodowa godność i ogólnie rozumiane bezpieczeństwo przemarszu.
Blokada marszu 1 sierpnia 2018 ustanowiła na stałe poniżające kryteria narzucone Polakom (tamtym organizatorom) przez Danielsa. Te nieudaczniki stojące za organizacją tamtego bałaganu pójdą tylko w jednym kierunku: na autocenzurę marszu 11 listopada. Wszystko będzie zakazane, wszystko tak, jak Daniels nakazał. Ten, który nie podda się dyscyplinie będzie pałowany, pałowany przez „patriotów” – tak będzie.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/538-wojna-marszu-niepodleglosci-a-zydzi
Trzeba zatem, jak napisano powyżej, poprowadzić własny marsz, ale który musi przejść blokady policji i bandytów i dojść do celu.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
08-08-2018
+++
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/178-kalendarium-konfliktu-oswiecimskiego
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/93-wolniewicz-lewactwo-izrael-czyli-ciszej-nad-ta-trumna
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/32-terror-zydowski-w-polsce-marsz-zywych-2014
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/339-k-cierpisz-jakim-agentem-byl-abp-s-wielgus-a-jakimi-i-czyimi-agentami-sa-bracia-kaczynscy
https://gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/1522-adam-doboszynski-ekonomia-krwi-i-obce-agentury
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/81-adam-doboszynski-list-do-zyda
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1643-cala-tresc-decyzji-o-rozwiazaniu-marszu-powstania-warszawskiego
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/214-zydzi-rozpoczeli-zamach-na-polske
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/230-to-zydzi-porwali-i-zamordowali-delegacje-do-katynia-w-dniu-10-kwietnia-2010
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.04 10:41 throwaway_londyn Jednodniowa dostawa, która zajmie co najmniej osiem dni

Zamówiłem sobie coś z Amazona z "one-day delivery." To był początek moich problemów.
Zamówiłem we wtorek wieczorem, miało przyjść w czwartek. Zamiast tego we środę dostaję informację, że paczka będzie dzisiaj. No to zostałem w domu i czekam. Dostałem ładny śledzacz przesyłki, pokazuje gdzie jest kurier i kiedy będzie. Siedzę sobie, patrzę w śledzacz i nadchodzi ten moment - jestem następny. Czekam aż dojedzie. Domofon dzwoni. Ekscytacja sięga zenitu.
Schodzę na dół, a tam pan stoi z paczką. "Hello, is it for me?" - zagajam. Na co pan odpowiada, że chciał zostawić paczkę dla sąsiadki bo jej nie ma. "Are you sure there's nothing for me as well?" - pytam lekko zdezorientowany. Czyżby śledzenie przesyłki mnie oszukało? Pan wygląda na jeszcze bardziej zdezorientowanego niż ja, sprawdza paczki w swoim przenośnym komputerku i mówi, że nic nie wie o żadnej paczce do mnie.
Odbieram paczkę dla sąsiadki i wracam do siebie. Czekam. Śledzenie pokazuje "niestety kurier musi zrobić jeszcze kilka dostaw i na pewno do Ciebie przyjedzie." Czekam. Nadchodzi wieczór, potem późny wieczór. Siedząc na kanapie dostają maila. "Unsuccessful delivery attempt" - podobno nie było mnie w domu. Nic straconego, kliencie, nie ma sprawy, że Ciebie nie było, spróbujemy jutro.
Następnego dnia rano muszę podjąć decyzję czy iść do pracy czy zostać. Piszę więc do obsługi klienta i pan mi odpowiada, że jest "positive" że dzisiaj będzie na pewno. Przed 20. Tylko muszę cierpliwie poczekać. No to... zgadliście, czekam. Mija 14, 15, 16... staję się coraz bardziej przekonany, że znowu nic nie przyjdzie. Nadchodzi 17, domofon znowu dzwoni. Jednak miał rację! Paczka!
Biegnę na dół, w drzwiach stoi pan z czterema paczkami. Jest szansa! Witamy się i pyta mnie czy przyjmę cztery paczki dla sąsiadki... Wracam i łączę się znowu z obsługą klienta. Pani mi mówi, że niestety, ale moja paczka nie zostanie doręczona dzisiaj i w sumie to nie wie kiedy zostanie doręczona. Niestety nie ma żadnej daty. Nieważne co kolega powiedział, paczki nie będzie. Może mi dać miesiąc Prime za darmo. Wiecie, tego dzięki któremu mam jednodniową dostawę. Podziękowałem.
Następnego dnia, a konkretnie wczoraj, rano znowu piszę do obsługi klienta. Tym razem pan pisze, że dzisiaj to już na pewno. Paczka jest z kurierem. Dostarczają do 20. Na pewno. Nawet poda im mój numer telefonu to kurier zadzwoni z dokładną godziną!
No to zostałem w domu trzeci dzień z rzędu. Czekam. Znowu mijają kolejne godziny, nadchodzi 17:30. Nikt nie dzwoni. Piszę do obsługi klienta czy na pewno przyjdzie, bo chciałbym wyjść z domu, w którym temperatura sięga 32 stopni. Na pewno zostanie dostarczone, pan jest znowu "positive." No to czekam. Tym razem rzeczywiście sytuacja była inna. Kurier się w ogóle nie pojawił.
20:20. Napisałem do obsługi klienta. Pani mi napisała, że paczka nie dotrze dzisiaj do mnie "for some reasons." Dokładny cytat. Zamiast tego dotrze do mnie... we środę. Tak, 9 dni po zamówieniu produktu z "one-day delivery." Spojrzałem na stronę z zamówieniem i piszę, że na stronie z zamówieniem data została właśnie zmieniona, ale jest teraz napisane, że zostanie dostarczone do wtorku. Nie we środę. Pani oferuje mi miesiąc Prime'a za darmo...
Na razie koniec historii. Czekam. Jak przestanę się odzywać, to znaczy, że wciąż czekam.
submitted by throwaway_londyn to Polska [link] [comments]


2018.08.03 14:02 SoleWanderer Krystyna Janda Ona się za nas modli, czyli pani Honorata

Mówiłam, że chciałabym napisać książkę o moich gosposiach. Nigdy jej nie napiszę, ale pani Honorata na pewno godna jest książki.
Spotkałyśmy się na dwa dni przed moim pierwszym ślubem, w kościele. Ona - biednie ubrana, wiejska, stara kobieta ze śmiesznie zadartym nosem (perkatym, jak potem zawsze mówiła), ja - studentka III roku PWST, przerażona, że za dwa dni wyprowadzę się od rodziców i będę musiała rozpocząć samodzielne życie.
Zapytałam, dlaczego płacze. Odpowiedziała, że była dwanaście lat u krewnych, wychowała im dzieci, teraz jest już niepotrzebna, a na wieś wrócić nie może, bo oddała gospodarstwo wychowankowi, który jej nie chce. Słowem - nie ma gdzie się podziać.
Bez namysłu zaangażowałam ją jako gosposię i przyprowadziłam mamie do domu. Miała nocować u moich rodziców (pod Warszawą) i dojeżdżać codziennie rano do naszej małej, wynajętej kawalerki. Robić zakupy, gotować, sprzątać i na noc wracać znów do rodziców.
Wszyscy patrzyli na mnie przerażeni. Wyglądała bardzo biednie, nikt nie rozumiał, co mówi, bo mówiła najczystszą, najpiękniejszą gwarą z Tarnowskiego, a ja, dziwnie spokojna, czułam, że jest to jedna z najsłuszniejszych decyzji w moim życiu.
I tak się zaczęło moje dwunastoletnie życie z Honoratą. Dzięki niej bezpieczne, dzięki niej radosne, dzięki niej spokojne, dzięki niej, dzięki niej...
Dziś wiem, że po moich najbliższych była dla mnie najważniejszym człowiekiem, a spotkanie jej należało niewątpliwie do najszczęśliwszych przypadków w moim życiu.
Byłam zawsze ja, ona i moje dziecko. Mężowie, rodzina, przyjaciele, znajomi byli w jej oczach wrogami. Była ona i ja, ona mnie broniła, uważając, że wszyscy poza nią mnie krzywdzą i chcą wykorzystać.
Mówiłam do niej zawsze: "pani Honorato"; a ona do mnie - "ty", podobnie jak do wszystkich naszych znajomych. O moich mężach mówiła "ón". Wchodziłam do domu i od razu otrzymywałam poufną informację szeptem:... ón śpi, ónego nima, ón ma gościa ... "ón" - wróg, obcy, zagrożenie. W jej chłopskiej mentalności - pan, którego można i trzeba traktować z przymrużeniem oka, a na pewno nie dopuszczać do tajemnic domowych.
Dopóki chodziła po moim domu w rozdeptanych kapciach, śpiewała od piątej rano godzinki na zmianę z wyklinaniem naszego kota, wiedziałam, że nic złego stać się nie może ani mnie, ani mojemu dziecku. Bo ona modli się, czuwa, rządzi. "Kochana Matko! Jedyna Matko!" - to do Matki Boskiej... "A pójdziesz ty w cholerę, gadzie zatracony" - to do kota... I znów: "Najświętsza Matko! Móóóódl się za nami!" - do Matki Boskiej... Towarzyszyła mi pani Honorata przez dwanaście lat, uczestnicząc w życiu, karierze, rozwodzie, wychowaniu mojej córki.
Do tego wszystkiego trzeba dodać, że Honorata nie skończyła żadnej szkoły, czytała, sylabizując, nie bardzo znała się na zegarku, a jednocześnie była jedną z najinteligentniejszych osób, jakie znałam.
Mój zawód i moja kariera
Nie wiedziała dokładnie, co robię. Mówiła: pani nadaje... nadaje w radyju, w telewizyi, w teatrze, nadaje... Na czym to właściwie polega , nie wiedziała ani jej to nie interesowało. Uważała, że kobieta w mieście nie powinna pracować. Kiedy urodziłam dziecko, przeganiała reżyserów spod drzwi (nawet wybitnych, ale ona o tym nie wiedziała), mówiąc: nima jej, nie będzie nadawać, ma dzieciaka... A na wszelkie próby perswazji odpowiadała niezmiennie: weź se, chłopie, inną, co to, mało artystków, co to, ona jedna do nadawania, dajże jej spokój...
Próbowałam to potem odkręcać. Tłumaczyłam jej, żeby przynajmniej ich nie odpędzała, tylko pozwoliła mi z nimi porozmawiać. Nawet nie chciała o tym słyszeć.
Telefon
To ja uczyłam ją z niego korzystać. Mówiła do wszystkich dzwoniących po imieniu, opowiadając ludziom całe moje życie przy okazji.
Pół roku błagałam, żeby nie odkładała słuchawki na widełki, kiedy idzie mnie poprosić do telefonu, bo wtedy rozmówcę rozłącza. Krzyczałam w furii, że słuchawkę odkłada się obok aparatu. Wtedy mówiła: no przecie wiem, cego się wścikas...
Po czym odwracała się z godnością, obrażała i za chwilę robiła to samo.
Po pół roku nauki pewnego dnia zadzwonił telefon, kiedy byłam w wannie, jak zwykle opowiedziała temu komuś, co robię, jak długo i co ona o tym myśli, a w ogóle jak można się tak często kąpać, u nich na wsi Józek od Łapów umarł na dzień przed ślubem, bo się wykąpał i wsiadł na motor z mokrą głową, a ja codziennie z mokrą głową gdzieś lecę, po czym poszła poprosić mnie do telefonu. Kiedy mokra, ociekająca wodą zobaczyłam, że słuchawka leży na widełkach... dostałam szału! I wtedy ona podeszła spokojnie ze słowami:
A do słuchawki:
I z triumfem, a zarazem pogardą mi ją podała. Po prostu tym razem ten ktoś się jakimś cudem nie rozłączył, czekał, zupełnie zresztą nie rozumiem dlaczego - i pół roku nauki poszło na marne.
Ubieranie się
Ona zawsze w czyściutkiej sukience "na co dzień" i chustce w wielkie róże na głowie - i w domu, i poza domem. W niedzielę w brokatowej sukience "kościelnej" i w "gazowce" w róże. Trzecia, czarna suknia, na śmierć, i chustka w srebrne róże - prezent ode mnie z Ameryki - leżała w walizeczce pod łóżkiem.
Z okazji wszystkich uroczystości i rocznic chciała, żebym jej kupowała ciepłe "galoty" i wełniane pończochy, a raz w roku, na wiosnę, wiozłam ją na bazar Różyckiego po dwie pary butów - czarne sandały i brązowe półbuty.
Kiedyś jeździłyśmy autobusem (nie miałam samochodu). Po wejściu do warszawskiego autobusu mówiła głośno "pochwalony", szukała miejsca, po czym, często zganiając jakiegoś młodego mężczyznę, sadzała mnie - zawstydzoną, młodą, dwudziestoparoletnią - siłą, a sama (staruszka) stawała przy mnie, głośno oznajmiając pasażerom:
I uśmiechała się radośnie do wszystkich.
Potem zaczepiała pierwszą kobietę przede mną albo za mną i pytała, czy jest zdrowa, czy ma dzieci, do jakiego kościoła chodzi i co u nich ksiądz mówił w niedzielę na kazaniu. Wysiadając, życzyła całemu autobusowi szczęść Boże, a do mnie krzyczała:
Na początku wstydziłam się tego wszystkiego, później nie zamieniłabym tych podróży na nic innego.
Na bazarze zaczynał się niebywały teatr z targowaniem się, obrażaniem na sprzedawców, udawaniem, że nam nie zależy (bo i mnie kazała w tym uczestniczyć). Początkowo wściekła, chciałam płacić za wszystko i prawie ze łzami w oczach syczałam do niej, że to moje pieniądze i mogę sobie z nimi robić, co chcę. Później zrozumiałam, że to nie chodzi o pieniądze, że ona nie potrafi inaczej i że to jej sprawia przyjemność. A dumy z utargowanycłi dwudziestu złotych nie da się z niczym porównać.
Ja ubierałam się tak, że ona żegnała się za każdym razem na mój widok i mówiła:
Pewnego dnia przyszła ze spaceru z dzieckiem zadowolona i jakby z czymś wewnętrznie pogodzona. Zapytałam, o co chodzi... Odpowiedziała:
Kamień spadł jej z serca. Zawstydzało ją moje przebieganie z łazienki czy poszukiwanie bielizny rano, nago, a mnie nigdy nie przyszło do głowy, że to może być dla niej problem. Kochana pani Honorata. Kiedyś mi powiedziała, że jej nikt nigdy nie widział gołej, nawet mąż, a ja, śmiejąc się, zażartowałam, że może nie było co pokazywać (wulgarna idiotka).
Dziecko
Moją córkę ubierała tak, że wstydziłam się ją odbierać z przedszkola.
Potem machnęłam ręką na niekonwencjonalne zestawy wzorków czy kolorów, a nawet szokujący zestaw "spódniczka i spodenki" jednocześnie, żeby było ciepło... Bo po pierwsze, nie chciałam Honoracie robić przykrości, a po drugie, dziecko rzeczywiście nigdy nie chorowało, nigdy nie było nawet lekko przeziębione. Jakie więc znaczenie miały wymowne spojrzenia innych matek i kiwanie nade mną głowami? Dopóki Marysia nie zorientowała się, że coś jest nie tak, nie interweniowałam.
Swoją drogą, chciałabym móc pokazać państwu choć raz moją córkę ubraną "ciepło i wygodnie" przez Honoratę, tego się nie da, niestety, opisać.
Telewizja
Dla niej okno, w dosłownym znaczeniu, na świat to była telewizja. Oglądała telewizję tylko ze mną, kiedy wracałam wieczorem, często dopiero po spektaklu. Nigdy nie kładła się spać przed moim powrotem. Zawsze czekała, żeby mi towarzyszyć, przynajmniej kilka minut, i gadała, gadała, gadała... Oglądanie telewizji wyglądało mniej więcej tak...
Jest godzina jedenasta wieczór, powiedzmy - ostatnie wiadomości.
Ona:
Ja:
Ona (obrażona):
Za chwilę...
Ona:
Ja:
Ona:
Podają informacje, że przypłynęły do Polski owoce cytrusowe.
Ona:
Ja:
Ona (obrażona):
I tak latami.
Pewnego dnia, zmęczona, w samotności chciałam obejrzeć swoją rolę w Teatrze Telewizji.
Honorata przyszła z okularami na czubku nosa, "Expressem" (którego nigdy nie zapominałam przywieźć) i herbatą dla mnie. Cały czas sylabizowała gazetę na głos, komentując każde odcyfrowane zdanie.
W końcu nie wytrzymałam:
Spojrzała na ekran i nagle mnie poznała. Zamarła. Pierwszy raz zmaterializowało się to, o czym mówiłam tyle razy. Byłam tam i siedziałam jednocześnie koło niej. Powoli spoglądała to na mnie, to na ekran. Słyszałam, jak sapie z wysiłku i jak pracuje jej mózg... I nagle... roześmiała się chytrze, jak ktoś, kto i tak jest górą, i poszła spać. Wolała nie rozumieć. A może to grzech?
Rano była na mnie obrażona.
Zwierzęta
Gady - jak je nazywała.
A rezultat był taki, że odkąd pamiętam, była ona i kot. Kot zawsze przy niej, tłusty, zadowolony z życia, wsuwający pysk do wszystkich garów, jak mówiła, przeganiany ścierką, ale w jakiś dziwny sposób przez Honoratę lubiany.
Kiedy Marysia skończyła cztery lata, uznałam, że dziecko lepiej się chowa z psem. Kupiłam młodego boksera, podrzuciłam go do domu i... zniknęłam "w odmętach sztuki".
Minął rok, starałam się pomagać, wychodziłam czasem z psem na spacer, jeździłam w wolnym czasie z dzieckiem i psem na całe dni do lasu, ale tego wolnego czasu miałam bardzo mało.
Pies tymczasem urósł, stał się silny i niebezpieczny. Honorata nie skarżyła się nigdy, a ja nie zastanawiałam się nad "drobiazgami".
Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej, cieszyłam się, że odbiorę Marysię z przedszkola. Przed naszym kioskiem "Ruchu" zobaczyłam długą kolejkę, a moją panią Honoratę na miejscu sprzedawcy, uspokajającą ludzi, że ten pan zaraz wróci, jeszcze tylko minutkę, uśmiechniętą i strasznie "ważną". Po chwili ujrzałam kioskarza, który wracał ze spaceru z moim psem. Zamienili się z Honoratą miejscami, pan zaczął sprzedawać, popijając gorącą kawę, a Honorata, zaprzyjaźniona z całą kolejką, ruszyła z psem do domu.
Okazało się, że prawie siedemdziesięcioletnia staruszka nie mająca siły na spacery z silnym i nie wychowanym psem, który niemal ją przewracał, i tak sobie poradziła. Umowa z kioskarzem: szklanka kawy za spacer z psem - była dla obojga korzystna.
Ta historia pierwszy właściwie raz uświadomiła mi "wielkość" Honoraty, jej wspaniałomyślność i moją "małość", egoizm i wygodnictwo.
Teraz jeszcze widzę ją, huśtającą się spokojnie na bujanym fotelu i wałkującą kota nogą na podłodze (ulubiona pieszczota), kiedy zostawiłam ich oboje samych, nie wiadomo na jak długo, tuż po ogłoszeniu stanu wojennego.
Gdy w rok później, pewnego dnia wieczorem, weszłam z dzieckiem do domu po podróży samochodem na trasie Paryż-Warszawa, bez przerwy, zastałam taki sam obrazek - niezmącony spokój, Honorata w fotelu, wałkująca nogą kota, z różańcem w ręku.
Zapytałam, dlaczego nie ogląda telewizji, dlaczego siedzi po ciemku. Odpowiedziała:
I jak gdyby nigdy nic, jakby nie było tego jej roku samotnego życia w stanie wojennym i naszej nieobecności, poszła nam zrobić herbatę...
Wychowanie dziecka
Honorata nie miała swoich dzieci. Pewnie wiele razy w życiu roniła je gdzieś podczas pracy w polu, ale nie wiedziała o tym. Opowiadała to tak:
Moje dziecko kochała jak własne, a ponadto Marysia była jej jedynym towarzystwem przez wszystkie te lata.
To Honorata wychowała moje dziecko. Inaczej być nie mogło. Początkowo byłam tym przerażona, a potem zrozumiałam, że to moje i Marysi szczęście. Wszystkie zaś podręczniki na temat psychologii dziecka, książki mówiące o wychowaniu i metodach postępowania z dziećmi, w obliczu jej metod nie miały żadnego znaczenia. Radość z tego, że się żyje, szczęście, które dają najprostsze rzeczy, prawdziwe, autentyczne dziękowanie Bogu za każde przebudzenie, za każdy zakończony dzień, każdą radość i smutek, nawet nieszczęście, miłość do ludzi i świata - oto filozofia, dzięki której wszystko nabiera harmonii. Honorata na dobranoc, sylabizując, czytała Marysi kronikę sądową z "Expressu". Opowiadała, jak w jej wsi ludzie umierali, rodzili się, chorowali i pobierali. Historie kolejnych klęsk żywiołowych, pożarów, powodzi, wichur, kołysały Marysię do snu. Opowieści o wschodach i zachodach słońca, wiośnie na wsi, pracy, świętach, postach i odpustach. A wszystko to gwarą, opowiadane pięknie, z miłością i tęsknotą.
Jajko sadzone albo zsiadłe mleko z kartoflami na kolację przez cały rok, wbrew zaleceniom pediatry, kluski, kluseczki, pierożki, omlety, nie wiem już co. Potem odchudzanie Marysi, przy akompaniamencie lamentów Honoraty nad biednym dzieckiem, co to je "stary Żyd" tak głodzi - jak mawiała nieodrodna córa polskiego ludu o lekarzu, który jednocześnie budził jej najwyższy respekt i podziw i tylko jemu pozwalała leczyć swój reumatyzm.
Moje awantury o to, że Marysia ma wszystko robić sama, że ma sobie sama zdejmować buty, żeby staruszka się nie schylała - po czym setki razy widziany obrazek, poprzedzony śpiewnym: "Maryś, Maryś, a zezujze buciki, córuś..." i Honorata na kolanach, zdejmująca buty pięcioletniemu dziecku.... Tak, moje dzikie o to awantury i porozumienie, konszachty ich obu przeciwko mnie! A wszystko przesycone miłością, dobrocią i cierpliwością Honoraty.
Nie ma takich książek na świecie, z których można by się tego nauczyć. Do dziś widzę Honoratę z "kościelnym" kalendarzem w ręku, uczącą Marysię, co kiedy zakwita, w dzień jakiego świętego, i Marysię uczącą Honoratę, jak się obsługuje pralkę, robot kuchenny czy inne urządzenie.
Rozwód
To Honorata o nim zadecydowała. Obserwowała, chodziła cicho, nie wtrącała się, aż pewnej nocy przyszła do mnie i powiedziała:
I tak się stało. Nie wiem, czy bez niej miałabym dość siły, by podjąć tę decyzję.
Nowy mąż
Pewnego dnia wieczorem siadła przy mnie.
Ja:
Ona:
Ja:
Ona:
Rozmowa dotyczyła mojego późniejszego drugiego męża.
Kościół
Honorata budowała wszystkie kościoły. Zmieniła ze mną siedem mieszkań, siedem parafii, każdy kościół budowała. Później, kiedy już prawie nie chodziła, zawoziłam ją samochodem do kolejnego budowanego kościoła i zostawiałam prawie na cały dzień latem, odbierałam po ostatniej mszy, to było całe jej szczęście.
Dziś Honorata jest w pensjonacie dla emerytowanych sióstr zakonnych i księży (co było zawsze jej marzeniem). Kiedy wysyłam Honoracie pieniądze, w miejscu na korespondencję zaznaczam na przekazie: to nie na kościół! To dla Pani! Ale i tak nie wierzę, że zatrzyma tę sumę dla siebie, więc dodaję paczkę z jej ulubionymi przysmakami.
Moi znajomi
Zawsze była u mnie bardzo samotna, dlatego każdy gość, listonosz, inkasent stanowił dla niej atrakcję i nie chciała go wypuścić z domu. Przez lata zaprzyjaźniła się z wieloma moimi znajomymi, a byli i tacy, którzy przyjeżdżali na rozmowę tylko do niej, podczas mojej nieobecności. Inni niebacznie wpadali w jej ręce i musieli zjeść pierożki, wypić herbatę i wysłuchać garści ponadczasowych, niewzruszonych prawd życiowych.
Pewnego wieczoru wróciłam do domu jak zwykle zmęczona, zła, niechętna do rozmów, po jakimś niepowodzeniu.
Ona:
Ja (zła):
Ona:
Ja:
I poszłam sobie.
Przez kilka dni wracałam późno. Ona się nie odzywała, odpowiadała tylko na pytania. Nie zwróciłam na to uwagi. Przyszła niedziela. Budzę się. Dziewiąta rano, Honorata nie poszła do kościoła. O dziesiątej idę do niej do pokoju. Płacze.
Nie odzywa się.
Wreszcie wyznaje:
Tłumaczyłam, błagałam, przepraszałam. Nic nie pomagało. Od poniedziałku zaczęła post, co w jej wieku mogło być na dłuższą metę niebezpieczne. Bardzo ją to osłabiło.
Kolejnej niedzieli skapitulowałam, poszłam do kościoła, do księdza, wszystko mu opowiedziałam (na szczęście, trafiłam na rozsądnego) i poprosiłam o pomoc. Przyszedł po południu, a po godzinie Honorata poszła z nim do kościoła na wieczorną mszę. Po powrocie zjadła kolację.
Sztuka
Zastałam ją kiedyś oglądającą solo na perkusji jakiejś sławy światowego jazzu. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.
Po kilku minutach jego zmagań, a jej śmiechu i niedowierzania:
Żyłyśmy razem dwanaście lat. Dwanaście lat mojej pracy, kariery, premier, histerii, załamań, rozstań, nieobecności, egzaltacji, sukcesów, niepowodzeń, kontraktów zagranicznych, przyjęć, nagród, wywiadów, filmów.
Dwanaście lat jej nienaruszalnych zwyczajów, spokoju i zasad, niezależnie od tego wszystkiego.
Teoretycznie, moje życie i jej nie mogło przebiegać harmonijnie, a jednak udało się.
Dziś wiem, że dopóki Honorata żyje, nawet gdzieś tam daleko, mnie i mojej rodzinie nie stanie się nic złego, bo ona się za nas modli. Dopóki żyje, ja czuję się bezpieczna.
PS. Nie mogłam jej zabierać do teatru, bo kiedy wchodziłam na scenę, głośno się z tego cieszyła i oświadczała całej sali, że "należę do niej". Pytała siedzących obok ludzi, czy im się podobam, a na próby uciszania reagowała oburzeniem.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2018.05.19 14:38 ben13022 Prof. Jan Miodek: Najbardziej irytują mnie popisy obcojęzyczne, te wszystkie 'tajmingi', 'plejmejkerzy', 'tajmauty'

Rozmowa był opublikowana w "Gazecie Wyborczej" 26 maja 2012 r.
Ma pan ulubioną drużynę na Euro?
W pana rodzinnych Tarnowskich Górach wielkiego futbolu nie było, a jednak został pan jego entuzjastą.
Graliście w szkole, na podwórku?
Grał pan w ataku?
Na mecze Ruchu jeździł pan z ojcem?
Były większe niż wtedy, gdy Cieślik na Stadionie Śląskim strzelił dwa gole Ruskim?
Poza Polską też pan miał idola?
Nie Tomaszewski, tylko Szymkowiak?
Można więc powiedzieć, że reprezentuje pan generację futbolową.
Zdarza się panu, gdy komentator plecie banialuki, wyciszyć podczas transmisji dźwięk?
Nawet legendarne już zdanie o "wybitnych zdolnościach manualnych nóg" Maradony?
Ja dzielę komentatorów na powściągliwych stylistów i egzaltowanych krzykaczy. Zdecydowanie wolę tych pierwszych.
Brakuje mi dziś takiej finezji.
Kiedy kończy się dobry smak, a zaczyna grafomania?
A nie razi pana nadużywanie wyrazów fachowych, ale niezrozumiałych dla przeciętnego widza? Przypomnę "rekuperację" Lubańskiego, czyli odbiór piłki, czy Kasperczaka, który tłumaczył, że jego zawodnicy "muszą pilnować strefy bazowej i trzymać linię".
Obszar boiska, gdzie powinna być przeciwnikowi odbierana piłka.
Większym problemem jest chyba brutalizacja języka. Jako nastolatek byłem w szoku, gdy po remisie Polski na Wembley z Anglią któryś z brytyjskich brukowców krzyczał tytułem: "A teraz won!" do słynnego trenera Alfa Ramseya. Dziś w Polsce nikogo by to nie zaszokowało.
A nie tęskni pan trochę za staroświeckimi określeniami futbolowymi? Coraz rzadziej słychać o dryblingu, centrze czy nakładce.
Dlaczego najpopularniejszym słowem na trybunach jest dziś "kurwa"?
Po ostatniej zadymie na stadionie Ruchu kibic chorzowian Wojciech Kuczok w liście otwartym zwyzywał kiboli od frajerów, uznając, że tylko ich językiem skutecznie przemówi.
Powiedzą, że jest pan naiwny.
źródło: http://wyborcza.pl/7,161389,23341963,jestem-z-epoki-futbolu.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2018.05.19 11:37 Neza8l Tamagochi

Jak ja się wkurwiłem, to nawet nie wiecie. Kumpel podesłał linka na YT, pisze żebym obadał sobie, bo zajebisty numer, zajebisty duet i to takie prawdziwe, obraz dzisiejszego społeczeństwa. No dobra, skoro tak zachwala, to w sumie czemu nie. Taconafide - Tamagotchi. No muzyczka fajna, on patrzy na nią, puka ją przez szkło, to jeszcze nie to, jest ciągle smog w stolicy, a mieli być sami, tylko tłok . Chuj tam. Nasze pokolenie Tamagotchi, dziwne urządzenie bada oczy (taki futurologiczny zabieg, hi tech jasnowidz w mordę jebany), nagle jakaś stewardessa, jakiś samolot, on liczy jakieś kwity. O co tu kurwa chodzi? Myślę sobie, widocznie tego nie rozumiem, to ponoć wytrawna sztuka słowa, może rzeczywiście chuja się znam. Śpiewa że ma znowu Hikikomori - choć cały rok zapierdala po koncertach. Niech mu siedzi, fajnie tak jakieś obce słowo wtrącić, rozumiem. Ale doszło do pseudo refrenu i się zagotowałem. TYLKO pić, jeść, spać jak Tamagotchi. To już jest obraza dla dorosłego odbiorcy i traktowanie go jak ćwierć inteligenta. W chuja to możecie robić te bachory, co srają wam pieniądze za ten chłam. Jakie kurwa TYLKO? W to mogą wierzyć tylko dzieci, co Tamagotchi znają jedynie z krótkich opisów pierwszych linijek szukajki, a nigdy nie bawiły się oryginalnym Tamagotchi marki Bandai. Może ten pseudo poeta z tym brudnopisem bawili się jakimś tanim gównem z bazaru, z funkcją picia, jedzenia i spania i koniec, ale to nie Tamagotchi jebane znajduchy. Gdzie jest leczenie, sprzątanie odchodów i zabawa? A to tylko podstawowe dane z pierwszej wersji z 1996 roku, gdzie te dwa niedorozwoje dopiero Mikołaj na choince w przedszkolu zamiast na kolana na grzyba posadził. Potem śpiewa taki dziwoląg takie bzdury, a te kurwa pseudointeligenty analizują te ich wypociny. Że to jest zgroza, że nie można być jak Tamagotchi, żeby tylko jeść, pić, spać i że to jest takie zauważalne i to święta prawda, bo młodzież się zamienia w Tamagotchi. Zaprawdę powiadam Wam, Wy pozujące na mądre, kurwy w podartych swetrach i za ciasnych spodniach, WY KURWA NIGDY NIE BĘDZIECIE JAK TAMAGOCHI, NAWET SIĘ NIE ZBLIŻYCIE DO TEGO PLASTYKOWEGO CUDU!!! Tamagotchi owszem, jedzą, piją i śpią, ale także się bawią, odwiedzają się wzajemnie z innymi Tamagotchi z pomocą podczerwieni, wręczają sobie prezenty, współżyją, mają dzieci i tworzą rodziny. Tak kurwa. W najnowszych wersjach mają swoje miasto, pocztę, telewizję. W pełni rozwinięte stworzonka.Gdzie wam kurwa do nich. Gdzie Wy stulejarze coś ruchacie, macie dzieci i rodziny? Bo wpadka i Karyna z Brajanem, który ma tableta zamiast zdrowych relacji i zbudowanych więzi, to jeszcze nie jest rodzina. Poczta? Wy kurwa wiecie gdzie przykleić znaczek pocztowy? Bez żartów. Tamagotchi potrafi iść do innego Tamagotchiego z wizytą i dać mu prezent, bawić się. Kiedy Wy komuś daliście coś bezinteresownie żeby widzieć jego radość? Chyba kurwa lajka. Tamagotchi plus Color z 2008 roku, wersja z Japonii, ma więcej w sobie życia, niż ta cała banda jebanych przegrywów, co to śpiewa pod sceną o Tamagotchi, a nawet nie wie co to jest. Tamagotchi w nowych wersjach chodzi do pracy nieroby jebane! Co Wy możecie o tym wiedzieć. Tak Wam te pajace wpierdalają taki farmazon, a Wy to wpierdalcie jak małpa kit. Posłuchałem jeszcze ostro wkurwiony, aż Pan Zagadka zaczął powtarzać, jak automat - Tamagochi, Tamagotchi, Tamagotchi... Nie, nie, nie. Koniec nabijania się z wyższej inteligencji. Bijcie pokłony Tamagotchi jebane ameby. Kumpel podsyła kolejny kawałek duetu, Kryptowaluty. Kazałem mu spierdalać.
submitted by Neza8l to Polska [link] [comments]


2018.05.13 02:04 Arald98 Taconafide "Tamagotchi" - recenzja

Jak ja się wkurwiłem, to nawet nie wiecie. Kumpel podesłał linka na YT, pisze żebym obadał sobie, bo zajebisty numer, zajebisty duet i to takie prawdziwe, obraz dzisiejszego społeczeństwa. No dobra, skoro tak zachwala, to w sumie czemu nie. Taconafide - Tamagotchi. No muzyczka fajna, on patrzy na nią, puka ją przez szkło, to jeszcze nie to, jest ciągle smog w stolicy, a mieli być sami, tylko tłok . Chuj tam. Nasze pokolenie Tamagotchi, dziwne urządzenie bada oczy (taki futurologiczny zabieg, hi tech jasnowidz w mordę jebany), nagle jakaś stewardessa, jakiś samolot, on liczy jakieś kwity. O co tu kurwa chodzi? Myślę sobie, widocznie tego nie rozumiem, to ponoć wytrawna sztuka słowa, może rzeczywiście chuja się znam. Śpiewa że ma znowu Hikikomori - choć cały rok zapierdala po koncertach. Niech mu siedzi, fajnie tak jakieś obce słowo wtrącić, rozumiem. Ale doszło do pseudo refrenu i się zagotowałem. TYLKO pić, jeść, spać jak Tamagotchi. To już jest obraza dla dorosłego odbiorcy i traktowanie go jak ćwierć inteligenta. W chuja to możecie robić te bachory, co srają wam pieniądze za ten chłam. Jakie kurwa TYLKO? W to mogą wierzyć tylko dzieci, co Tamagotchi znają jedynie z krótkich opisów pierwszych linijek szukajki, a nigdy nie bawiły się oryginalnym Tamagotchi marki Bandai. Może ten pseudo poeta z tym brudnopisem bawili się jakimś tanim gównem z bazaru, z funkcją picia, jedzenia i spania i koniec, ale to nie Tamagotchi jebane znajduchy. Gdzie jest leczenie, sprzątanie odchodów i zabawa? A to tylko podstawowe dane z pierwszej wersji z 1996 roku, gdzie te dwa niedorozwoje dopiero Mikołaj na choince w przedszkolu zamiast na kolana na grzyba posadził. Potem śpiewa taki dziwoląg takie bzdury, a te kurwa pseudointeligenty analizują te ich wypociny. Że to jest zgroza, że nie można być jak Tamagotchi, żeby tylko jeść, pić, spać i że to jest takie zauważalne i to święta prawda, bo młodzież się zamienia w Tamagotchi. Zaprawdę powiadam Wam, Wy pozujące na mądre, kurwy w podartych swetrach i za ciasnych spodniach, WY KURWA NIGDY NIE BĘDZIECIE JAK TAMAGOCHI, NAWET SIĘ NIE ZBLIŻYCIE DO TEGO PLASTYKOWEGO CUDU!!! Tamagotchi owszem, jedzą, piją i śpią, ale także się bawią, odwiedzają się wzajemnie z innymi Tamagotchi z pomocą podczerwieni, wręczają sobie prezenty, współżyją, mają dzieci i tworzą rodziny. Tak kurwa. W najnowszych wersjach mają swoje miasto, pocztę, telewizję. W pełni rozwinięte stworzonka.Gdzie wam kurwa do nich. Gdzie Wy stulejarze coś ruchacie, macie dzieci i rodziny? Bo wpadka i Karyna z Brajanem, który ma tableta zamiast zdrowych relacji i zbudowanych więzi, to jeszcze nie jest rodzina. Poczta? Wy kurwa wiecie gdzie przykleić znaczek pocztowy? Bez żartów. Tamagotchi potrafi iść do innego Tamagotchiego z wizytą i dać mu prezent, bawić się. Kiedy Wy komuś daliście coś bezinteresownie żeby widzieć jego radość? Chyba kurwa lajka. Tamagotchi plus Color z 2008 roku, wersja z Japonii, ma więcej w sobie życia, niż ta cała banda jebanych przegrywów, co to śpiewa pod sceną o Tamagotchi, a nawet nie wie co to jest. Tamagotchi w nowych wersjach chodzi do pracy nieroby jebane! Co Wy możecie o tym wiedzieć. Tak Wam te pajace wpierdalają taki farmazon, a Wy to wpierdalcie jak małpa kit. Posłuchałem jeszcze ostro wkurwiony, aż Pan Zagadka zaczął powtarzać, jak automat - Tamagochi, Tamagotchi, Tamagotchi... Nie, nie, nie. Koniec nabijania się z wyższej inteligencji. Bijcie pokłony Tamagotchi jebane ameby. Kumpel podsyła kolejny kawałek duetu, Kryptowaluty. Kazałem mu spierdalać.
submitted by Arald98 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]